Mutanci na kozetce, czyli „The Bright Sessions” Lauren Shippen

0

HkB0QxEm_400x400

The Bright Sessions to podcast science fiction opowiadający o sesjach terapeutycznych grupy niezwykłych pacjentów doktor Joan Bright. Każdy z pojawiających się w gabinecie lekarskim bohaterów posiada nadnaturalne zdolności, przez co określa się ich jako „nietypowych”. Celeb jest empatą, który czasem pozwala, aby emocje innych przysłoniły jego własne uczucia. Samantha cierpi na ataki paniki, a także potrafi przenosić się w czasie. Chloe początkowo myślała, że słyszy anielskie chóry – przynajmniej dopóki doktor Bright nie wyjaśniła jej, że jest telepatką.  Jest także tajemniczy Damien, nie tyle pacjent, co zagrożenie – mężczyzna potrafi bowiem podporządkować innych swojej woli, narzucając im własne pragnienia. Doktor Bright sama też jest dość niezwykła. Nie tylko pomaga swoim nietypowym pacjentom w dostosowaniu się do wymogów codziennego życia, ale najwyraźniej skrywa pewien sekret. Czy jej intencje są szczere? Czy wykorzystuje ludzi, którzy jej zaufali? Jakie tajemnice kryje jej przeszłość? I czym jest AM, organizacja rejestrująca działalność nietypowych osób? Tego wszystkiego można się dowiedzieć, słuchając The Bright Sessions.

Podcast składa się z pięćdziesięciu odcinków, wyemitowanych w czterech sezonach, które stanowią zamkniętą całość fabularną. I chociaż The Bright Sessions skończyło się wiosną tego roku, twórczyni serii, Lauren Shippen grająca rolę Samanthy) zapowiedziała już kilka spin-offów do serii. Chodzą też słuchy, że wykupiono prawa do serialowej adaptacji podcastu, co sugeruje, że tytuł ten zostanie z nami jeszcze przez lata, w tej czy innej postaci. Podcast cechuje się profesjonalnym wykonaniem i aktorstwem głosowym na wysokim poziomie. Tym jednak, co według mnie wyróżnia go pośród innych tytułów utrzymanych w podobnej konwencji, jest fakt, że już po kilku odcinkach każdy kolejny epizod przypomina spotkanie z przyjaciółmi. Dzieje się tak dzięki kameralnej atmosferze, szczerym rozmowom i niesamowitym osobowościom poszczególnych postaci.

Powszechnie przyjętym sposobem opisywania The Bright Sessions jest „X-Men na kozetce” albo „co by było, gdyby Charles Xavier był terapeutą”. Skojarzenie z kultową grupą superbohaterów Marvela jest jak najbardziej na miejscu, chociaż nawet Marvel nie ma monopolu na mutacje, które stanowią po prostu element konwencji science fiction. W tym przypadku to socjologiczna fantastyka, skupiająca się bardziej na społecznych konsekwencjach funkcjonowania niezwykłego elementu niż na samym tym elemencie. Nie wiemy, kim są osoby nietypowe ani co sprawia, że posiadają określone zdolności, chociaż AM, badawcza organizacja rządowa, rozpaczliwie próbuje się tego dowiedzieć. Skojarzenie z X-Men jest słuszne także w odniesieniu do przesłania obu tytułów. Jak wiadomo, X-Men powstało jako metafora rasizmu i głos protestu wobec przemocy motywowanej rasowymi uprzedzeniami.The Bright Sessions również stanowi wypowiedź na temat społecznego wykluczenia i dyskryminacji. Podcast nie ucieka się jednak do metafor. Zamiast tego wprowadza szereg postaci z zaburzeniami psychicznymi, jak chociażby cierpiący na PTSD weteran Frank, ofiara rządowych eksperymentów, czy też Sam zmagająca się z napadami paniki. Do tego serię wyróżnia szerokie spektrum reprezentacji postaci queerowych. Celeb jest gejem i słuchacze mają okazję śledzić rozwój jego związku ze szkolnym kolegą Adamem. Ten wątek to jeden z najlepszych nastoletnich queerowych romansów, z jakimi zetknęłam się w popkulturze i powodował u mnie szczere wzruszenie za każdym razem, gdy chłopcy pojawiali się razem. Mark jest biseksualny, Chloe aseksualna i aromantyczna, a w późniejszych sezonach pojawia się lesbijka Rose. The Bright Sessions wprowadza więc do popkultury queerowych superbohaterów znacznie lepiej, niż zrobiłby to Marvel.

The Bright Sessions to w gruncie rzeczy kameralna opowieść o tym, jak grupa nieznajomych, których początkowo łączy tylko nietypowość i terapeutka, zostaje rodziną. To również historia o grupie wyrzutków, która stawia czoło światu i jego uprzedzeniom. Nie ukrywam, że seria wciągnęła mnie po prostu tym, że zawiera w sobie wiele moich ulubionych popkulturowych tropów, począwszy od rodziny z wyboru, a na postmodernistycznych zabawach z konwencją skończywszy. Podcast stawia bardziej na postaci niż na akcję. A dzięki formie mamy okazję naprawdę intymnie poznać bohaterów – początkowo słuchamy zapisu audio z ich sesji terapeutycznych, uzupełnionych o uwagi doktor Bright już po wyjściu pacjentów. Stawia to odbiorcę w pozycji terapeuty słuchającego zwierzeń albo też kogoś, kto podsłuchuje prywatne rozmowy w zaciszu gabinetu. W ten sposób poznajemy bohaterów z najlepszej i z najgorszej strony. Słuchamy o ich problemach, lękach i bólach. W serii istotne jest to, co widać na drugi rzut oka, fabuła służy też burzeniu obowiązujących stereotypów. Świetnym przykładem tego mechanizmu jest Celeb, szkolna gwiazda footballu, pozornie typowy osiłek, w rzeczywistości wrażliwy empata. Większość postaci zaskakuje nas w miarę rozwoju fabuły, nawet początkowy antagonista Damien czy nasza bohaterka doktor Bright. Jednak zdzieranie z postaci kolejnych warstw ich wyobrażeń na własny temat to obusieczny miecz. Pokazuje odbiorcom wielowymiarowość i swoistą bezbronność, ale także mroczne strony ich osobowości. W tym świecie nie ma niewinnych, w takim sensie, że nie ma osoby, która nie bywa okazjonalnie samolubna, przestraszona, która nie pozwala, aby jej lęki i kompleksy wzięły górę, i której nie zdarza się skrzywdzić tych, których kocha, choć może ma dobre intencje. Nawet jeśli kompas moralnych bohaterów działa właściwie, wciąż są tylko ludźmi. Dlatego The Bright Sessions jest podcastem, który nie przeszedł bez echa – rzadko spotyka się tak realistycznie przedstawione postaci i związki pomiędzy nimi. Już choćby relacje doktor Bright z pacjentami to temat na długi esej (a warto pamiętać, że Joan jest lepszą przyjaciółką niż terapeutką), nie wspominając o związkach jej pacjentów ze sobą nawzajem. W efekcie słuchanie tego podcastu przypomina spotkanie z przyjaciółmi, z ludźmi, których dobrze znamy i których problemy są dla nas ważne.

Seria dekonstruuje też popkulturowy schemat szalonego naukowca. Początkowo gra na nim, sugerując, że terapeutka wykorzystuje swoich pacjentów do własnych celów, a jej życzliwa persona to jedynie maska, mająca na celu zdobycie ich zaufania. Wspomina także o AM, organizacji zajmującej się badaniem nietypowych osób, z którą związana jest doktor Bright. I faktycznie, Joan ma swój sekret i potrzebuje mocy nietypowych osób, szkoda go jednak zdradzać tym, którzy jeszcze nie słuchali podcastu. Rozwiązanie tego wątku było najlepszym finałem sezonu ze wszystkich czterech.

W związku z końcem serii warto wspomnieć, że finał ostatniego sezonu jest nieco rozczarowujący. Fabuła skupiona na zagrożeniu ze strony AM ujawnia naiwne podejście do zinstytucjonalizowanej władzy. Pokonanie złej organizacji rządowej ogranicza się bowiem do odkrycia skorumpowanej jednostki w jej szeregach, pomijając przy tym fakt, że to instytucja dopuściła do rozwinięcia się przemocy w jej ramach, a potem tę przemoc podtrzymywała. Krzywdy, jakich nietypowi doznali w AM, miały charakter systemowy. Wiele osób było zaangażowanych w okrutne eksperymenty na nietypowych ludziach, a ich jedyną wymówką jest, że wykonywali polecenia zwierzchników, jakby to zawieszało moralność i zdejmowało z nich ciężar odpowiedzialności. Wiadomo jednak, że spin-off The Bright Sessions będzie skupiał się na próbach reformy AM, może więc wątek ten zostanie należycie rozwinięty w kolejnych seriach.

Jeśli można jeszcze cokolwiek zarzucić temu niesamowitemu podcastowi, to brak konsekwencji odnośnie do formy. Bardzo szybko usprawiedliwienie obecności dyktafonu, czyli sesja terapeutyczna, traci funkcjonalność. Stopniowo pojawiają się inne formy uzasadniające nagrywanie, jak poczta głosowa, ale kiedy akcja przenosi się z gabinetu psychologa w teren, coraz łatwiej zapomina się o tym, że nie ma wytłumaczenia dla nagrywania tych rozmów i wydarzeń. Na tym etapie jednak jesteśmy już tak wciągnięci w historię, że nie ma to znaczenia. Dochodzi do kuriozalnych przypadków, kiedy w ramach podcastu pojawiają się nagrania ze snów postaci. I to w specjalnym musicalowym odcinku, w którym każdy bohater wyraża swoje uczucia poprzez piosenkę. The Bright Sessions miało już na tyle ugruntowaną pozycję i pewnych odbiorców, że twórcy mogli pozwolić sobie na zaszalenie z formą. Ostatecznie wyszło im to na dobre, bo warto zawiesić niewiarę i odpuścić sobie czepialstwo, aby cieszyć się kilkoma świetnymi utworami muzycznymi.

The Bright Session to głęboko realistyczne przedstawienie relacji międzyludzkich, szansa na poznanie ciekawych postaci i przyzwoita opowieść science fiction. Zdecydowanie coś, co warto odsłuchać, czekając na kolejne spin-offy. Powtarzam więc za Lauren Shippen: słuchajcie uważnie i pozostańcie dziwni.

The Bright Sessions można odsłuchać za darmo na iTunes, Apple Podcasts, Soundclouds i w aplikacjach gromadzących podcasty.

Podziel się

O autorze

Aldona Kobus

(ur. 1988) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Autorka "Fandomu. Fanowskich modeli odbioru" (2018) i szeregu analiz poświęconych popkulturze. Pisze pracę doktorską na temat przemian autorstwa w kulturze zachodniej. Prowadzi badania z zakresu pornografii, kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

Odpowiedz