O tym jak Szekspir mnie zaskoczył

Reżyseria: Ralph Fiennes

W leniwy weekendowy wieczór usiedliśmy ze współlokatorem do obejrzenia filmu. Jako że zasiadłem do oglądania spóźniony o kilka minut, umknął mi jego tytuł i obsada – w zasadzie oglądałem w ciemno, nie spodziewając się niczego konkretnego. Sądząc po pierwszych scenach, nie miało to być nic więcej ponad typowy amerykański film sensacyjny.

Mocny początek z grupą komandosów szturmujących miasto zapowiadał, iż będzie to film bez głębszego sensu, nie stawiający przed nami żadnego wyzwania intelektualnego, dostarczający za to prostą i przyjemną rozrywkę – a więc idealny na koniec pracowitego tygodnia. Minęło kilka minut i musiałem zweryfikować swoje oczekiwania.

Kiedy już ucichł ogień z karabinów, okazało się, że w tej współczesnej, a więc całkiem prawdopodobnej rzeczywistości coś jest nie tak. Niby akcja dzieje się w Rzymie, ale nie słyszałem o takim narodzie jak Wolskowie. A najbardziej uderzający był sposób wypowiedzi bohaterów. Każdy z nich, od wysoko postawionych oficerów, przez prezenterów TV, aż po ulicznych buntowników mówił wierszem, w bardzo staranny i nienaganny sposób, bez przekleństw. Dwóch śmiertelnych wrogów (w tych rolach Gerard Butler i Ralph Fiennes) staje do krwawej walki, mówiąc o nienawiści w starej angielszczyźnie, z “thee” zamiast “you” na czele..

Przechodziłem praktycznie wszystkie stany umysłu – od zdziwienia, przez rozbawienie, aż po konsternację, gdyż przedstawiony temat nie był wbrew pozorom zabawny – społeczeństwo domagające się pomocy ze strony państwa kontra wysoko postawiona klasa rządząca to raczej nie jest dobry motyw komediowy.

Nie pamiętam już, czy dotrwaliśmy do końca filmu, który w pewnym momencie stał się bardzo męczący i ogólnie daleki od tego, czego oczekiwaliśmy. Chyba nie.

Ale cały czas dręczyły mnie te linie dialogowe wypowiadane wierszem i przedstawiona w nim surrealistyczna rzeczywistość. Sięgnąłem po niezastąpionego wujka Google i po kilku chwilach dowiedziałem się, o co chodzi.

Niektórzy z Was już wiedzą, ja dowiedziałem się dopiero po fakcie, że ten film to „Koriolan” w reżyserii Ralpha Fiennesa. Osadzona we współczesnych realiach ekranizacja dramatu Szekspira o tym samym tytule. Przyznam to uczciwie przed samym sobą – film, którego z własnej woli pewnie bym nigdy nie obejrzał, również (a może zwłaszcza) ze względu na słabą znajomość szekspirowskiej twórczości. Albo może raczej przez stereotypowe myślenie. Szekspir? Nie, to musi być nudne.

Tymczasem zabieg zastosowany przez Ralpha Fiennesa – skrzyżowanie współczesnych realiów z dialogami żywcem wyciągniętymi z kart dramatu – okazał się na tyle skuteczny, by przykuć moją uwagę i dać do zrozumienia, że czas powstania dzieła nie zawsze działa na jego niekorzyść. Przekładając to na prostsze słowa – poniekąd dałem się podejść Szekspirowi i właściwie nie żałuję.

Wstrzymam się od wystawiania oceny filmowi, gdyż pewnie jeszcze do niego wrócę. Miłośnikom twórczości Szekspira pewnie nie muszę go polecać. Fani efektownego kina akcji mogą mieć problem z przezwyciężeniem dysonansu poznawczego, choć niewątpliwie warto zadać sobie ten trud. Natomiast kinomani poszukujący czegoś, co wyłamuje się poza znane im konwencje, raczej się nie zawiodą. To co, zaryzykujecie trudny romans z Szekspirem?

Łukasz Wójcik

Tytuł oryginalny: Coriolanus

Rok produkcji: 2011

Kraj produkcji: USA

Dystrybutor: Kino Świat

Występują: Ralph Fiennes, Gerard Butler, Vanessa Redgrave, Brian Cox, Jessica Chastain

Foto: Yahoo! Movies

About the author
Czarnobylski rocznik '86. Kiedyś anglista, obecnie, hmmm, informatyk. Pasjonat technologii i nowych mediów, Lubi dobrą książkę i ciekawe kino, mimo że nie potrafi określić swoich gustów ani znaleźć na to tyle czasu, ile by chciał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *