Najtrudniejsza jest rola matki, czyli „Dziedziczka jeziora” Marii Dahvana Headley

Herot Hall to doskonałe osiedle na obrzeżach bezimiennego miasta. Białe sztachetowe płoty oddzielają od siebie identyczne działki z równo przystrzyżonymi trawnikami. Każdy dom ma kominek, alarm, kamery i czujniki ruchu. Niepożądani nie mają tam wstępu. Społeczność Herot Hall ma swoje standardy. Osiedle sprowadza wodę z wnętrza góry, pod którą wyrosło, z miejsca, gdzie jaskiniowe jeziora i tunele pełne są sekretów, o których mieszkańcy Herot Hall wolą nie pamiętać. W dwóch różnych światach, w miasteczku i w sercu góry, żyją dwie różne matki. Willa Herot, żona Rogera Herota, dziedzica Herot Hall, wypełnia swoje dni opieką nad synem Dylanem, spotkaniami towarzyskimi, pilatesem i dietą, tabletkami i drinkami. Jej życie to doskonała atrapa, pod którą skrywany jest ocean rozpaczy. Dana Mills to weteranka zmagająca się z syndromem stresu pourazowego, żyjąca we wnętrzu góry, na porzuconej stacji kolejowej, na ziemi, która należała do jej przodków, zanim rodzina Herotów zdecydowała się ją przejąć, bezlitośnie usuwając wcześniejszych mieszkańców. Dana zginęła, dekapitowana w jaskini na Bliskim Wschodzie, a potem wróciła, w ciąży i bez wspomnień. Jej syn Grendal nie ma ojca i może już tylko to czyni go potworem: jest synem swojej matki.

Nie trzeba być specem od literatury staroangielskiej, aby w pełni docenić retelling Beowulfa w wykonaniu Headley, ale to pomaga. Grendel to najstarszy i najbardziej fascynujący potwór w angielskiej literaturze. A przecież Beowulf nie jest o nim.  O ile jednak ciekawszy jest potwór, o którym nic nie wiemy, od tytułowego bohatera, kolejnego mężczyzny wymachującego mieczem? Zabicie potwora to rutyna, bycie potworem to wyzwanie. Zasadnicze pytanie brzmi: czemu ten, kto dzierży miecz i zabija, jest bohaterem, a ten, kto ginie, jest potworem? Wiemy, z czyjego punktu widzenia opowiedziany jest Beowulf. Liczne retellingi oddają jednak głos Grendelowi, tak jak w przypadku słynnej powieści Johna Gardnera. Headley z kolei skupia się na tej jednej rzeczy, którą wiemy o Grendelu, poza tym, że był potworem: miał matkę.

Niestety, tłumaczenie nie oddaje dwuznaczności oryginalnego tytułu: Mere Wife. „Mere” może oznaczać tutaj jezioro albo też coś pospolitego, pozbawionego znaczenia. Zwyczajna żona, Pani Jeziora. Headley odnosi się oczywiście do pozycji kobiecej postaci w tradycyjnych eposach, opowieściach o mężczyznach dokonujących bohaterskich czynów. Kobiety nie miały zbyt wiele do powiedzenia w tych historiach: czekały, umierały, czasem darowały miecz, uwodziły. Nie były bohaterkami. Jako antagonistki zwykłe odgrywały pośrednią rolę. Z wyjątkiem matki Grendela, bezimiennej, ale groźniejszej niż potwór, którego zrodziła. Beowulf najpierw mierzy się z Grendelem, potem z jego matką. Headley kreuje także kontrapunkt dla postaci matki potwora, przepisując Wealhtheow, żonę króla Heorota, na Willę. Inne matki, mieszkanki Herot Hall, wypełniają karty powieści niczym grecki chór, który zna już każdą historię, przeżył każde życie i teraz tka nici przeznaczenia. Matki potrafią prząść losy, układać je wedle swojej woli. W finale powieści Dana i Willa jednoczą się ze swoimi matkami, dopełniając swoje przeznaczenia. Headley nie pozostawia przy tym wątpliwości, że Dana, okaleczona i oszalała, wykluczona ze społeczności matka potwora, jest także Panią Jeziora, tą, która dzierży Graala i miecz.

Retelling Beowulfa w wykonaniu Headley ma rozmach Kirke Madeline Miller. To błyskotliwa, inteligentna, dojrzała powieść, która odnosi się do kulturowych archetypów i przez nie komentuje współczesność. Zjadliwa satyra na kulturę wyższej klasy przedmieść, krytyka gentryfikacji, moralitet i refleksje o naturze potworności, wyrażone poetyckim, ale klarownym językiem, czynią z Dziedziczki jeziora literacką perłę. Headley swobodnie przechodzi od czarnej komedii do dramatu, od grozy wojny do monstrualności życia pozorami, od małych do wielkich tragedii i od antycznego eposu do detali współczesnego życia. Beowulf, czy też Ben Woolf, policjant o aparycji wikinga, zostaje zepchnięty na dalszy plan, stając się jedynie marionetką w rękach matek, które niepostrzeżenie kierują jego ruchami, przyczepiając mu kolejne łatki i przypisując odpowiednie role, podczas gdy on myśli, że jest bohaterem tej historii. A gdzieś pomiędzy tym wszystkim Dylan i Gren zaprzyjaźniają się i zakochują się w sobie. Czy zdołają przełamać ramy historii starsze niż ich rodziny, miasto, kultura? Co się stanie, kiedy ścieżki Dany i Willi wreszcie się skrzyżują? Czy historię Grendela można zmienić? Czy potwór musi umrzeć? Odpowiedzi kryją się w powieści Marii Dahvana Headley.

Autorka: Maria Dahvana Headley

Tytuł: Dziedziczka jeziora

Tłumaczenie: Dorota Dziewońska

Wydawnictwo: Galeria Książki

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 352

About the author
Aldona Kobus
(ur. 1988) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, doktorka literaturoznawstwa. Autorka "Fandomu. Fanowskich modeli odbioru" (2018) i szeregu analiz poświęconych popkulturze. Prowadzi badania z zakresu kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *