Nie możesz powiedzieć „symbioza” bez odwołania do biseksualności, czyli „Venom” (2018)

0

Venom nie jest pierwszym filmem, który łączy kino superbohaterskie z innymi gatunkami. Na potrzeby tej analizy załóżmy, że film superbohaterski stanowi osobny gatunek filmowy, chociaż jest to oczywiście kwestia mocno dyskusyjna. Równie dobrze ekranizacje komiksowe mogą zostać opisane jako wariacja na temat kina akcji czy science fiction. Iron Man 3 (2013) miał w sobie więcej z filmu akcji, Black Panther (2017) łączył kino superbohaterskie z politycznym thrillerem, Ant-Man (2015) z filmem o przekrętach w rodzaju Ocean’s Eleven, a Wonder Woman (2017) jest filmem wojennym. Z kolei Venom to komedia romantyczna, zamaskowana jako film superbohaterski, chociaż tutaj mamy do czynienia w zasadzie z antybohaterem. I muszę przyznać, że podziwiam śmiałość twórców, którzy nie bali się uczynić protagonistą komedii romantycznej kosmicznego pasożyta w formie czarnej mazi.

Kiedy mówię, że Venom to komedia romantyczna, nie mam na myśli wyłącznie tego, że film skupia się na relacji pomiędzy Eddiem (Tom Hardy) a Symbiontem, ani nawet tego, że relacja ta ma w filmie romantyczny, a nawet seksualny charakter. Reżyser Ruben Fleischer bardzo umiejętnie skonstruował typową strukturę komedii romantycznej, okraszając ją zjawiskowym pokazem przemocy i elementami science fiction, które razem tworzą ciekawy, niesztampowy i rozrywkowy obraz, przyjemną odmianę po wcześniejszych ekranizacjach komiksowych.

Bill Mernit dokonał w Writing the Romantic Comedy proppowskiej analizy komedii romantycznej, rozbijając ten gatunek na siedem kluczowych elementów fabularnych. Fabuła Venoma doskonale wpisuje się w zidentyfikowaną przez Mernita strukturę i zawiera wszystkie siedem cząstek fabularnych we właściwej kolejności, co oznacza, że powiela schemat znany chociażby z kiczowatych filmów z Meg Ryan.

Venom-Movie-Netflix-Farmers-Insurance-Parody

Zaczynamy od „Chemicznego równania” – wprowadzenia do historii, które przybliża nam charakterystykę bohaterów, określa ich osobowości i ambicje. Przede wszystkim ma to na celu pokazanie, czego danym bohaterom brakuje i w czym mogliby siebie nawzajem uzupełnić, a także w jaki sposób ich cele są sprzeczne, ponieważ komedia romantyczna osadza się na konflikcie. To samo w sobie stanowi ciekawy komentarz do obowiązującej heteronormatywności, jeśli weźmiemy pod uwagę, z jaką łatwością doszło do uromantycznienia konfliktu jako zarzewia związku w popularnym gatunku filmowym. W przypadku Venoma „chemiczne równanie” trwa do momentu, gdy Eddie zgadza się pomóc doktor Skirth (Jenny Slate). Dowiadujemy się, że Eddie jest zaangażowanym reporterem śledczym, który staje po stronie skrzywdzonych przez międzynarodowe korporacje, zachłanność i chciwość możnych tego świata i który przeciwstawia się niesprawiedliwościom społecznym. Ma udany związek z prawniczką Anne (Michelle Williams), z którą planują ślub. To wszystko zostaje zniszczone, kiedy wykorzystuje ściśle tajne materiały z pracy narzeczonej w swoim śledztwie dotyczącym nielegalnych eksperymentów prowadzonych przez młodego geniusza, Carltona Drake’a (Riz Ahmed)w jego fundacji. Szlachetna misja mająca na celu zdemaskowanie hipokryzji Drake’a ma skutki uboczne – Eddie wykorzystuje Anne, która traci przez to pracę.

Eddie traci zaś nie tylko miłość swojego życia i karierę, ale też wiarę w ludzi i w sens misji, której poświęcił życie. Widać to wyraźnie w jego pierwszej rozmowie z doktor Skirth, gdy rzuca jej w twarz, że odpuścił sobie pomaganie ludziom. Nic dobrego mu z tego nie przyszło. Równie istotne jest, jak to się stało, że utracił wszystko, na co pracował i na czym mu zależało – przez to, że wykorzystał Anne, co oznacza, że posłużył się takimi samymi metodami, jak ci, z którymi walczył. Sprzeniewierzył się swojej misji i tożsamości, stracił obie i teraz musi je odzyskać. To jego głównie zadanie.

O symbiontach nie dowiadujemy się aż tak wiele. Są mordercze, skuteczne i nie przetrwałyby samodzielnie w naszym środowisku. Potrzebują nosicieli, którymi mogą zostać tylko dopasowane osobniki. W innym przypadku symbiont zabija nosiciela. Większość ekspozycji dotyczącej kosmitów służy raczej superbohaterskiej części filmu, więcej o Venomie dowiadujemy się w kolejnych odsłonach fabuły. Zasadniczo celem symbiontów jest znalezienie nosicieli, których mogą wykorzystać, i zabicie wszystkich innych, aby zaspokoić swój głód świeżego mięsa.

Życie Eddiego toczy się do rynsztoka, a symbionty są uwięzione w fundacji Drake’a. To prowadzi nas do kolejnej cząstki fabularnej komedii romantycznej, którą jest „Urocze spotkanie” (meet cute). To katalizator dalszej akcji – wydarzenie, które doprowadza do spotkania bohaterów, a także ustanawia pomiędzy nimi konflikt. Określa nie tylko dynamikę relacji, ale także temat historii miłosnej. W przypadku Venoma jest to kwestia wykorzystania, przedmiotowego traktowania osoby, z którą jest się w związku. Widoczne jest to w scenie w laboratorium, gdy symbiont łączy się z Eddiem, a także w późniejszej walce w mieszkaniu bohatera oraz w pościgu samochodowym ulicami San Francisco. Konflikt osadza się na zależności, polegającej na tym, że symbiont jest w stanie kontrolować ciało Eddiego bez jego wiedzy i zgody – wykorzystywać go. Dowiadujemy się także, że dla Venoma ludzie to nic innego jak pokarm, co stoi w sprzeczności z wartościami wyznawanymi przez głównego bohatera, który zaangażował się w pomaganie innym. Jednocześnie jednak muszą działać wspólnie, aby przeżyć, i są w stanie osiągnąć o wiele więcej razem niż osobno. Bez siebie są tylko dwoma „przegrywami”, razem tworzą Venoma, stworzenie o niesamowitej sile i sprawności.

venom-converses-with-eddie-brock-in-the-venom-movie

Trzeci element struktury komedii romantycznej to „seksowne komplikacje”. Sytuuje się na końcu pierwszego aktu obrazu filmowego i określa, jaka jest stawka w danym konflikcie. Może to być konflikt wewnętrzny, który uniemożliwia bohaterom zbliżenie się do siebie, lub zewnętrzny, czyli fabularna przeszkoda uniemożliwiająca im bycie razem. Zwykle jest to przeciwieństwo celów, stojące na drodze uczuciom. To sytuacja jak z Kathleen Kelly, która próbuje utrzymać na rynku swoją niewielką księgarnię, podczas gdy Joe Fox powoli wypycha ją z dzielnicy przez otwarcie sieciówki, w Masz wiadomość, kolejnej sztampowej komedii romantycznej.

W Venomie konflikt krystalizuje się w scenie pod mostem Golden Gate. Po raz pierwszy symbiont i Eddie rozmawiają ze sobą bez przeszkód. Dynamika ich relacji osadza się tutaj na nierówności – przewaga jest po stronie Venoma, który stwierdza, że dzięki współpracy Eddie być może przeżyje. Symbiont traktuje swojego gospodarza jak darmową taryfę na własną planetę albo przenośnie mieszkanie, za które nie musi płacić czynszu. Przyznaje też wprost, że jego jedynym celem jest zabijanie i zjadanie ludzi. Mężczyzna nie ma wyboru i musi współpracować z kosmicznym pasożytem, aby przeżyć, ścigany przez ludzi Drake’a. W tym momencie stawką jest przetrwanie obu bohaterów, co nieco zbliża nas do konwencji buddy cop, czyli filmów i seriali opierających się na niechętnej współpracy dwóch skrajnie różnych osób.

2008866

Akt drugi zaczyna się od „Zaczepki” (the hook). Bohaterowie rozumieją, że znaleźli się razem w jakiejś sytuacji i nie mogą od siebie uciec. To moment przepracowania wstępnej dynamiki relacji i pokazania jej romantycznego potencjału. Znowu powraca temat danego filmu, tym razem, aby zostać pozytywnie przepracowany. Jest to moment walki w redakcji, w której wcześniej pracował Eddie – pierwszy raz, kiedy bohaterowie współpracują. Również pierwszy raz daje się do zrozumienia widowni, że Venom i Eddie mogą wypracować jakiś rodzaj porozumienia – chociażby takiego, że symbiont będzie zjadał wyłącznie złych ludzi. Widać to w momencie, gdy Eddie powstrzymuje Venoma przed zjedzeniem pracownika ochrony. W zamian Venom pokazuje mu ich wspólne możliwości. Obaj idą na ustępstwa, formując rodzaj partnerstwa. Zamknięciem tej części fabuły jest walka, którą odbywają z ludźmi Drake’a, w pełni współpracując – Eddie nie jest już niechętnym świadkiem tego, co robi z nim symbiont, ale angażuje się w walkę, a nawet inicjuje działania Venoma.

Akt drugi kończy się „Zwrotem”, momentem, gdy bohaterowie są zmuszeni wybrać pomiędzy swoimi celami a uczuciami. W Venomie to scena w szpitalu, gdzie symbiont zostaje oddzielony od nosiciela. Dan (Reid Scott), obecny partner Anne i lekarz, wyjaśnia Eddiemu, że symbiont go zabija.  Venom próbuje przekonać bohatera, że może go uzdrowić, sytuacja jednak eskaluje i kończy się ich rozdzieleniem. Kluczowa jest tutaj reakcja Eddiego na nowe informacje – gdy wyrzuca Venomowi, że ten go zdradził, nadużył jego zaufania. Eddie nie jest wściekły ani nie okazuje ulgi, jaką powinien okazywać człowiek, który pozbywa się kosmicznego pasożyta. Jest zraniony. Czuje się podobnie jak Anne w chwili, gdy wykorzystał ją, aby zdobyć informacje na temat Drake’a. To bardziej scena zerwania niż oddzielenia od zagrożenia. Jest to także najbardziej wyrazisty emocjonalnie element struktury fabularnej komedii romantycznej. Od tej sceny konwencja tego gatunku staje się w filmie jeszcze wyraźniejsza.

To prowadzi do „Mrocznego momentu” – konsekwencji zwrotu akcji, gdy bohaterowie zostają rozdzieleni i zasadniczo sięgają dna. Symbiont nie przeżyje bez gospodarza. Eddie zostaje porwany przez Drake’a, dla którego jest już bezużyteczny, skoro nie jest nosicielem. Obaj mogą zginąć. Eddie szykuje się, aby oberwać kulkę.

https_%2F%2Fblogs-images.forbes.com%2Fjeffewing%2Ffiles%2F2018%2F07%2Fvenom-movie-riot-1200x505

Kolejnym elementem komedii romantycznej jest „Radosna porażka” – bohaterowie znowu są razem i wyznają, jak ważna dla nich jest ta relacja. Ta cząstka niesie ze sobą obietnicę szczęśliwego zakończenia kosztem poświęceń z obu stron, opiera się na negocjacjach i kompromisach pomiędzy postaciami. Temat filmu zostaje w pełni zobrazowany. Eddie i Venom redefiniują swój związek jako partnerski i oparty na współpracy, ustępstwach i wzajemnym szacunku. Symbiont nie wykorzystuje już swojego nosiciela, ale chce mu pomóc realizować jego cele. Przede wszystkim ratuje Eddiego, współpracując z Anne, tymczasową nosicielką. Ciekawie odwraca to standardową dynamikę relacji płci w tego rodzaju scenach w kinie akcji. To Eddie jest tutaj „damą w opałach”, a Anne i Venom go ratują. Prowadzi to do namiętnego pocałunku, przez który symbiont znowu łączy się ze swoim gospodarzem. Widzieliśmy takie sceny tysiące razy. Dodanie symbionta nieco odświeżyło stary filmowy motyw i dodało wszystkiemu queerowego wydźwięku, do czego wrócę w dalszej części analizy.

Powód, dla którego ostatni element struktury filmowej komedii romantycznej jest został nazwany „radosną porażką”, jest taki, że bohaterowie nie dostają tego, czego początkowo chcieli, rezygnują ze swoich pierwotnych ambicji. Dostają jednak to, czego potrzebowali, uzupełniając pierwotny brak. Eddie na własnej skórze (dosłownie!) uczy się, jak to jest być wykorzystanym, i rozumie, jaką krzywdę wyrządził Anne. Stawką w filmie jest podmiotowe traktowanie ludzi (i symbiontów). Venom znajduje gospodarza i nie jest już uwięziony – ma dom. Kogoś, z kim chce być, i świat, którego chce być częścią, kogoś, kto go akceptuje. Dowiadujemy się, że na swojej rodzinnej planecie Venom jest kimś w rodzaju słabeusza i nieudacznika. Na Ziemi, razem z Eddiem, jest potężny. Venom potrafi przeżyć w innym nosicielu (chociażby w Anne), ale nie chce. Wybrał Eddiego. Kiedy mężczyzna pyta, co sprawiło, że symbiont zmienił zdanie i zrezygnował z mordowania ludzkości, słyszy, że to właśnie on tego dokonał. Związek z Eddiem zmienił Venoma. Trzeba też przyznać, że moment, w którym symbiont zdradza własny gatunek dla jednego człowieka, to wielki romantyczny gest, jeden z większych, jakie widziałam w filmach nakręconych w tej konwencji. Bohaterki grane przez Meg Ryan mogłyby tylko pomarzyć o deklaracji tego kalibru.

Venom-Movie-Contract-Tom-Hardy-3-Movies-Sony

Deklaracja Venoma może wydawać się pośpieszna i nie do końca umotywowana, należy jednak pamiętać, że symbiont znalazł się w głowie Eddiego, wie o nim wszystko, poznał go na wskroś i dogłębnie. Jest to rodzaj intymności, która wydaje się nie do zniesienia, ale też wielkie romantyczne marzenie – spotkać kogoś, kto zna nas tak, jak sami siebie znamy, i dlatego właśnie nas kocha. Związek Eddiego z symbiontem wykracza poza jakiekolwiek zrozumiałe relacje i sposoby obcowania z inną istotą, stając się czymś niemal mitologicznym – alchemicznym połączeniem przeciwieństw, które tworzą harmonijną całość.

Venom nie tylko powiela schemat komedii romantycznej w filmie, w którym najmniej można by się tego spodziewać, ale również gra na tej konwencji, odwracając wiele standardowych rozwiązań. Eddie jako centralna postać, przez którą poznajemy świat, zajmuje pozycję tradycyjnie przyznawaną bohaterce. Zasadniczo jest nie tylko damą w opałach, ale w standardowej strukturze fabularnej ma pozycję kobiety, przynajmniej w relacji w symbiontem. Można odnieść wrażenie, że pozostałe motywy – związek z Anne, znalezienie przez nią nowej miłości – maskują raczej ten fakt, próbując udawać, że Eddie nie zajmuje w fabule miejsca przewidzianego dla postaci kobiecej, której raczej się coś przydarza niż która coś robi. Film zresztą dość dosadnie miażdży toksyczny model męskości. Eddie w żaden sposób nie wpisuje się w obraz standardowego bohatera kina akcji. Jest troskliwy, empatyczny i mówi wprost o swoich uczuciach, także negatywnych – tęsknocie, strachu. Scena, w której przyznaje się przed Anne, że się boi, jest niesamowicie przejmująca ze względu na swój realizm. To właśnie powinien czuć ktoś, kto nosi w sobie kosmicznego pasożyta – strach na granicy paniki.

Jednym z moich ulubionych elementów filmu jest relacja Eddiego i Dana, która nie opiera się na maczyzmie i rywalizacji o kobietę. Dan jest troskliwy i odpowiedzialny, poważnie traktuje swoją pracę i próbuje pomóc byłemu narzeczonemu swojej dziewczyny, gdy ten ma problem natury zdrowotnej. Jest ciekawą postacią i osobą godną szacunku. Scena, w której domaga się wyjaśnień i Anne zaczyna tłumaczyć, że nic nie czuje do Eddiego, jest niesamowicie realistyczna. Dan jej przerywa, bo pytał o kosmicznego pasożyta w swoim gabinecie do rezonansu, a nie o trywialny trójkąt miłosny, najbardziej zużyty i bezwartościowy trop kulturowy, jaki istnieje. Wszyscy bohaterowie zachowują się jak dorośli i odpowiedzialni ludzie, co oznacza, że głęboko nie przystają do świata Marvel Cinematic Universe, gdzie postaci zwykle nie zachowują się jak ludzie, a co dopiero mówić o odpowiedzialności i dojrzałości. Venom stanowi, co prawda, dzieło z innej wytwórni, powstałe we współpracy z Marvelem, ale można analizować go w kontekście MCU, biorąc pod uwagę, że stanowi adaptację komiksu Marvela.

Trójkąt miłosny rozgrywa się nie pomiędzy Eddiem, Anne i Danem, jak w typowym filmie, ale pomiędzy Eddiem, Venomem i Anne. Nie jest też oparty na rywalizacji, więc nie jestem pewna, czy w ogóle można mówić o trójkącie. To rodzaj dzielonej fascynacji, miłości, wsparcia. W ten sposób Venom niemal opowiada o poliamorii, ponieważ Venom i Eddie są w takim samym stopniu zainteresowani związkiem z Anne, a ona z nimi. Przyznaje przecież, że tęskni do bycia gospodarzem oraz że pocałunek przeniesiony na symbionta był pomysłem Venoma. Pocałunek był więc w równej mierze wyrazem uczuć Anne, jak i Venoma. Ponieważ symbiont kodowany jest jako męski (fabularnie i znaczeniowo), wprowadza to queerowe odniesienia. Nie jest to jednak podtekst, lecz tekst, jasno wyrażony w filmie, a nie jedynie sugerowany. Queerowość nie oznacza wyłącznie jednopłciowego pożądania, ale właśnie rozmycie granic pożądania poza podział płciowy i– w tym przypadku – gatunkowy. Symbiont zasadniczo nie ma płci i przejmuje cechy gospodarza – wchodząc w symbiozę z Anne przypominał kobietę. W pewien sposób to także zasłona dymna, która ratuje heteroseksualny wymiar romansu na ekranie. Nie pierwszy też raz w kinie kobieta funkcjonuje jako obiekt zastępczy dla jednopłciowego pożądania męskich postaci. Jednak Venom potwierdza, że on i Eddie odzyskają Anne – nie jest więc ona jedynie obiektem zastępczym, ale partnerem w cyrkulacji pragnienia. Pożądanie jest tym, co łączy postaci, a nie dzieli zgodnie z podziałem płciowym i rywalizacją o obiekt. Nikt nie zostaje uprzedmiotowiony – to temat przepracowany w filmie. Venom staje się manifestem podmiotowości, kooperacji i empatii. To o wiele więcej, niż spodziewałam się po tym filmie, i przez to traktuję Venoma jako wyraz zmian, jakie następują w szybko zużywającej się formule kina superbohaterskiego. Jeśli zabawy z konwencją potoczą się tym torem, czeka nas jeszcze wiele fascynujących kinowych doświadczeń.

Podziel się

O autorze

Aldona Kobus

(ur. 1988) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, doktorka literaturoznawstwa. Autorka "Fandomu. Fanowskich modeli odbioru" (2018) i szeregu analiz poświęconych popkulturze. Prowadzi badania z zakresu kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

Odpowiedz