Niegodziwcy – Lotte i SØren Hammer

0

Tak się ostatnio złożyło, że miałam okazję czytać dwa kryminały pod rząd. Pierwszy autorstwa Ireny Matuszkiewicz zaintrygował mnie poruszanymi problemami społecznymi, był jednak lekki w odbiorze i szybko skończyłam go czytać. Natomiast „Niegodziwcy” autorstwa duńskiego duetu Lotte i SØrena Hammerów okazał się lekturą zupełnie innego rodzaju, choć równie wymagającą, a momentami wręcz kontrowersyjną. Tak oto niespodziewanie za sprawą kryminałów, który to gatunek w zasadzie powinien skupiać się na mechanizmach zbrodni oraz żmudnym śledztwie, nawiedziły mnie różne refleksje i pytania dotyczące moralnej kondycji naszego społeczeństwa.

„Niegodziwcy” prezentują o wiele cięższy kaliber, ponieważ dotykają trudnego i nadal nierozwiązanego tematu, a mianowicie pedofilii. Sprawa rozpoczyna się makabrycznie. Dwójka dzieci przychodzi wcześnie rano do szkoły po tzw. feriach jesiennych ustanowionych w Danii w październiku. W sali gimnastycznej natykają się na wiszące ciała pięciu brutalnie zamordowanych mężczyzn. Sprawca odciął im twarze piłą mechaniczną, pozbawił ich także dłoni i genitaliów. Zwłoki zostały rozwieszone w równych od siebie odległościach na linach zamontowanych w suficie z matematyczną precyzją, a ślady w podłodze po podestach sugerowały, że nie był to jakiś tam sobie mord, tylko najprawdziwsza egzekucja. Rozwiązania zagadki śmierci mężczyzn podejmuje się duńska policja na czele z inspektorem Konradem Simonsenem.

Śledztwo sukcesywnie zdradza najciemniejsze sekrety z życia ofiar. Okazuje się bowiem, że były praktykującymi pedofilami. Jakby tego było mało, ktoś ewidentnie stara się komplikować pracę Policji. Do Internetu wyciekają informacje o seksualnych skłonnościach zamordowanych, a także odrażające filmiki z ich udziałem. Miejscowa bulwarówka z dziennikarską gwiazdą Anni Staal na czele, otrzymuje także ujęcia z porwania i egzekucji mężczyzn. Oczywiście nie waha się ich opublikować. W Danii dochodzi do eskalacji agresji przeciwko pedofilom, wśród młodzieży tworzy się z pozoru spontaniczny ruch pomocy ofiarom pedofilii, a ludzie zaczynają patrzeć na siebie podejrzliwie, posądzając nawet dotąd lubianego sąsiada o zakazane praktyki seksualne. W tej zatrutej atmosferze Policji jest niezwykle trudno zdobywać informacje i współpracować ze świadkami. Na szczęście kompetentny zespół inspektora zawsze może uciec się do specjalnych metod działania i skorzystać z doświadczenia poprzedniego szefa Policji – Kaspra Plancka.

Po przeczytaniu „Niegodziwców” rozmawiałam z moimi znajomymi jak oceniają morderstwo pięciu praktykujących pedofilii, którzy w swoim życiu wyrządzili wiele krzywd niewinnym dzieciom. Większość zareagowała tak, jak duńskie społeczeństwo w powieści stwierdzając, że zdecydowanie im się należało. Skoro prawo nie może powstrzymać przestępców, niektórzy ludzie decydują się brać sprawiedliwość we własne ręce. Granica między katem a ofiarą jednak okazuje się być niezwykle cienka. Autorzy jasno wskazują, że każde morderstwo choćby popełnione na największych kanaliach i z najbardziej szlachetnych pobudek nie ma moralnego usprawiedliwienia. Gwarantuję, że w trakcie lektury „Niegodziwców” nieraz zadacie sobie pytanie: „Czy na pewno?”.

Książka jest napisana specyficznym stylem, który oddaje nostalgiczny nastrój duńskich, chłodnych krajobrazów oraz żmudność prowadzonego śledztwa. Autorzy przedstawiają swoich bohaterów z typowo policyjnym dystansem, czego wyrazem jest ciągłe nazywanie ich imieniem i nazwiskiem z jednym wyjątkiem – ulubiona współpracownica Konrada otrzymuje przydomek Hrabianka. W „Niegodziwcach” to śledztwo gra pierwsze skrzypce. Postacie znajdują się w jego cieniu, choć Hammerowie starają się nadać im pewne, indywidualne cechy. Trudno jest jednak z nimi sympatyzować, ponieważ wciąż wydają się dalecy i chłodni, jak Morze Północne, nad którym leży Dania. Mimo to książka wciąga, bo czytelnik jest ciekawy ostatecznego rozwiązania sprawy, wgłębia się w dylematy moralne i mimowolnie zajmuje stanowisko.

Na szczególną uwagę zasługuje także okładka. Z początku jej znaczenie jest niezrozumiałe i dopiero, gdy fabuła się rozkręca każdy jej element zaczyna idealnie pasować do prezentowanej historii, a kolory sepii oddają jej ponurą, melancholijną atmosferę.

Polecam sięgnąć po „Niegodziwców” wszystkim tym, którzy poszukują mocnej, kontrowersyjnej lektury oraz wielbicielom kryminałów. Jeśli jednak macie ochotę na coś lekkiego i przyjemnego oraz odrobinę beztroski, ta książka raczej Wam tego nie zapewni.

Magdalena Pioruńska

Ocena: 4/5

Autor: Lotte i SØren Hammer

Tytuł: “Niegodziwcy”

Wydawnictwo: Czarne

Liczba stron: 492 strony

Data wydania: 2011

Podziel się

O autorze

Magdalena Pioruńska

twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Sama też próbuje swoich sił w roli nauczyciela kreatywnego pisania. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Autorka powieści "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."

Odpowiedz