Luca Di Fulvio „Drabina Dionizosa”

0

Kończy się rok 1899. Nadchodzi nowy wiek. Oczekiwania wobec niego są różne. Jedni zatracają się w dekadencji, przekonani, że ludzkość osiągnęła już wszystko, co była w stanie osiągnąć i nie czeka jej nic dobrego. Drudzy szukają nadziei na poprawę losu w hasłach głoszonych przez socjalizm i postępie technicznym.

Atmosfera w wielkiej  europejskiej metropolii jest zatem specyficzna. Nadzieja miesza się ze zniechęceniem. Tymczasem w mieście dochodzi do serii wyjątkowo brutalnych, zaplanowanych w każdym szczególe morderstw kobiet, które pochodzą z rodzin akcjonariuszy cukrowni. Zabójcę usiłuje wytropić inspektor Milton Germinal. Za swoje wyskoki związane z narkotykami został właśnie przeniesiony (a właściwie zesłany) na wyjątkowo niewdzięczną dzielnicę, jaką jest Pijawczak. Jego usiłowania napotykają na opór także ze strony nowego przełożonego, komisarza Landau, który nie jest zwolennikiem nowatorskich metod śledczych.
Sprawa jest wyjątkowo zagmatwana. Tajemnicze wiadomości i znaki pozostawione przez mordercę niewiele wyjaśniają. Rytualne i doskonale zaplanowane zabójstwa są bowiem przejawem obecności boga, który nadchodzi wraz z nowym wiekiem…

Tak w skrócie przedstawia się intryga „Drabiny Dionizosa”. Luca di Fulvio wprowadza czytelnika w świat mroczny, odrażający i zwyczajnie brzydki. W książce nie ma bohatera bez skazy. Każdy został zdeformowany przez los w sferze psychicznej bądź fizycznej. Milton Germinal próbuje uporać się z piętnem mordercy przy pomocy narkotyków. Ignes, Królowa Mgieł, tancerka, nie potrafi poradzić sobie z traumatycznymi przeżyciami z dzieciństwa. Doktor Noverre zwany Hrabią Bez Rękawów jest chory na fokomelię. Zola upośledzony umysłowo. Tristante to karzeł. Stigle ma ręce zniszczone kwasem.

Oprócz ludzi zdeformowany jest także świat. Robotnicy egzystują w dzielnicach przypominających cmentarze. Odstający od normy trafiają do Instytutu Upośledzonych zwanego pogardliwie Miastem Zwierząt.
W takiej rzeczywistości podział na dobro i zło nie istnieje, a człowiek to tylko istota podporządkowana instynktom. Do takiego obrazu dobrze pasuje wątek Dionizosa. W filozofii Fryderyka Nietzsche’go postawa dionizyjska związana jest z poszukiwaniem życia pozbawionego jakichkolwiek norm. Ceni się to, co nowe, twórcze, co burzy dotychczasowy porządek.

Dionizos to bóg krwawych obrzędów, furii, powiązany z najniższymi ludzkimi instynktami. W czasie uroczystości ku jego czci w starożytnej Grecji zwanych orgiami wierni popadali w ekstazę. Wierzono, że ich dusze opuszczają ciało, a wtedy wstępuje w nie bóg.

To przekonanie jest istotne dla konstrukcji „Drabiny Dionizosa”, która nawiązuje do antycznej tragedii Eurypidesa „Bachantki”. Morderstwa popełnione przez czcicieli Dionizosa w szale zesłanym przez boga, nie są niczym nowym. Wręcz przeciwnie. To stały element mitu. Penteus został rozszarpany przez menady. Podobny los spotkał Orfeusza.
Pierwiastki mityczne wzbogacają klasyczną fabułę kryminału, w której najistotniejsza jest odpowiedź na pytanie: kto zabił? Osadzenie akcji na przełomie XIX i XX w. dodaje „Drabinie Dionizosa” specyficznego klimatu.

Połączenie elementów zaczerpniętych z greckiej mitologii, wątku kryminalnego oraz wyjątkowej atmosfery przełomu wieków wytworzyło całkiem ciekawą i oryginalną mieszankę. Książka przeznaczona jest jednak dla nieco starszych i jakkolwiek by to nie zabrzmiało „mniej wrażliwych” czytelników, gdyż są w niej sceny, które mogą doprowadzić do buntu co poniektóre żołądki.

Barbara Augustyn

Autor: Luca Di Fulvio

Tytuł: „Drabina Dionizosa”

Wydawnictwo: Prószyński i S – ka

Liczba stron: 472

Data wydania: 2008

Podziel się

O autorze

Barbara Augustyn

Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Odpowiedz