Na krawędzi – Ilona Andrews

Ilona Andrews to w rzeczywistości małżeński duet pisarzy: Ilony i Gordona, którzy wspólnymi siłami stworzyli dwie serie w konwencji urban fantasy. Obie cieszą się niesłabnącą popularnością w Stanach. Polscy czytelnicy jak dotąd mieli okazję zapoznać się tylko z cyklem traktującym o Kate Daniels i jej zmiennokształtnych sprzymierzeńcach. Teraz przyszła kolej na mieszkańców Rubieży i Dziwoziemi, zapełniających karty powieści „Na krawędzi”.

Rose jest młodą dziewczyną, na której barki spadają poważne obowiązki. Po śmierci matki i odejściu ojca – awanturnika musi opiekować się dwoma braćmi i bez względu na to, że zawsze może liczyć na pomoc babci decyduje, że sama będzie zarabiać na ich utrzymanie. Jej sytuacja jest naprawdę trudna z wielu powodów. Po pierwsze praca w charakterze sprzątaczki nie przynosi wystarczających zysków, by zaspokoić wszystkie potrzeby jej miniaturowej rodziny. Po drugie jej bracia: George i Jack przysparzają jej problemów wychowawczych nie tylko z powodu swojej dziecięcej niesforności. George jest bowiem młodym nekromantą, a Jack zmiennokształtnym, przyjmującym formę dzikiego kota. Sama Rose także jest uzdolniona magicznie. Potrafi rzucać potężnym rozbłyskiem. Mimo że nawet niektórzy arystokraci z Dziwoziemi nie potrafią robić tego tak dobrze, jak ona, jej cudowne umiejętności zamiast pomóc jej w rozwiązaniu życiowych problemów, jeszcze bardziej je komplikują.

Jako mieszkanka Rubieży – świata ulokowanego pomiędzy pozbawioną magii Niepełnią, a nasyconą nią Dziwoziemią zostaje uznana za świetny materiał na żonę bądź kochankę dla wszystkich pomniejszych oraz nawet wysoko urodzonych szlachciców z Dziwoziemi i spragnionych zysków biznesmenów z Rubieży. Wszystkim zależy na masowej produkcji dzieci obdarzonych jej mocą i zdolnościami.

Życie bohaterki przepełnia więc ciągła walka: o byt, o dzieci, o szacunek, o pracę, o dom, o pieniądze, nawet o benzynę… Wyrzuciła z serca wszelkie nadzieje na spotkanie prawdziwej miłości. W jej przypadku związek z mężczyzną może tylko oznaczać niewolę, o czym przekonała się na własnej skórze, kiedy jej pierwszy chłopak zaatakował ją kijem bejsbolowym, żeby potem sprzedać potencjalnemu narzeczonemu.

Jakby tego było mało na Rubieże spada plaga szarych stworów spragnionych krwi i magii, a w ponurą rzeczywistość bohaterki wkracza dwóch przystojnych mężczyzn. Jeden zaczepia ją w sklepie z zabawkami, a drugi bezczelnie próbuje wprosić się na jej podwórko, proponując małżeństwo… Nawet Rose musi się dwa razy zastanowić, zanim odmówi prawdziwemu błękitnokrwistemu z Dziwoziemi, uwodzicielskiemu Declanowi…

Kiedy czytałam „Na krawędzi” nie opuszczało mnie wrażenie, że skądś już znam tę historię. Pogłębiało się ono, im głębiej brnęłam w fabułę i przyglądałam się rozwojowi uczuć Rose i Declana. Wszystkie problemy bohaterki rozwiązują się za sprawą mężczyzny. Z brzydkiego kaczątka przeobraża się w łabędzia, ale też podobnie jak Kopciuszek wyrusza na swój szczęśliwy bal. Wątek miłosny do złudzenia przypominał mi klasyczne bajki o lekceważonej, biednej dziewczynie, która zostaje wybrana przez księcia i wtedy jej los diametralnie się zmienia. Powieść wypełniają też opisy wspaniałego Declana, którego aparycja, umiejętności bojowe i podejście do dzieci uwiodłyby każdą kobietę.

Wcale nie oznacza to, że książka mi się nie podobała. Wręcz przeciwnie. Bohaterowie są dowcipni, pełnokrwiści i wzbudzają sympatię czytelnika. Ich dialogi iskrzą się dowcipem i błyskotliwością, nie raz pobudzając do śmiechu. Szczególnie interesująco wypada też zastosowany przez autorów podział świata. Niepełnia i Dziwoziemia są ze sobą ściśle powiązane. Historia Niepełnii toczy się tak, jak historia naszego świata, zaś w Dziwoziemi inaczej formułują się kontynenty, inne ludy dochodzą też do władzy i kierują polityką.

Trochę gorzej wypada sfera intrygi oraz kreacja czarnego charakteru. Szare stwory zwane ogarami są tak mgliście opisane, że trudno było mi je sobie wyobrazić. Podobnie wątek ich stwórcy i jego historia pojawiają się tak jakby między wierszami przysłonięte przez uczuciowe perypetie bohaterów.

Pisząc o twórczości Ilony Andrews nie mogę nie porównać „Na krawędzi” z serią o Kate Daniels. Rzeczywistość przedstawiona w Atlancie przyszłości jest o wiele bardziej brutalna, a główna oś akcji pozbawiona tak dużej dawki romantyzmu. Autorzy promują też większą ilość bohaterów, nie skupiając się tylko na relacji głównej pary: Kate i lwa Currana. Osobiście oba sposoby prowadzenia historii przypadły mi do gustu, choć sądzę, że męskiej części czytelników bardziej spodoba się seria z Kate, a damskiej doskonały błękitnokrwisty Declan z „Na krawędzi”.

Podsumowując „Na krawędzi” to doskonała lektura na kilka rozrywkowych wieczorów. Wielbicielom twórczości Ilony Andrews i urban fantasy nie trzeba jej polecać. Ci spragnieni romansu i wartkiej akcji również się nie zawiodą.

Magdalena Pioruńska

Ocena: 4/5

Autor: Ilona Andrews

Tytuł: „Na krawędzi”

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 401 stron

Data wydania: 2011

About the author
Magdalena Pioruńska
twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Autorka powieści "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."

komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *