Niebaśniowe życie wielkich bajkopisarzy – Jean de La Fontaine

„Tamci to zwierzęta, zgoda. Ale czy wiesz na pewno, że dzięki temu my jesteśmy ludźmi?”

         (Stephen King Wielki Marsz)

 Zdjęcie1Lisisko wyłudza ser i daje drapaka, rozdziawione ptaszysko zostaje z niczym – tak w skrócie przedstawia się słynna bajka Kruk i lis. Rymowanka, z jaką zapoznałam się w Szkole Podstawowej, wzmogła mój apetyt na nabiał i na długo utkwiła w pamięci. Owszem, kruk dał się podejść, a jednak było mi go żal. Nie mogłam darować rudemu, że posługując się dobrem, w rezultacie wyrządził zło. Nie wykazał jawnej agresji, zamiast tego sprzedał niewinny komplement. W bajce zwierzęta demonstrują ludzkie cechy i skłonności, podatni na pokusy ulegają swoim żądzom. Sprawca daje pokaz wykwintnej elokwencji, a pokrzywdzony okazuje się łasy na pochlebstwa. Bohaterowie utworu wydają się niejednoznaczni. Kruk to zwyczajny głupiec czy może prostoduszna ofiara podstępu? Lis to bezwstydny cwaniak czy też inteligentny, notoryczny łowca okazji? Jak właściwie należy oceniać tę parę amatorów sera? I w jakim celu autor po dziś dzień mąci w naszych głowach?

Obrazek 2Francuz Jean de La Fontaine przyszedł na świat 7 bądź 8 lipca 1621 r. w Château-Thierry w zamożnej mieszczańskiej rodzinie o ugruntowanej pozycji społecznej. Pisarz pobierał nauki w kolegium w Reims, następnie ukończył wydział prawa w seminarium Saint-Magloire. Literaturą zainteresował się dosyć późno, dopiero po dwudziestym roku życia zaczął studiować poetów klasycznych. Prekursor wiersza wolnego tworzył poematy, powieści, libretta operowe. Pierwszy zbiór bajek, zwany „Fables”, ukazał się w 1668 roku i niemal od razu zyskał niezwykłą popularność. Twórca z czasem opracował zbiór ok. 250 bajek zebranych w dwunastoksiąg. Utwory wzorowane na starożytnych, Fedrusie i Ezopie, wyróżniała zupełnie nowa struktura, oparta o tzw. żywy dialog. Krótkie, zwięzłe opowiadania poruszały problemy moralno-obyczajowe w nawiązaniu do polityki i filozofii w dobie absolutyzmu. Posługując się prostym językiem, pisarz zachęcał do kierowania się rozsądkiem i odkrywania praw rządzących światem. Bohaterami czynił zwykle przeciwstawne sobie zwierzęta, nadawał im cechy i zachowania typowo ludzkie. Nietuzinkowe postacie ukazują wady, ułomności, konflikty i przyzwyczajenia wielkich i małych. Oto jawi się nam skąpa, nieużyta mrówka, zuchwała małpa, niewdzięczna żmija, zdradziecka czapla czy pająk alkoholik. Żywa menażeria, satyryczne zacięcie i ponadczasowy przekaz sprawiają, że cierpkie bajki nigdy się nie nudzą i zawsze warto do nich wracać.

Zdjęcie3Lata młodzieńcze twórcy, dzięki zaradnemu ojcu (myśliwemu i zarządcy lasów królewskich), to sielanka godna pozazdroszczenia. Młody de La Fontaine na ogół przebywał na łonie natury, gdzie oddawał się lekturze i marzeniom. Samą nauką niespecjalnie się przejmował, pomysły na życie zaś miał różne. Początkowo planował zostać zakonnikiem, niestety, perspektywa żmudnych studiów odwiodła go od pierwotnych zamiarów i seminarium duchowne porzucił na rzecz szkoły prawniczej. Ojciec załatwił synowi posadę zarządcy lasów, a następnie znalazł dla niego żonę – 14-letnią Marie Hericart. Jak mówi stare porzekadło: „co łatwo przyszło, to i łatwo poszło”. Stworzony do celów wyższych twórca nie nadawał się do wypełniania obowiązków rodzinnych i zawodowych. Zaaranżowane małżeństwo nie było szczęśliwe i po kilku latach ciągłej szarpaniny zakończyło się separacją. Pisarz ostatecznie porzucił bliskich i wyjechał do Paryża, gdzie – jak mniemał – mógł wieść wygodne i niezależne życie. Wkrótce po przeprowadzce doznał natchnienia i zacząć tworzyć swoje pierwsze epigramaty i ballady. Nie potrafiąc się zatroszczyć o własną rodzinę, sam wymagał wsparcia i opieki, nie stanowiło to jednak problemu, gdyż od zawsze miał szczęście do ludzi. Wykorzystując osobisty urok, nadążające się okazje, a przede wszystkim znajomości, całkiem przyzwoicie się urządził. Szybko zaskarbił sobie uznanie i mecenat elity literackiej z otoczenia króla Ludwika XIV. Gościli go hojni i bogaci znawcy literatury, m.in. Nicolas Fouquet i Madame de la Sabliere. Poczatkującego literata dama otoczyła szczególną opieką, zapewniając dostatnie życie przez ponad 20 lat! Po jej śmierci twórca miał jeszcze innych opiekunów. Miłośnik i bywalec salonów czas głównie spędzał na niekończących się spacerach i zabawach w gronie licznych przyjaciół. Widocznie ten nieprawny lekkoduch miał w sobie to coś, co pozwoliło mu wieść łatwe i przyjemne życie w najznamienitszym otoczeniu. Odszedł w chwale jako poeta i bajkopisarz wszechczasów, kończąc swój baśniowy żywot 13 kwietnia 1695 roku.

