Łódź 370. Śmierć na Morzu Śródziemnym – Annah Björk i Mattias Beijmo

lodz-370-smierc-na-morzu-srodziemnym-b-iext51152944Reportaż wydaje się jednym z nielicznych gatunków, a może nawet jedynym, który jest w stanie zmienić świat. To oczywiście gruba przesada – na pewno nie bezwzględnie, ale zmusza żyjących na nim ludzi do refleksji, a poprzez odpowiedni dobór tematu może spowodować większe zainteresowanie społeczeństwa czy mediów. O kryzysie uchodźczym i sytuacji uchodźców w Europie napisano już wiele, w różnych formach, ze zróżnicowanym natężeniem emocji. „Łódź 370. Śmierć na Morzu Śródziemnym” Annah Björk i Mattiasa Beijmo to niezwykle osobista narracja o wielkiej tragedii tysięcy ludzi.

Nazywam tę książkę osobistą z bardzo oczywistego powodu – para szwedzkich reportażystów jest także parą prywatnie i nie próbuje tego w żaden sposób ukryć. Towarzyszymy im bowiem nie tylko w dziennikarskim śledztwie, ale też w rozpadzie ich relacji. Rozpadzie, który wynika właśnie z podróży, z usłyszanych historii, z obejrzanych zdjęć przedstawiających wyłowione z morza ciała. Jednak nawet te fragmenty są dalekie od literackości – zrelacjonowane podobnie jak tragedia ludzi z łodzi 370. To tylko my, czytelniczki i czytelnicy, między wierszami odczytujemy emocje, w jakich pogubieni są autorzy. Emocje zarówno w stosunku do samych siebie, jak i osób spotkanych w wyniku śledztwa.

Dziennikarze wyruszą do Turcji – pragną zbadać, co się tam dzieje z uchodźcami. Podróż to niezwykle niebezpieczna, kraj ten daleki jest od wolności słowa, a wielu zachodnich dziennikarzy osadzono w tamtejszych więzieniach za negatywne wypowiedzi na temat państwa. Jednakże w tym czasie dochodzi do tragedii – w nocy z 4 na 5 stycznia 2016 roku tonie łódka pełna uchodźców. Z pięćdziesięciu trzech osób przeżywa trzynaście. Giną matki z dziećmi, młodzi mężczyźni. Björk i Beijmo wychodzą w swoim reportażu właśnie od tego wydarzenia, spotykają się z tymi, którzy przeżyli, rozmawiają z policją i przede wszystkim z organizacjami zajmującymi się pomocą dla uchodźców. Każda zdobyta przez nich informacja wymaga zbadanej kolejnej i kolejnej. I wszystkie są straszne, szokujące, smutne.

Łódź 370” jest wstrząsającym zapisem ludzkiej tragedii, znieczulicy, braku empatii oraz chęci zysku. Zawsze tam, gdzie znajdują się potrzebujący, znajdą się też tacy, którzy na tej pomocy zarobią. Najsmutniej brzmią tu oczywiście opowieści uratowanych, którzy z olbrzymią dokładnością opisują godziny spędzone na łodzi, ale także przygotowania do podróży oraz życie po tragedii. Jest to jednak także opowieść o powstawaniu reportażu. Nie ma możliwości odcięcia się od tematu, o którym się pisze. Zamknięcie laptopa ze zdjęciami zmarłych nie jest jednoznaczne z zamknięciem oczu. Pod powiekami te obrazy wciąż są i nie dają zasnąć. Cena, jaką oboje autorzy zapłacili za napisanie tego tekstu, jest ogromna. To walka nie tylko z systemem – policją, naczelnymi gazet, którzy nie są zainteresowani kolejnym artykułem o uchodźcach, politykami, ale także z własnymi emocjami. To właśnie powoduje, że reportaż ten wywołuje w nas tak silną reakcję. Bezsilność, złość i smutek, który odczuwają i autorzy, i bohaterowie, nie opuszcza także i nas.

Tytuł: „Łódź 370. Śmierć na Morzu Śródziemnym”

Autorzy: Annah Björk i Mattias Beijmo

Tłumaczenie: Irena Kowadło-Przedmojska

Wydawnictwo: Agora S.A.

Premiera: październik 2017

About the author
Anna Godzińska
Ukończyła studia doktoranckie na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Szczecińskiego, autorka tekstów o miłości poza fikcją w magazynie Papermint oraz o literaturze w Magazynie Feministycznym Zadra. Fanka kobiet - artystek wszelakich, a przede wszystkim molica książkowa;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *