Mary Beth Keane „Gorączka”

0

Keane _ Goraczka _ m

Początek XX w. Mary Mallon pracuje jako kucharka w Nowym Jorku i okolicach. Przeżywa szok, gdy pewnego dnia zostaje aresztowana i oskarżona o przenoszenie gorączki tyfusowej. Kobieta nie przyjmuje tego do wiadomości – przecież nigdy nie chorowała! Nie wierzy w teorię zdrowego nosiciela. Mimo jej oporu i braku sądowego nakazu władze przewożą ją na wyspę North Brother, trzymają w odosobnieniu i poddają upokarzającym badaniom.

W kulturze anglosaskiej prawdziwa historia Mallon, która stała się kanwą powieści Mary Beth Keane „Gorączka”, jest doskonale znana. „Tyfusową Mary” nazywa się nie tylko roznosicieli zarazków, ale i wirusów komputerowych, a nawet osoby często zmieniające pracę. Właściwie trudno zrozumieć dlaczego akurat ta postać stała się tak znana i obrosła czarną legendą. Przecież szybko okazało się, że zdrowych nosicieli było mnóstwo, a jednak nie więziono ich i nie pastwiła się nad nimi opinia publiczna.
Keane przedstawia całą historię z punktu widzenia bohaterki, której nie mieści się w głowie, że może zarażać, mimo iż sama nigdy nie chorowała. Dzięki takiemu sposobowi poprowadzenia narracji czytelnik ma okazję przekonać się, że historia „Tyfusowej Mary” może być zgoła inna, niż nam się wydawało, a jej intencje wcale nie mściwe i krwiożercze, ale zdecydowanie bardziej prozaiczne. Mimo zakazu Mary wykonywała pracę kucharki, lecz ważna jest odpowiedź na pytanie, dlaczego to robiła. Czy z premedytacją zarażała innych, czy po prostu chciała zarabiać i godnie żyć?
Spoglądanie na historię oczami Mary, która jest przerażona tym, że obcy mężczyzna nachodzi ją w pracy i w domu, a policjanci siłą zabierają do szpitala, a potem na wyspę, pomaga wczuć się w sytuację bohaterki. Rozsiane po całej powieści retrospekcje pozwalają lepiej poznać jej charakter, a co za tym idzie, uwarunkowania życiowych decyzji.
Mary szuka przyczyn swego uwięzienia w rzeczach dobrze jej znanych – niskiej pozycji społecznej, niezależności, życiu w niezgodzie z powszechnie obowiązującymi normami. To, co znane, wydaje jej się prawdopodobniejsze niż dziwne teorie lekarzy.

Jak miała mu wytłumaczyć, że chodziło przede wszystkim o to, iż w ogóle kupiła kapelusz, nosiła go i ośmieliła się podziwiać siebie w takim nakryciu głowy. Że jest taką służącą, która nie waha się przeliczyć zarobki – miesięczne zarobki! – i wydać je bez mrugnięcia powieką na zakup czegoś tak niepraktycznego. Gdyby była kobietą, która oszczędza pieniądze albo pomaga komuś, kto bardziej ich potrzebuje – sąsiadce z licznym potomstwem, czy zostawia w kościele na tacy – gdyby miała męża i oddawała mu każdego zarobionego centa albo jeszcze lepiej, gdyby była zamężna i nic nie zarabiała, tylko zajmowała się domem, nigdy nie znalazłaby się w takiej sytuacji. Nie była w stanie tego udowodnić, co nie zmienia faktu, że tak wygląda prawda.
(M. B. Keane, „Gorączka”, s. 102).

Toksyczny związek Mary z Alfredem jest mocną stroną powieści, gdyż autorce świetnie udało się pokazać, że nawet tak na pozór niezależna i rozsądna kobieta nie potrafi uwolnić się od mężczyzny, którego pokochała romantyczną miłością jako nastolatka. Do tego stopnia, że zaharowuje się, by zarobić pieniądze na narkotyki dla niego. Wątek jest ciekawy, ale dosztukowany, gdyż w zachowanych świadectwach nie ma żadnej wzmianki o partnerze Mallon.

Dzięki prozie Keane zaczynamy dostrzegać w „Tyfusowej Mary” coś więcej niż tylko potencjalne zagrożenie. To jednostka, która ma prawo do wolności, własnych pragnień i wyborów. Teoretycznie. W praktyce wyszło to jednak inaczej.
Mallon wykonywała pracę, która nie tylko była jej pasją, ale także pozwalała na życie na niezłym poziomie. Dla urzędników, a nawet jej adwokata, zakaz wykonywania zawodu kucharki i skierowanie do pracy w pralni nie wydaje się krzywdzący. Ale dla Mary to istotna zmiana.

To nie jego wina, że nie rozumie różnicy między kucharką a praczką. Mary będzie zarabiać trzecią część tego, co dostawała do tej pory, pewnie mniej. Będą ją bolały kostki dłoni, pękały, krwawiły i sztywniały, a gdy się zestarzeje, ręce odmówią jej posłuszeństwa; będzie musiała prosić sąsiadki, żeby przyszły odkręcić jej słoik albo przekręcić gałkę w drzwiach (s. 231- 232).

W „Gorączce” Keane nakreśliła sugestywny obraz życia na początku XX wieku. Nędza, brud, śmierć, z którą każdy jest oswojony, bo często spotyka ją na swojej drodze. Opieka lekarska jest niespotykanym luksusem, a życie ludzkie nie ma większej wartości (oczywiście, gdy chodzi o niższe warstwy społeczne). Zresztą ów podział klasowy jest wyraźnie zarysowany w powieści.
Ciężka praca nie jest wyjściem z sytuacji. Zatrudniona jako praczka Mary mogła sobie pozwolić tylko na wynajęcie nędznego łóżka w zatłoczonym mieszkaniu, a zakup rajstop był poważnym uszczerbkiem w jej budżecie.

W „Gorączce” Mary Beth Keane próbuje odczarować czarną legendę „Tyfusowej Mary”. Pokazuje, że motywacje jej działań mogły być zgoła inne niż w powszechnie znanej złowrogiej historii. W centrum powieści znajduje się bohaterka, która krok po kroku zaczyna uświadamiać sobie, że odrzucane przez nią oskarżenia mogą być prawdziwe. Jednak błądzić jest rzeczą ludzką. Potępiać zresztą też.

Barbara Augustyn

Autor: Mary Beth Keane
Tytuł: „Gorączka”
Tytuł oryginalny: „Fever”
Tłumaczenie: Jędrzej Polak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 437
Data wydania: 2018

Podziel się

O autorze

Barbara Augustyn

Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Odpowiedz