Mężczyźni objaśniają mi świat – Rebecca Solnit

0

small_SOLNIT-Mezczyzni-objasniaja-mi-swiat-300-FRONTDziewięć esejów napisanych na przestrzeni sześciu lat (2008–2014) przez Rebeccę Solnit jest w Polsce (i nie tylko) wyjątkowo aktualne. Można oczywiście się oburzać, że ile można pisać o tym, jak kobiety są gorzej traktowane w różnych sferach życia, jak mocno dotyka je codzienna przemoc, jak wciąż się infantylizuje i deprecjonuje ich dokonania. Okazuje się, że TRZEBA wciąż o tym pisać, bo – pomimo tego pisania – nic się nie zmienia. „Mężczyźni objaśniają mi świat” to książka, w której mam zagięty każdy róg – oznacza to, że na każdej stronie poruszony jest problem, który mnie dotyka, zauważalny na co dzień. Dlatego ta lektura wkurza, irytuje i podnosi ciśnienie.

Tytuł tego zbioru pochodzi od sytuacji, w jakiej znalazła się autorka, gdy podczas jakiejś kolacji u znajomych obcy mężczyzna tłumaczył jej ideę zawartą w artykule przez nią napisanym. To dopiero jednak początek podróży – z każdym rozdziałem przemieszczamy się w kolejne kręgi piekła kobiet. Stacją drugą jest gwałt i już tu znajdziemy jakże bliski nam cytat: „Ciało kobiety ma swoje sposoby na to, żeby powstrzymać ciążę w przypadku gwałtu”. My słyszałyśmy/słyszeliśmy te słowa z ust arcybiskupa Henryka Hosera, jednak ta teoria ma trochę dłuższe życie – w 2012 roku myśl ta zaowocowała w głowie Todda Atkina. Solnit nie pozostaje jednak tylko przy słowach, ale przywołuje mocne statystyki dotyczące gwałtów i przemocy wobec kobiet czy konkretne i słynne zdarzenia, jak choćby sprawa Dominika Strauss-Kohna. Opisywane przez nią sposoby na obronę zachowań takich mężczyzn są dowodem na to, jak głęboko siedzi w nas męskocentryczny dyskurs oraz dyscyplinowanie naszego zachowania hasłami: „Prowokowała”, „Miała głęboki dekolt”, „Kłamie dla sławy”.

Syndrom Kasandry”, o którym pisze Solnit, jest kolejnym kręgiem kobiecego piekła. Pozornie to nic wielkiego – po prostu za każdym razem, gdy któraś z nas podważa zdanie ważnego, wpływowego mężczyzny lub istotnej instytucji, oskarża się ją o wyolbrzymianie, popadanie w histerię. Nawet jeśli kobieta podpiera się faktami, twardymi danymi, pada pomówienie o spiskowanie, złośliwość itp. Ile razy słyszałyście, że przesadzacie, że się emocjonujecie?

Książka Solnit jest więc opowieścią o każdej z nas, o walce o własne miejsce w świecie wciąż zdominowanym przez nierówności. To ciągłe boksowanie: o prawo do własnego zdania, nazwiska, do małżeństwa z kobietą, walka z wysłuchiwaniem seksistowskich dowcipów, z nieustającą oceną sposobu ubierania się, z wystawianiem sądów dotyczących wyborów życiowych. A za każdym razem, gdy o tym mówimy, i tak słyszmy: „Nie histeryzuj”, „Nie masz tak źle”.

W swoim tomie Solnit przywołuje dwa nazwiska kobiet niezwykle ważnych dla kultury: Virginii Woolf oraz Susan Sontag. „Przyszłość maluje się ciemno” – cytuje we wstępie eseju poświęconego tym dwóm pisarkom pierwszą z nich. Obie raczej pesymistycznie patrzyły na zmieniającą się na ich oczach rzeczywistość ten sposób postrzegania wyłania się także z książki „Mężczyźni objaśniają mi świat”. Trudno doszukać się optymizmu, gdy wszelki rodzaj przemocy wobec kobiet cały czas się dokonuje. Wciąż i wciąż, nieustająco…

Tytuł: „Mężczyźni objaśniają mi świat”

Autorka: Rebecca Solnit

Przełożyła: Anna Dzierzgowska

Wydawnictwo: Karakter

Premiera: 5 września 2017

 

Podziel się

O autorze

Anna Godzińska

doktorantka Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego, autorka tekstów o miłości poza fikcją w magazynie Papermint oraz o literaturze do Magazynu Feministycznego Zadra. Fanka kobiet - artystek wszelakich, a przede wszystkim molica książkowa;)

Odpowiedz