Ludzie na drzewach – Hanya Yanagihara

0

ludzie-na-drzewach-b-iext50236604Ludzie na drzewach” to książka duszna i klaustrofobiczna – podobnie jak sceneria, w jakiej rozgrywają się wydarzenia. Dżungla położona w rejonach Pacyfiku jest niezwykle istotnym tłem dla akcji, w której najważniejsze będzie pytanie o moralność, jej granice oraz o zło, które czyni się, działając w dobrych intencjach. Powieść Hanyi Yanagihary jest podróżą w głąb piekła – nie tylko jako konkretnego miejsca na ziemi, ale przede wszystkim jako stanu umysłu.

Yanagihara, autorka głośnego i znakomicie przyjętego „Małego życia”, w swojej debiutanckiej książce przenosi nas do lat 50., by opowiedzieć historię człowieka, którego działanie w imię ambicji i specyficznie pojętych ideałów niszczy życie wielu osobom. Zainspirowana historią noblisty Daniela Gajduska – skazanego za pedofilię badacza ludów Papui-Nowej Gwinei – pisarka tworzy bohatera, którego ocena zmienia nam się wraz z lekturą kolejnych stron powieści. Co ciekawe, poznajemy go w dwojaki sposób: książka ma bowiem formę wspomnień napisanych przez Nortona Perinę, opatrzonych jednak wstępem, epilogiem oraz przypisami (stylizowanymi na naukowe) stworzonymi przez jego przyjaciela i późniejszego współpracownika, Ronalda Kuboderę. Z jednej strony więc mamy do czynienia ze swego rodzaju spowiedzią, opowieścią o wyprawie i tym, co wydarzyło się później. Z drugiej zaś – dopowiedzeniami i wyjaśnieniami napisanymi przez bliską Nortonowi osobę.

Perina to lekarz marzący o karierze naukowej. Pewnego dnia udaje się wraz z Paulem Tallentem na wyprawę naukową w nieznane rejony Pacyfiku, by poznać bliżej plemię Ivu’ivu żyjące na jednej z wysp. Yanagihara świetnie oddaje duszną atmosferę tej ekspedycji: dżunglę, której klaustrofobiczność podkreślona jest opisami nie tylko wilgoci, ogromnej ilości roślin, wszechobecnego hałasu pochodzącego od niezliczonej ilości zwierząt oraz owadów, ale przede wszystkim – zieleni. Nie widać tu nieba, jego błękit zasłonięty jest liśćmi. Bohater nie odrywa wzroku od pomarańczowego pasa na biodrach przewodnika i stara się zapamiętać ten kolor, utrzymać go przed oczami, nie chce bowiem poddać się jednobarwnej monotonii. Duszność i napięcie panujące w tym miejscu potęgują także relacje między ludźmi; tym bardziej że jest ich niewielu. Perina fantazjuje na temat Tallenta, ulega także fascynacji młodym chłopcem z plemienia. Odkrycie dokonane przez badaczy okazuje się tak fascynujące, jak i przerażające. Ludzie, rytuały i zwyczaje, które poznają, są zupełnie odmienne od amerykańskich. To, co obce białemu człowiekowi, wydaje się niecywilizowane, gorsze, dzikie i konieczne do ulepszenia.

Autorka znakomicie pokazała dwa światy, oba mroczne i tajemnicze. Pierwszy znajduje się na jednej z wysp Pacyfiku, drugi – w umyśle Nortona. Opisy każdego z nich zmuszają do zadania wielu pytań natury etycznej. Yanagihara przygląda się kilku wyjątkowo ważnym kwestiom: rasizmu, neokolonializmu, żądzy panowania nad innymi, pragnieniu nieśmiertelności i granic nauki. Pyta także o to, jak daleko możemy posunąć się w ocenie innych kultur czy tradycji. To niesamowita i wyjątkowa powieść. Dla mnie zdecydowanie lepsza od „Małego życia”, bo w swojej warstwie fabularnej dopracowana do perfekcji, bez niedociągnięć czy uproszczeń.

Tytuł: „Ludzie na drzewach”

Autorka: Hanya Yanagihara

Przekład: Jolanta Kozak

Wydawnictwo: W.A.B.

Premiera: 13 września 2017

Podziel się

O autorze

Anna Godzińska

doktorantka Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego, autorka tekstów o miłości poza fikcją w magazynie Papermint oraz o literaturze do Magazynu Feministycznego Zadra. Fanka kobiet - artystek wszelakich, a przede wszystkim molica książkowa;)

Odpowiedz