Ostatni sprawiedliwy – Irena Matuszkiewicz

Ludzka natura została wyposażona w pewną, irytująca skazę, której na pewno wielu z was doświadczyło na własnej skórze. Otóż uwielbiamy oceniać innych, porównywać się z nimi, przytykać sobie nawzajem łatki i zamykać się w konkretnych szablonach. Kiedy ktoś z różnych powodów wyrasta poza przeciętność – ma więcej pieniędzy, lepszą pracę, duży talent, więcej szczęścia, skrycie marzymy o wyciągnięciu jego laleczki voodoo i wbiciu w nią solidnej szpili. Tak, to zazdrość jest motorem wielu negatywnych zdarzeń w naszym życiu, a co więcej zaniża naszą samoocenę i niszczy dobry nastrój. Jest na tyle destrukcyjna, że potrafi nawet popchnąć do zbrodni…

Irena Matuszkiewicz, autorka wielu wciągających kryminałów min. „Seryjnego narzeczonego”, „Nie zabijać pająków” czy „Czarnej Wdowy” powraca z książką „Ostatni sprawiedliwy”, której jednym z przewodnich tematów jest właśnie ludzka zawiść. Poznajemy zatem rodzinę Kurczyłłów, zgromadzoną na zjeździe rodzinnym w ogródku seniorki rodu Barbary Kurczyłłówny przy skwierczącym grillu. Towarzysko dołączają do nich także uprzejmi sąsiedzi: Jacek i Iza Bulwiccy razem z wnuczkiem Danielem. Pogoda dopisuje, jedzenie smakuje, a rozluźnienie atmosfery, w końcu rozwiązuje języki… Na celowniku wszystkich znajduje się niepopularny sąsiad – Maciej Cieplak, mąż ekscentrycznej Mirabelki, córki drugiej żony niedawno zmarłego Władysława Kurczyłły.

Seniorka rodu Barbara ma swoje powody, żeby nie darzyć tych sąsiadów zbyt ciepłymi uczuciami. Uważa się bowiem za przedstawicielkę stanu szlacheckiego. Jej starszy brat, poślubiając swoją gosposię Zofię, wprowadził prostaczkę do rodziny Kurczyłłów, czego nigdy nie umiała mu wybaczyć. Teraz jej zdaniem wina za wszystkie tragedie i niepowodzenia spada na głowę Zofii – nawet za śmierć Władysława. Na szczęście młodsi przedstawiciele pokolenia Kurczyłłów mają zdrowy stosunek do przeszłości i tonują mściwe wypowiedzi starszej pani. Rozmowa jednak wręcz samoistnie przeskakuje na temat Macieja Cieplaka, najbardziej majętnego człowieka w okolicy, właściciela szwalni o wdzięcznej nazwie „Mirabelka”. Maciej sam mówi o siebie „ostatni sprawiedliwy” w okolicy, co niezwykle drażni jego sąsiadów. Dostrzegają, że niedbale prowadzi interes, stawiając na ilość, nie na jakość, afiszuje się z bogactwem i bez przerwy drze koty z żoną – rozpieszczoną, prostacką Mirabelą. Z ich wypowiedzi wyłania się prawdziwie czarny charakter majętnego właściciela szwalni. Tymczasem impreza trwa, herbatkę zastępuje piwo, gdy za żywopłotem Cieplaka rozgrywa się głośna scena – słychać odgłosy bójki i kobiece krzyki. Nikt z szacownego rodu Kurczyłłów nie reaguje jednak na te niepokojące symptomy…

Nazajutrz gosposia Cieplaków Henryka Pełka znajduje panią Mirabelę nieprzytomną i do połowy rozebraną na podłodze jej sypialni… Policja rozpoczyna śledztwo, oddelegowując na miejsce niezawodnego komisarza Jarosława Rębowicza. Tak zaczyna się historia zagmatwanej sprawy, która z pozoru wydaje się mieć proste wyjaśnienie w kolejnej małżeńskiej kłótni zwłaszcza, że Maciej Cieplak wsiąka jak kamfora, skutecznie unikając wymiaru sprawiedliwości… Dochodzenie zmusza komisarza do prześwietlenia prawdziwych relacji łączących rodzinę Kurczyłłów i ich sąsiadów, inspiruje go też, by z innej, pozytywnej perspektywy spojrzeć na swoją małą córeczkę i młodą żonę.

Książka prezentuje dwie sprawy kryminalne, które się przenikają. Jedna to napad na Beatę „Mirabelę” Cieplakową, a druga małżeńskie zatargi sąsiadów Rębowicza zza ściany – Rojków. Okazuje się, że znieczulica dotyka także przedstawicieli prawa. Wielokrotnie nie chcemy ingerować w cudze sprawy, żeby nie zostać posądzonymi o wścibskość. Staramy się ignorować zło za naszym progiem, określając je obojętnym mianem: „patologia” i ruszamy do swoich spraw. Tak, jak w domu Rębowiczów odgłosy bicia i kłótni zlewają się z naszym codziennym życiem, wręcz wyznaczają rytm naszej rutyny i dopiero, gdy przed dom podjeżdżają karetka i radiowóz, zdajemy sobie sprawę, że tuż przed naszym nosem rozgrywała się tragedia. Czy mogliśmy jej zapobiec?

Matuszkiewicz udało się doskonale oddać klimat dusznego światka polskiej prowincji. W tym towarzystwie pozory są ważniejsze od prawdy, a to za kogo nas biorą ważniejsze od tego kim naprawdę jesteśmy. Ludzie przyjaźnią się, spotykają, plotkują, niby wiele ich łączy, ale kiedy przychodzi czas odrzucenia masek, wypływa z nich wszechobecna obłuda, zawiść, materializm…

Bohaterowie „Ostatniego sprawiedliwego” są ludźmi z krwi i kości być może dlatego, że wydają się tak wręcz nieprzyzwoicie zwyczajni w tym co robią i jacy są. Począwszy od zanurzonej po szyję w swoich fanaberiach babki Barbary, przez młodych Kurczyłłów i pozornie najmilszą postać Izę Bulwickę, skończywszy na komisarzu Rębowiczu wszystkich ich możemy spotkać w rzeczywistym świecie. Również intryga kryminalna ma całkiem duże prawdopodobieństwo w nim zaistnieć. Społeczeństwo i ograniczające je normy wtłaczają nas w sprawdzone schematy, w których tak naprawdę niewiele osób odnajduje szczęście. W obawie przed potępieniem i złymi spojrzeniami innych ludzi, decydujemy się jednak w nich tkwić, zagłuszając swoje prawdziwe potrzeby i tym samym nie tylko niszczymy siebie, ale również otaczających nas ludzi. Przypadki opisane w „Ostatnim sprawiedliwym” jaskrawo potwierdzają tę gorzką prawdę, ale także zmuszają nas, żeby lepiej przyjrzeć się samemu sobie, a co więcej osobom wokół nas.

Irena Matuszkiewicz przystępnym, barwnym językiem napisała wysokiej klasy kryminał, który wciąga już od pierwszej strony. Co więcej wraz z rozwojem akcji czytelnik nie tylko głowi się nad tym, kto jest odpowiedzialny za przestępstwo, ale również zaczyna zastanawiać się nad innymi zagadnieniami dotyczącymi realnego świata. Frywolne poczucie humoru autorki oraz jej lekkie pióro nie przysłoniły mi jednak przygnębiającego wydźwięku prezentowanej przez nią historii – że ludzie są tylko ludźmi. Mimo to polecam i wcale nie wyłącznie wielbicielom kryminałów.

Magdalena Pioruńska

Ocena: 5/5

Autor: Irena Matuszkiewicz

Tytuł: „Ostatni sprawiedliwy”

Wydawnictwo: W.A.B.

Liczba stron: 286 stron

Data wydania: 2011

About the author
Magdalena Pioruńska
twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Autorka powieści "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *