Marissa Meyer „Scarlet”

0

scarlet-meyer

Rieux to spokojne miasteczko na francuskiej prowincji. Scarlet Benoit pomaga babci Michelle w prowadzeniu farmy. Jednak pewnego dnia starsza pani znika bez śladu. Policja szybko zamyka sprawę, ale Scarlet nie zamierza zrezygnować z poszukiwań. Zwłaszcza że w okolicy pojawia się tajemniczy Wilk, pięściarz, który może jej pomóc w rozwikłaniu zagadki.
Tymczasem Cinder udaje się zbiec z więzienia. Towarzyszy jej Carswell Thorne, były kadet służb powietrznych, który sam siebie uparcie tytułuje kapitanem. Dziewczyna musi uciekać przed królową Księżycowych, Levaną, która nie cofnie się przed niczym, by ją zgładzić.

„Scarlet” to drugi tom „Sagi księżycowej” Marissy Meyer, na którą składają się futurystyczne wersje znanych baśni. Tym razem mamy do czynienia z retellingiem Czerwonego Kapturka, ale także z kontynuacją wydarzeń opisanych w pierwszej części – „Cinder”. Autorce udało się połączyć fabułę inspirowaną klasyczną baśnią ze snuciem własnej historii. I co najważniejsze, elementy ludowej opowieści doskonale współgrają z intrygą wymyśloną przez Meyer. Widać, że wszystko zostało dopracowane i przemyślane, w efekcie czego wszystkie klocki do siebie pasują.
Baśń stanowi tylko szkielet fabularny powieści. Wszystkie najważniejsze postacie z „Czerwonego Kapturka” pojawiają się w „Scarlet”, choć w nieco innych rolach, pasujących do futurystycznego sztafażu opowieści. Podobnie jak w „Cinder”, tu także zostało zachowane przesłanie klasycznej historii o Czerwonym Kapturku. Pozbawiona opieki i wsparcia babci wybuchowa Scarlet musi się nauczyć sama podejmować decyzje i ponosić za nie odpowiedzialność. Wkracza na ścieżkę prowadzącą w dorosłość, budzi się w niej kobieta.

Drugi tom „Sagi księżycowej” to także opis dalszego procesu dojrzewania Cinder, która wciąż mierzy się z trudną prawdą o swoim pochodzeniu. Nienawidzi daru, pozwalającego jej manipulować umysłami innych. Ale gdy zmuszona przez okoliczności zaczyna z niego korzystać, z niezadowoleniem odkrywa, że nawet jej się to podoba.

Nienawidziła się za wydanie tych poleceń. Nienawidziła wypełniającego jej uszy nucenia. Nienawidziła tego daru, który był zbyt nienaturalny, zbyt silny, zbyt niesprawiedliwy (s. 65).

Levana i Cinder to dwie strony medalu. Obie posiadają potężną moc, lecz różni je sposób, w jaki z niej korzystają. Podobnie jest z Wilkiem. Łatwo usprawiedliwiać się, że musiał postąpić tak, a nie inaczej. Dokonując wyboru, udowodnił, że nie można obarczać innych winą za swe działania.

W ogóle Wilk to intrygująca i tajemnicza postać, którą wcale nie tak łatwo rozgryźć. Porównania z baśniowym pierwowzorem mogą w tym wypadku sprowadzić czytelnika na manowce. Jednak tytuł najciekawszego bohatera męskiego nie tylko tej części, ale i dwóch tomów „Sagi księżycowej”, zdecydowanie należy do Thorne’a, który wprowadza do całej opowieści sporo humoru. Właściciel supermodnej kurtki jest przekonany o nieziemskim uroku, jaki wokół siebie roztacza. Łatwo mógł stać się postacią irytującą, na szczęście wcale taki nie jest. Nie sposób się nie uśmiechnąć, gdy Thorne pojawia się na kartach powieści. Zwłaszcza że dopisano mu niezwykle sympatyczną relację z poukładaną Cinder, unikając przy tym tak wszechobecnego w młodzieżówkach trójkąta miłosnego.

Główna bohaterka drugiego tomu, Scarlet, to także ciekawa postać, zupełnie inna od Cinder. Jest wybuchowa, najpierw działa, a potem myśli. Jeśli trzeba, rzuci pomidorem, a nawet całą skrzynką. Przy tym nie brakuje jej odwagi i zamiast czekać z założonymi rękami, próbuje aktywnie wpłynąć na bieg wydarzeń.
A jeżeli już przy bohaterkach jesteśmy, warto wspomnieć, że powraca także wyszczekany android Iko, choć w zupełnie nowej odsłonie.

Dzięki temu, że akcja „Scarlet” toczy się w odległej przyszłości, Meyer mogła dopisać do historii nie tylko klasyczny, baśniowy morał. Warto zwrócić uwagę na to, jak opisywane są media. Manipulują wiadomościami, skupiając się tylko na skandalach i nieistotnych szczegółach (np. ubraniu), pomijając to, co najważniejsze. Modowi eksperci kpią z wyglądu Cinder na balu, nie dbając o to, że dziewczyna niebawem może zostać stracona. Niewielu ma odwagę, by myśleć samodzielnie i wyrażać własne zdanie.

No cóż, raz na jakiś czas próbuję myśleć za siebie, zamiast kupować tę niedorzeczną propagandę, jaką serwują nam media (…). Ludzie od razu rzucają się do oskarżeń i krytyki, a nie wiedzą nawet, przez co przeszła ani co skłoniło ją do takich działań (s. 169-170).

„Scarlet” Marissy Meyer to nie tylko retelling Czerwonego Kapturka, ale także drugi tom „Sagi księżycowej”, rozwijający wątki i postacie zapoczątkowane w „Cinder”. Znana baśń świetnie łączy się z historią Ziemi zmagającej się z zagrożeniem ze strony Księżycowych. Byłam ciekawa, jak uda się wpisanie kolejnej baśni w większą całość fabularną. Wyszło naprawdę dobrze, a całość jest logiczna. W „Scarlet” autorka mniej czerpie z klasycznej baśni, raczej bawi się pewnymi motywami i oczekiwaniami czytelnika, wciągając w grę, której wynik nie jest taki, jak moglibyśmy oczekiwać. W efekcie to zaskakująco świeża historia z wyrazistymi bohaterami i mocno zaakcentowanym morałem. Czekam na ciąg dalszy i rolę, jaką w „Sadze księżycowej” odegra Roszpunka.

Barbara Augustyn

Autor: Marissa Meyer
Tytuł: „Scarlet”
Cykl: Saga Księżycowa
Tłumaczenie: Magdalena Grajcar
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 468
Data wydania: 2018

Podziel się

O autorze

Barbara Augustyn

Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Odpowiedz