Niebo w refleksach

Podobno pełniejsza wiedza przemieni chaos w kosmos. Na chwilę obecną nie umiem zgodzić się z tym poglądem Jamesa Frazera, gdyż coraz częściej odnoszę wrażenie, że im więcej wiem, tym mniej umiem. Boleśnie doświadczam Sokratesowego scio me nihil scire*. Zachodzę w głowę i w związku z powyższym stawiam takie pytanie: Czy sama wiedza zawiera w sobie potencjał równy umiejętności porządkowania chaosu?

Wspinaczka po szczeblach

Wcale nie pragnę porównania do drabiny Jakubowej. Wertykalny układ ziemia – niebo jest tylko jednym z wielu układów odniesień. Zwracam jedynie własną uwagę na kierunek dymu, który z płonących stosów ofiarnych nieustannie (chciałoby się powiedzieć „niezmordowanie”) wzbija się ku nieosiągalnym szczytom. To poprzednie zdanie brzmi patetycznie, ponieważ wydaje się, że wszystkie ziemskie szczyty zostały zdobyte, prawa fizyki zdefiniowane, atmosfera naszej planety umiejętnie przekroczona i że niebo granicą już nie jest (zamiast sky is the limit – sky is no limit).

1.Potrzeba zgody. Homer

By Hefajst mógł usługiwać bogom podczas olimpijskiego święta, by mogło dojść do spotkania bogów przy suto zastawionym stole, Hera poproszona została o pogodę ducha. A cóż się stało?

Tamtego poranka serce małżonki Zeusa zasnuła zawiść. Wszystko przez jej niewdzięczną wychowankę – Tetydę, która śmiała skoro świt stawić się na audiencji u Pana nad Panami. Złość Hery spotęgowana została przez poufałość, z jaką matka Achillesa ściskała Zeusowe kolana i jego brodę, w ten sposób wstawiając się za swoim synem, którego spotkała niesprawiedliwość ze strony Agamemnona. Według Homera brzmiało to mniej więcej tak:

– Wódz odebrał swojemu wojownikowi brankę, czyż Achilles nie zasługuje na twoje wstawiennictwo, o Panie?

– Kobieto, zatroszczę się o twoją sprawę. Idź w pokoju.

Przypadkowym świadkiem tego krótkiego spotkania była Hera. Zazdrość niejedno ma imię, lecz tym razem jej powodem była Tetyda.

Syn Hery i Zeusa, gospodarz zbliżającej się uroczystości, stał we drzwiach z dzbanem nieśmiertelności w dłoni, gotowy, by układać szanownych gości wokół uginających się pod ciężarem rarytasów ław. Nikt jednak nie ośmielił się przekroczyć świetlistego progu, gdyż do uszu oczekujących dochodziły pomruki nadciągającej burzy. To matka Hefajsta głośno wylewała swoje żale przed jego ojcem. W potokach słów zazdrosna Hera topiła wszystkie mężowskie kochanki. A w Zeusie narastał gniew. Hefajstos, chcąc ratować przygotowaną już ceremonię, poprosił matkę o spokój:

– Gdy się przykra niezgoda samych bogów ima, znikną uczty, rozkosze, złe górę otrzyma. Matce radzę, choć sama sobie radzić zdolną, by na Zeusa była rozkazy powolną: Bo kiedy w gniew nasz ojciec rozjątrzony wpada, cała się dla niebianów zepsuje biesiada. Matko! Ujmij go wdzięcznie, a spojrzy wesoło i okaże pogodne Olimpowi czoło! (Iliada)

Tetyda dotykała Zeusa wdzięcznie, a Hera mu wytykała. Czuły dotyk jest wyrazem miłości. Hefajstos prosi rodziców o zgodę. Bez niej nie rozpocznie się przygotowana już uczta.

Kiedy Hera milknie, jej syn zaczyna słodkim nektarem obdzielać nieba wysokiego panów, który czerpa obficie z poświęconych dzbanów. (Iliada)

2. Boskie wyroki z księgi Samuela

Król Dawid tamtego dnia stracił kolejnego następcę. Pierworodnym i pierwszym poległym w walce o tron był Amnon. Został pozbawiony życia przez własnego brata – Absaloma. Ten samosąd był odwetem za gwałt, którego dopuścił się Amnon na przyrodniej siostrze – Tamar. Ojciec po czasie żałoby wybaczył mordercy i pozwolił mu wrócić z wygnania, lecz zasłonił przed nim swoje oblicze. Czy z tego powodu marnotrawny syn nie zamierzał poddawać się woli panującego króla? Wkrótce Absalom ponownie uznał, że nadszedł czas, by wziąć sprawy w swoje ręce. Sprytnie zdobył przychylność Izraelitów i poprowadził ich przeciwko własnemu ojcu. Nie dane mu jednak było przejęcie władzy. Spór wygasł w chwili, gdy Joab – dowódca wojsk Dawida – uciszył wbrew woli króla zbuntowanego księcia. Zadanie ułatwiło mu niecodzienne położenie buntownika. Absalom zginął w Lesie Efraima, ugodzony przez Joaba trzema oszczepami prosto w serce.

Choć Efraim był praojcem jednego z dwunastu plemion Izraela, to jego imię często oznacza również wszystkie pokolenia narodu wybranego. Jest także symbolem boskich wyroków dotyczących przywilejów, jakie wiążą się z pierworództwem. Efraim, mimo tego, że był drugim synem Józefa, jest wspominany w Biblii przed swoim starszym bratem Manassesem. Po śmierci Józefa został adoptowany przez Jakuba i uznany za prawowitego syna. Wygląda na to, że miejsce, w którym Absalom stracił panowanie nad własnym losem, nie było przypadkowe.

Wrócę jeszcze do niekorzystnego położenia, w jakim znalazł się Absalom, gdy przemierzał Las Efraima. Muł, na którym jechał królewicz, potknął się o wystające korzenie potężnego dębu, stracił równowagę, po czym błyskawicznie ją odzyskał i popędził dalej. Tyle że już bez jeźdźca. Młodzieniec ów szczycił się bujną czupryną. Raz do roku ścinał swoje gęste włosy i kładł je na wagę, która wskazywała nieodmiennie dwieście sykli, czyli ponad dwa kilogramy. I właśnie na tej swojej największej dumie zawisł Absalom między niebem a ziemią, zaplątawszy się w dębowe gałęzie. A to ułatwiło zadanie Joabowi.

Tamtego dnia król Dawid gorzko zapłakał.

3. Jemioła Baldura

Baldur, syn Odyna, był ulubieńcem bogów i ludzi. Kochano go za dobroć i szczerość, poczucie humoru i oddanie boskim sprawom. Zawsze punktualny, pewnego dnia zaskoczył swoich niebiańskich współbiesiadników, przychodząc na ucztę później niż zwykle. Tłumaczył się, że to przez złe sny, które od jakiegoś czasu zaczęły go nachodzić. Zapytany o ich treść, odpowiedział jak zwykle szczerze i prostolinijnie:

– Prorocze głosy zapowiadają moją śmierć.

– Nie dopuszczę do tego – sprzeciwiła się bogini Frigg i zażądała złożenia przysięgi od wszelkich sił, co znajdują się na niebie i na ziemi, od zjawisk, bóstw i ludzi oraz od całego świata przyrody, by nic i nikt nie pozbawił Baldura życia.

Od tamtej pory Baldur miał żyć wiecznie. Zabawiano się więc na ucztach niebieskich w ciachanie, rąbanie, palenie i rżnięcie Baldura na pół. Bogowie śmiali się do rozpuku, gdy przedmiot tych igraszek powstawał z martwych. Jednak sny o kresie Baldura ziściły się. Wśród boskich biesiadników znalazł się jeden zazdrośnik: Loki, którego dręczyły sny o potędze. Podobno nie ma takiego bohatera, który nie miałby słabych stron. Wystarczyło przeprowadzić małe dochodzenie, kto lub co nie zostało zmuszone do złożenia przysięgi. Okazało się, że była to jemioła rosnąca na świętym dębie.

Krzew ten uchodził za magiczny właśnie dlatego, że wyrastał nie bezpośrednio z ziemi, a z pnia, oraz jego gałęzie nie dotykały nieba. To, co najcenniejsze znalazło się pomiędzy niebem a ziemią. Cenne, gdyż symbolizowało duszę Baldura, oraz dlatego, że jako jedyne nie zostało obciążone klątwą za złamanie przysięgi.

Do kolejnej gry w pozbawianie Baldura życia włączył się Loki. Rzucił w bohatera oszczepem zrobionym z zerwanej ze świętego dębu jemioły. Po tym ciosie Baldur już się nie podniósł.

Przez wieki do gajów poświęconych Baldurowi pielgrzymowali pątnicy. Dzień, w którym stawali w jego świątyni, był świętem.

4. Lorien oczami Froda

Zanim Sam i Frodo opuścili bezpieczne ziemie i udali się do mrocznego Mordoru, ugoszczeni zostali przez elfy zamieszkujące Lothlorien. Część trasy musieli przejść z zasłoniętymi oczyma. Gdy dotarli pod kopiec Amrotha – święte miejsce Elfów – zdjęto im opaski. Tekst Tolkiena jest według mojej oceny tak ważny, że zacytuję go w całości, gdyż nie chciałabym pominąć, podczas próby jego opisu, ani jednego słowa.

Frodo, kiedy jemu odsłonięto oczy, rozejrzał się i zaparło mu dech. Zdawało mu się, że z wysoka spogląda na świat, który dawno przeminął. Spowijał go blask, którego nie umiał nazwać w swojej mowie. Wszystko wokół miało foremne kształty, jakby z góry obmyślone i wyrysowane w chwili, gdy odsłonięto mu oczy, a zarazem tak prastare, jakby istniały od zawsze. Znajome kolory: złoty, biały, niebieski i zielony, były tak świeże i wyraziste, jakby widział je po raz pierwszy i musiał wymyślić dla nich nowe nazwy. Tutaj nawet w środku zimy serce nie mogło tęsknić do lata czy wiosny. Niczego, co rosło na tej ziemi, nie szpeciła najmniejsza skaza czy ślad choroby. Na ziemi Lorien wszystko było nieskalane. **

Zawsze kiedy wracam do powyższej sceny z Władcy Pierścieni ,jestem prawie pewna, że on tam kiedyś był. Tolkien naprawdę był w Lorien.

5. Doświadczenie Judy G.
Nie tak dawno temu przez ekrany kin przewinął się film przybliżający współczesnemu widzowi smutną historię życia Judy Garland. Wydawać by się mogło, że gwiazdy są najszczęśliwszymi ciałami świecącymi na nieboskłonie. Nic bardziej mylnego, szczególni, gdy mówimy o tych, które spadając na ziemię, boleśnie się potłukły. Jakże ciasno jest na szczycie! Można się na nim dłużej utrzymać tylko wówczas, gdy nie wpuszcza się na piedestał innych lub bezlitośnie wygryza się konkurencję. Jakże smutno brzmi Over the rainbow śpiewane przez dorosłą Judy, która nie potrafi już wierzyć, że marzenia się spełniają!

Chciałabym uratować jej łzy. Przegonić przynajmniej część burzowych chmur, które zatruły jej duszę i sprawić, by promienie zachodzącego słońca padły na jej nadal dziewczęcą buzię, aby jej rozgoryczone usta wygięły się w świetlisty łuk i jej smutek przemienił się w radość.

Brzmi kiczowato? Nie szkodzi. Światło i czułość są za darmo. I niech tak zostanie.

 

I co dalej…

A dalej możliwe, że panoszy się umiejętność tworzenia nowych historii, ale to już zupełnie inna bajka.

Maria Peszt

Cytaty:
*Sokratejskie Wiem, że nic nie wiem.
**J.R.R. Tolkien Władca pierścieni.
Ucztę bogów opisał Homer w Iliadzie, historię Króla Dawida zamieszczono w Starym Testamencie, w drugiej księdze Samuela, Mit o Baldurze przytoczył James Frazer w Złotej gałęzi, film o Judy Garland dostępny na CD.

Obraz ze strony:
1. http://twanight.org/newTWAN/photos.asp?ID=3004258

About the author
Maria Peszt
przede wszystkim mama małej czwórki (Martynki, Miry, Michałka i Maksa); absolwentka iberystyki na UJ i studentka Studium Literacko-Artystycznego UJ. Uwielbia góry, las i łąkę. W wolnym czasie pisze baśnie, wiersze i opowiadania, śpiewa, maluje i szuka natchnienia w spotkaniach z przyjaciółmi i w historiach wyczytanych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *