Obiecaj – Antologia pokonkursowa Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania

0

antologia-okladka-jpgRok w rok z niecierpliwością wyczekuję zapowiedzi tematu przewodniego kolejnych edycji konkursu na najlepsze opowiadanie Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania we Wrocławiu. Zazwyczaj stanowiły one dla mnie coś w rodzaju zapalnika uruchamiającego całą masę literackich skojarzeń. Mąciły mi w głowie i długo za mną chodziły czy wręcz bezczelnie łaziły, bo nie zawsze miałam na to ochotę.
Obiecaj – przeczytałam na stronie głównej 11. odsłony Festiwalu. E – pomyślałam sobie – suche takie jakieś. Cóż tu wymyślić?
Całe szczęście, uczestnicy konkursu mieli nieco odmienne zdanie na ten temat. Przynajmniej tych piętnaścioro, których prace są zebrane w pokonkursowej Antologii.

Obiecać – zapewnić kogoś, że się coś zrobi, załatwi, da coś. Obietnica stanowi natomiast zapowiedź czegoś dobrego lub przyjemnego. Tak głosi Słownik Języka Polskiego. A jak ta definicja brzmi zdaniem autorów walczących o nagrodę główną w konkursie? Ich zdaniem, tak w dużym skrócie, to wszystko nie jest takie proste.

Pierwsze wrażenie po lekturze „Antologii Obiecaj”: Jezu święty, ile człowiek się naobiecuje w trakcie takiego zwykłego, przeciętnego nawet życia. I zaraz potem przychodzi kolejna refleksja: święty Jezu, ile ja musiałam naobiecywać przez całe moje życie! Dają do myślenia te teksty – tak brzmiałby chyba mój pierwszy komplement pod adresem omawianej tu pozycji. Zaraz będą kolejne.

Konkursowe opowiadania uświadamiają czytelnikowi, w jak wielu ważnych momentach towarzyszy nam obietnica. W trakcie całego życia zobowiązujemy się do całej masy przeróżnych rzeczy, co nierzadko skutkuje poważnymi konsekwencjami. Opowiadania zgromadzone w antologii ukazują nam różne oblicza tych przyrzeczeń, konsekwencje ich dotrzymania oraz złamania. Obietnica może być rozumiana jako przysięga małżeńska, wojskowa, harcerska lub niepozorne zobowiązanie wobec księdza odprawiającego pogrzeb czy wobec przypadkowej zupełnie osoby. Po lekturze opowiadań stwierdzam jednak, że największą moc ma obietnica złożona przed samym sobą. To ona stoi u podstaw najpoważniejszych przemian bohaterów.

Najmocniejszą w mojej ocenie stroną opowiadań jest ich nieprzewidywalność. Autorzy powybierali naprawdę niestandardowe miejsca akcji. Wietrzna Islandia, Santiago de Chuco w Peru, szpital dla dzieci z próbówek, kaplica cmentarna, melina bezdomnych na dworcu kolejowym. Obsada bohaterów jest również nieoczywista. Mamy na przykład perkusistę z manią czystości w najwyższym stadium zaawansowania, mężczyznę z daleko posuniętym wstrętem do gołębi, barmankę karlicę oraz rosyjskiego pseudofizjoterapeutę. Doświadczamy również sytuacji z gatunku: przychodzi żona do kochanki męża z dość nietypowym celem wizyty. Wszystko to sprawia, że opowiadania zaciekawiają, otwierają nam furtki do światów, w których nie tylko trudno byłoby nam się znaleźć, ale nawet ciężko je sobie wyobrazić.

Warto jest również przeanalizować motyw przewodni jako element konstruujący fabułę. Autorzy udowodnili, że moment obietnicy może być znakomicie wykorzystany jako zawiązanie akcji, punkt kulminacyjny, a również zaskakująca puenta. Niektóry też uczynili z niego jedynie drobny akcent, niemający większego wpływu na fabułę. Raz zdarzyło się również, że Obiecaj posłużyło jako imię dla kota.
.

W warstwie językowej opowiadania nie zadziwiły mnie w żaden sposób. To znaczy, nie dostrzegłam silnie uwydatniających się, nowych trendów stylistycznych. Wyróżnione opowiadania charakteryzują się raczej tradycyjną i klasyczną konstrukcją. Jest kilka ciekawych pomysłów, jak choćby w Adieu! Liliany Hermetz, gdzie rytm opowiadania wyznaczają przemówienia pogrzebowe, przeplatane komentarzami narratorki. Niewiele jest jednak eksperymentów narracyjnych, które by mnie zachwyciły. I tego szczerze mówiąc trochę mi w tych konkursowych opowiadaniach zabrakło. Takiego stylistycznego rozmachu i językowej ekstrawagancji. Z drugiej jednak strony autorzy próbowali nas zaskoczyć oryginalnymi postaciami. W wyróżnionych tekstach to właśnie bohater stanowi główną oś opowiadania. To jego złożoność i nieprzewidywalność ma nas zaintrygować.

10mfo_logo-01Jury konkursu przyznało pierwszą nagrodę Marcie Hermanowicz za opowiadanie Czysty Leo. To historia dość osobliwej postaci, jaką jest perkusista zespołu Dirty Money. Wbrew nazwie swojego bandu Leo jest maniakiem czystości grającym w białych rękawiczkach i jeżdżącym na wszystkie koncerty z hektolitrami spirytusu. Ta dość absurdalna opowieść, podana z lekkim przymrużeniem oka, w ciekawy sposób obrazuje dwa procesy. Po pierwsze: skłonność ludzi do oceniania innych po pozorach. Po drugie: mechanizm zdobywania sławy i rozpoznawalności w show biznesie oraz jego wiarygodność. Bardzo aktualna tematyka.

Mnie osobiście najbardziej przypadł do gustu tekst Śmierdzi ze zlewu suchą rurą. Chyba naprawdę umarł Bereniki Lenard. Opowiadanie ujęło mnie przede wszystkim stylistyką. Moim zdaniem, pod względem językowym, jest to najciekawsza propozycja z wszystkich piętnastu tekstów. Jeśli chodzi natomiast o najbardziej interesujące wykorzystanie motywu obietnicy, to wskazałabym na opowiadanie autorstwa Karoliny Dyji Obiecałaś, że będziesz grzeczna. Mamy w nim do czynienia z obietnicą, która nie jest świadomym wyborem, a narzuconym dziecku schematem. Zdyscyplinowana i poukładana matka próbuje wychować córkę, egzekwując od niej dobre zachowanie i absolutne posłuszeństwo przez powtarzanie jej regularnie tytułowego zdania. To kojarzące się bohaterce z dzieciństwem stwierdzenie staje się w jej dorosłym życiu mentalnymi kajdankami, które ograniczają jej samodzielność myślenia oraz asertywność.

Z racji, że nic tak nie zachęca do lektury jak dobrze skrojony trailer literacki, poniżej kilka fragmentów wybranych przeze mnie czysto subiektywnie.

Ale żeby ta historia miała sens i żeby wreszcie dotrzeć do sedna, to jedno musi stać się jasne: na Islandię, a później z zawiniątkiem w ręku na próg Thora Ragnarssona trafiłem właśnie przez matkę. Ale nie rodzoną – Halinę, która wielokrotnie, pomiędzy jedną a drugą „kurwą” artykułowała swój stosunek do niedoszłej aborcji na mojej osobie, a przez Matkę Boską Biecką.
— Berenika Lenard, Śmierdzi ze zlewu suchą rurą. Chyba naprawdę umarł (frag.)

Nie mam innych mam, ale gdybym miał, ta byłaby najukochańsza. Byłaby u mnie na pierwszym miejscu jak WKS Śląsk.
— Ewa Jarocka, Patyk (frag.)

Słuchu mogłam sobie pogratulować, rozumu już nie. Czemu (czemu!!!) nie spojrzałam przez wizjer? Po co w ogóle ten remont i przez trzy tygodnie wybieranie drzwi, żeby miały i wizjer, i łańcuch, i zasuwę, skoro prowadziłam dom otwarty? Przecież ona stała na wprost judasza, nie chowała się po kątach. Zobaczyłabym ją w pełnej krasie. I w życiu bym nie otworzyła; niechby stała aż do śmierci.
— Magdalena Niziołek-Kierecka, Syndrom sztokholmski (frag.)

Podejmując zatrudnienie, poszła na badania do lekarza medycyny pracy. Lekarz ostukał Elizę jak drewnianą lalkę i orzekł, że zdolna do pracy, tylko serca nie ma. Zalecił łykać magnez, żeby serce się ponownie wykształciło. Na receptę nic nie przepisał, mówił, że nie warto, bo gdzie indziej to można jeszcze umrzeć na pytanie o sens życia, ale w Krakowie wszyscy i tak umrą na smog, będą mieli taki sam napis na nagrobku, więc może od razu lepiej zbiorową mogiłę.
— Agata Wieczorowska, Przystanek młodych ludzi (frag.)

Konkludując tę krótką analizę, nie sposób chyba zakończyć puentą inną niż: przyszłość polskiego opowiadania jest co najmniej obiecująca.

Agnieszka Ślaska

Pokonkursową antologię można nabyć na stronie Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania.

Podziel się

O autorze

Agnieszka Świerczek

ur. w 1989 w Krakowie. Na socjologii nauczono ją opisywać rzeczywistość przy pomocy obiektywnych liczb. Na szczęście coś ją tknęło i skończyła też Studium Literacko-Artystyczne na UJ. Teraz opisuje świat za pomocą subiektywnych zdań. Zazwyczaj krótkich. Raz wydrukowali ją w Ha! Arcie (Zbiór opowiadań "Flash Fiction"), raz w pokonkursowej antologii KAFEL (Festiwal im. Jana Himilsbacha w Mińsku Mazowieckim), raz w języku rosyjskim (do dziś szuka swojego tekstu, bo nie zna bukw). "Zbiór tekstów współczesnych, znaczy krótkich" to jej debiut książkowy. Wszystkie publikacje pod panieńskim nazwiskiem Ślaska.

Odpowiedz