Obrazek1De La Fontaine ma to, co nazywam pazurem. Świat bajek nie jest przesłodzony, co mi bardzo odpowiada. Dowcipne utwory czyta się z lekkością, a jednak nie jest to łatwa lektura. Wyrafinowana, gorzka ironia bezceremonialnie obnaża ludzką obłudę i głupotę. Wszelka niegodziwość i liczne niebezpieczeństwa czyhają na każdym kroku. Dobroduszność wraz z ufną wiarą, jakim hołdował choćby Andersen, tutaj okazują się zwodnicze. Niesprawiedliwość i niezawiniona krzywda to konsekwencje braku czujności, przezorności, doświadczenia. Autor, serwując solidną porcję pesymizmu, jednocześnie podsuwa zmyślny morał. Ostrożność, zwłaszcza wobec silniejszych, chroni przed podstępem i manipulacją.

Grimmowie i Andersen ułatwiali nam sprawę, La Fontaine już niekoniecznie. Wiedziałam, że wilk z Czerwonego Kapturka to krwiożercza bestia, a żaba z Calineczki to odrażający stręczyciel. Dualni bohaterowie dzielili się na dobrych i złych, natomiast w „zwierzęcych bajkach” podział ten nie jest tak oczywisty. Owszem, należy piętnować niecne poczynania szemranych bohaterów, jednak to właśnie oni wykazują się znajomością natury ludzkiej, inwencją i sprytem. Pechowcom zaś można współczuć, tyle że za ich nieszczęścia w dużej mierze odpowiadają oni sami. Brak wiedzy, naiwność i beztroska nierzadko sprowadzają na manowce. Wracam do Kruka i lisa, bajki, która w dzieciństwie zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Ufam, że rudy z czasem zrozumie swój nikczemny czyn, a łatwowierne kruczysko nie da się więcej tak łatwo oszukać. Kto wie, może korzystając z okazji, ja również sięgnęłabym po apetyczny kawałek sera? Całkiem możliwie, w końcu ludzie to prawdziwe zwierzęta!

Zdjęcie2Cóż można więcej rzec o wielkim de La Fontaine? Być może złośliwcy nazywali go próżniakiem, obibokiem, utrzymankiem starszej pani. Żona, mając z bawidamka niewiele pożytku, mogła tylko załamywać ręce. Czy Marie Hericart pocieszał fakt, że ten marny mąż i ojciec pisał znakomite bajki? Nie wiemy, czy miało to jakiekolwiek znaczenie, pewne zaś jest, że twórca w historii literatury zajął należne sobie miejsce. Prowokator i prześmiewca nie bał się poruszać tematów trudnych i „śliskich”, aktualnych również teraz. Powróćmy do jego utworów, pisarz jak nikt znał się na dobrej rozrywce i wciąż ją nam zapewnia.

Na zakończenie bajka doprawdy ciężkiego kalibru. I choć treść drastyczna, to dystans autora do samego siebie rozbrajający.

 

Żyje w Paryżu małpa ogoniasta –

Samiec. Małżonkę wziął młodą.

Niemało mężów jest małpiego rodu.

Bił ją, a biedna niewiasta

Długo wzdychała, aż zgasła nareszcie.

Syn ich zawodził smętnie z głębi łona

I krzyczał z zbytniej boleści.

A stary śmiał się. Umarła mu żona,

Już z inną cieszy się damą,

Którą zapewne będzie bić tak samo.

Po szynkach pije, dopuszcza się gwałtów.

Nic nie oczekuj od tych przedrzeźniaczy,

Czy małpą który jest, czy książkę pisać raczy.

Z tych dwojga gorszy jest autor.

 

(Jean de La Fontaine Małpa)

Anna Maria Przybyło

About the author
Anna Maria Przybyło
entuzjastka mrocznego i ciężkiego klimatu, fanka twórczości Johnnego Deppa i Stephena Kinga. Pasjonatka starożytności i astronomii. Miłośniczka rocka gotyckiego, smoków i kotów

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *