Natura to połączenie sacrum, podległości i zranienia (rozmowa z Wu Ming-yi)

Po przeczytaniu „Człowieka o fasetkowych oczach” miałam ochotę wziąć wielki worek i pojechać nad brzeg morza, żeby zbierać śmieci. Czy to efekt uboczny, czy świadomie użyłeś literatury jako narzędzia do walki o przyszłość planety?

Dzieła literackie są wytworem swoich czasów, dlatego dawny pościg za sztuką w literaturze musi się łączyć z bitwą o myśli. Czytam powieści Margaret Atwood, żeby lepiej zrozumieć sytuację społeczną kobiet, czytam J. M. Coetzee, aby poczuć problemy rasowe. Literatura jest zawsze mentalnym odbiciem najróżniejszych spraw dziejących się teraz.

Kiedy Alice, bohaterka powieści, zaczyna pracować naukowo, odkłada na bok to, co dla niej najważniejsze, czyli pisanie. Koncentruje się na badaniu literatury, a nie na jej tworzeniu. Czy sam doświadczyłeś takiej sytuacji?

Kiedy byłem młody, wydawało mi się, że literatura powstaje dzięki natchnieniu i talentowi. W przypadku niektórych pisarzy rzeczywiście tak jest. Większość autorów podczas pisania boi się jednak, że nie wiedzą wystarczająco dużo o świecie, że muszą poznać inne punkty widzenia i dlatego koncentrują się na badaniu wszystkiego, co ma związek z ich tematem. Kiedy pisałem „Człowieka o fasetkowych oczach”, przeczytałem na przykład raporty z prac inżynieryjnych z wieloletniej budowy tunelu pod tajwańską Górą Śnieżną – jego treści nie można nazwać literacką, ale niektóre znajdujące się w nim informacje były bardzo literackie.

Czy jesteś ekologiem, który odnalazł pole działania w literaturze, czy pisarzem przykładającym wagę do kwestii środowiska naturalnego? Kiedy uświadomiłeś sobie, że ten temat jest dla ciebie ważny?

Moja praca doktorska dotyczyła rozwoju ekoliteratury na Tajwanie i wtedy uznałem, że sięganie po te materiały wyłącznie w celach prezentacji na konferencjach czy publikacji w czasopismach naukowych byłoby wielkim wstydem. Dzięki ekoliteraturze zdobywamy stopień naukowy, a w rzeczywistości nie robimy nic praktycznego związanego z ochroną środowiska. Dlatego w tamtym czasie dołączyłem do kilku organizacji pozarządowych działających na rzecz środowiska.

Co myślisz o dzisiejszej świadomości Tajwańczyków w kwestii zanieczyszczenia i zmiany klimatu?

Uważam, że na Tajwanie widać zmianę w postrzeganiu kwestii środowiska naturalnego, na co wpływają konkretne wydarzenia. Ekoliteratura tajwańska zaczęła się rozwijać w latach 80, a w 1981 r. stu szesnastu rolników z wsi Huatan w powiecie Changhua wniosło pozew do lokalnego sądu, oskarżając osiem okolicznych fabryk produkujących cegły i dachówki o emisje trujących dymów i przyczynianie się w ten sposób do słabych zbiorów ryżu. To był pierwszy na Tajwanie zbiorowy pozew dotyczący zanieczyszczania środowiska. Co najbardziej symboliczne – rolnicy wygrali.

W ciągu ostatnich kilku lat Tajwańczycy stali się bardziej świadomi w kwestiach ochrony środowiska, co jest widoczne w społecznym poparciu wielu głośnych spraw. Na przykład teraz, kiedy odpowiadam na te pytania, pewnemu przedsiębiorstwu o nazwie Asia Cement przedłużono na dwadzieścia lat zezwolenie na działalność wydobycia na terenach zasiedlonych przez aborygenów Truku, jednak po protestach mieszkańców i stowarzyszeń obywatelskich władze cofnęły swoją decyzję. Wciąż istnieje u nas wiele kontrowersji i sporów związanych z kwestiami środowiska, ale na tle krajów azjatyckich Tajwańczycy wykazują się dużą wrażliwością.

Poza problemami ekologicznymi przywiązujesz także wielką wagę do tożsamości kulturowej Tajwanu i wysp na Pacyfiku. Czy istnieje niebezpieczeństwo, że kultura plemion podobnych do Wayo Wayo ulegnie zagładzie?

Tajwan jest wyspą kolonizowaną od bardzo dawna. Kiedy podbili ją Japończycy, zabronili używania lokalnych języków i najeżdżali zbrojnie na plemiona aborygeńskie, czym w dużym stopniu zniszczyli ich kulturę. Kiedy na Tajwanie pojawili się Chińczycy uciekający z kontynentu, zaczęła się sinizacja aborygenów, co wtedy i teraz stanowi hańbę dla naszego kraju. Wyspa Wayo Wayo jest symbolem stale obecnym w moim sercu.

Człowiek o fasetkowych oczach” to powieść pełna mistycyzmu. Czy uważasz, że natura stanowi sacrum?

W dzisiejszych czasach natura to równoczesne połączenie sacrum, podległości i zranienia. Myślę, że wszyscy, którzy doświadczyli życia na łonie dzikiej natury, musieli choćby przez chwilę poczuć tę nieopisywalną świętość.

Kim jest tajemnicza postać o fasetkowych oczach? Jak możesz wyjaśnić jego obecność?

A może nie ma takiej potrzeby? Być może czytelnicy sami odnajdą w moich pozostałych utworach wiele jeszcze bardziej skomplikowanych wyjaśnień.

Jaką rolę w powieści gra Atre? Z pewnością pomaga Alice wkroczyć na szczególną drogę – drogę żałoby, dosłownie i w przenośni. Czy jego pojawienie się na wybrzeżu Tajwanu ma jakieś inne symboliczne znaczenie?

Wielu bohaterów powieści jest zrezygnowanych i zdarza im się myśleć „tak po prostu jest”. Nie są w stanie się pozbyć takiego nastroju, przypomina on wiecznie wracającą falę, a kluczowe jest to, czy istnieje coś, co ponosi za ten stan odpowiedzialność, coś, co wzbudza nostalgię albo przywołuje wspomnienia, tak jak kot dla Alice, tak jak morze dla Hafay. To coś nie wywodzi się z wnętrza, skierowane do innych słowa „musisz być silny” są za łatwo wypowiadane. Uważam, że to, co pozwala ludziom trwać, to siła pochodząca z zewnątrz i często ludzie nie potrafią jasno określić, czym ona jest. Pojawienie się Atre to promień światła rozświetlający rozpacz Alice.

W twojej powieści perspektywa lokalna szybko zmienia się w globalną. Akcja rozgrywa się w wielu miejscach na świecie, chociaż punktem wyjścia jest wyspa śmieci zbliżająca się do Tajwanu. Czy możemy to potraktować jako wyjątkową okazję do ocknięcia się? Czy to może być początkiem reakcji łańcuchowej?

Powieść być może jest tylko powieścią, ale inspirowałem się wieloma odległymi pisarzami. Od dawna uważam, że Tajwan, jako niewielka wyspa, może stać się zwiastunem tego, co czeka świat. Nie jestem w stanie przewidzieć przyszłości, ale przebudzenie nie ma służyć reakcji łańcuchowej ani duchowemu odrodzeniu. Przebudzenie samo w sobie jest pewnym rodzajem piękna, piękna ludzkiego rozumu.

Tłumaczenie: Katarzyna Sarek

About the author
doktorantka literaturoznawstwa US, absolwentka psychologii US. Na portalu Szuflada redaguje dział Literatura Świata, przez słowo „świat” rozumiejąc nie tylko zróżnicowaną przestrzeń, lecz miejsce burzliwego i mało romantycznego współżycia kultur podporządkowanych wspólnej, ludzkiej naturze. Interesuje się między innymi literaturą postjugosłowiańską oraz recepcją Bałkanów w literaturze polskiej, regionalizmem, geopoetyką, postkolonializmem. Publikuje tu i ówdzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *