Lola – Aleksandra Białczak

1

978-83-8083-503-0Wszyscy nosimy w sobie cierpienie. Bywamy smutni i samotni. Niektórzy nie radzą sobie z emocjami, przytłacza ich natłok myśli i uczuć, paraliżują trudne sytuacje. Chwilowy kryzys zmienia się w poważne zaburzenia. Debiutancka powieść Aleksandry Białczak traktuje o młodych, normalnych ludziach, którzy zatonęli w mroku choroby psychicznej.

Akcja „Loli” rozgrywa się w szpitalu psychiatrycznym. Czytelnik wkracza do placówki razem z Lolą. To z jej perspektywy oglądamy zamknięty świat osób z problemami psychicznymi. I choć nie jest to obraz obiektywny, to z pewnością bardzo fascynujący. Od początku ośrodek ukazany jest jako przestrzeń nieprzyjemna, wroga pacjentom, gdzie personel byle jak wykonuje swoje obowiązki, nie pochylając się nad schorzeniami młodzieży. A mimo to Lola szybko odkrywa w sobie chęć pozostania w zakładzie. Z jednej strony kiełkuje w niej lęk przed opuszczeniem placówki i powrotu do życia „sprzed” – tragizm naszego położenia przenika nas, owiewa nas chłód świadomości, że kiedyś trzeba będzie wrócić do normalnego życia. Z drugiej jednak ten uporządkowany świat wydaje się bezpieczny. Surowe zasady regulują porządek, którego nie burzą nawet nieprzewidywalni pensjonariusze. To tu Lola spełnia swoje główne pragnienie – poznaje siebie (to, co do tej pory uznawałam za cechy charakteru, w rzeczywistości okazują się objawami).

Lola jest narratorką niezwykłą. Snując opowieść, charakteryzuje bohaterów, miejsce akcji, ale przede wszystkim wiele mówi o sobie samej. Początkowo to narracja pełna napięcia – dziewczyna dostrzega głównie negatywne rzeczy, brzydotę, czuje nieustanne zagrożenie, niepokój, jest pewna, że zmierza do autodestrukcji. Wychwytuje detale, które zwykle ukazywane są w kontekście cierpienia czy smutku, nawet pozytywne sytuacje natychmiast pokrywa mroczną zasłoną pesymistycznych wizji (na mojej twarzy rozkwita uśmiech tak szeroki, że popękane usta przypominają mi o sobie cierpkim bólem, obwieszającym rozerwanie naskórka). Z czasem język Loli nieco łagodnieje, podobnie jak bohaterka, by finalnie wybuchnąć całą paletą emocji (w warstwie fabularnej będzie to dynamiczna akcja pełna dramatycznych rozwiązań).

Lola jest nieufna i czujna, wszędzie podejrzewa złe zamiary, ludzi woli trzymać na dystans. Zbudowała wokół siebie gruby mur i choć sama często się zza niego wychyla, to nikomu nie pozwala zajrzeć, co znajduje się po jej stronie. To jej system obronny, dziewczyna boi się odrzucenia, oceniania, bólu. Strach przed zranieniem jest na tyle silny, że Lola nie wchodzi w relacje z innymi. Ale nie radzi sobie też z samotnością. Jest autoagresywna. Zaskakuje ją, że już po kilku dniach zaprzyjaźniła się z Czarną, Maćkiem i Agą. Bardzo ceni te znajomości, a jednak nie potrafi się otworzyć. Musi dojść do pewnych dramatycznych zdarzeń, by w Loli obudziła się potrzeba zwierzeń. Dziewczyna ciągle miota się między swoimi uczuciami, odczuwa chaos emocjonalny.

Lola to postać bardzo złożona. Jest konkretną osobą, ale i wieloznaczną metaforą. Najczęściej sama bohaterka określa „Lolę” mianem maski, pod którą się chowa przed światem. Dziewczyna jest niezwykle wrażliwa i uczuciowa, ale tłumi swoje emocje, stara się panować nad reakcjami (często bez powodzenia), ponieważ uważa, że jeśli odsłoni kawałek swojej intymności, okaże słabość. A ona musi być odważną buntowniczką, za wszelką cenę, kosztem siebie i innych. Nosi w sobie wiele sprzeczności, np. z jednej strony jest krucha i potrzebuje uwagi, z drugiej zaś przez (udawaną) bezczelność nie dopuszcza nikogo do swoich pragnień, jest katem i ofiarą jednocześnie.

Białczak ma znakomite wyczucie literackie. Doskonale potrafi oddać emocje (nawet tam, gdzie bohater jej w tym przeszkadza). Każda z postaci mówi swoim głosem i opowiada własną historię, wspólnym mianownikiem jest cierpienie i postać Loli. Autorka dba o psychologię, prawdopodobieństwo i atmosferę w powieści. Nie boi się trudnych tematów i ma odwagę, by je poruszać. Na szczęście udało jej się uniknąć patosu – narratorka jest buntowniczką, co przejawia się także w języku, ma poczucie humoru, choć niekiedy dość makabryczne.

 „Lola” to powieść wielowymiarowa. Mówi o słabościach postrzeganych jako odwaga, o niezrozumieniu i wewnętrznym pogubieniu. To również książka o samotności i silnej potrzebie bliskości, ale też o strachu przed tak intymną relacją. O tym, jak trudno znaleźć człowieka, z którym można zbudować szczery związek, oparty na wzajemnym zaufaniu i lojalności. To trzeźwe spojrzenie na status chorego (i społeczne reakcje), na egzystencję w zamknięciu, na życie ze stygmatami. Wśród wielu ważnych pytań jest to, gdzie kończy się człowiek, a zaczyna bestia, co jest wynikiem choroby, a na co sami dajemy przyzwolenie, szukając błahych pretekstów. Wreszcie – „Lola” to smutna opowieść o wewnętrznym zagubieniu, zatraceniu sensu istnienia, o potrzebie autookreślenia – główna bohaterka marzy przede wszystkim o ustaleniu, kim tak naprawdę jest. Dlatego eksperymentuje, przybiera maski, gra role (naśladuje innych), ale to tylko oddala ją od prawdziwej siebie.

Książka Aleksandry Białczak uświadamia nam, że każdy z nas nosi w sobie „Lolę”. Wszyscy zmagamy się z podobnymi problemami, różni nas tylko ich intensywność i sposoby radzenia sobie z demonami. Pisarka daje wskazówkę, że często najlepszym lekarstwem jest otwarty i życzliwy człowiek. „Lola” to powieść uniwersalna, jej dojrzałość sprawi satysfakcję dorosłemu czytelnikowi, a współczesny język i problemy (nie tylko) nastolatków przemówią także do młodego odbiorcy.

Kinga Młynarska

                Ocena: 4,5/5

  1. Tytuł: Lola
  2. Autor: Aleksandra Białczak
  3. Okładka: miękka
  4. Liczba stron: 428
  5. Data wydania: 2017
  6. Wydawnictwo: Novae Res

 

Podziel się

O autorze

Kinga Młynarska

Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

1 komentarz

  1. Pingback: WYWIAD: Aleksandra Białczak: Boimy się odrzucenia, ale jeszcze bardziej boimy się kochać.

Odpowiedz