Lepiej się nie da? – recenzja komiksu „Deadpool kontra SHIELD”

Recenzowanie kolejnych przygód Deadpoola jest zadaniem równie trudnym, jak bezsensownym. Na jego daremność wskazuje ogromna popularność, jaką cieszy się komiks – pierwszy nakład rozszedł się błyskawicznie, dlatego też ta recenzja ukazuje się tak późno – a trudnym, bo ileż można pisać takie same pochwały?

Deadpool4

W czwartym tomie scenarzyści porzucają dominującą w poprzedniej części powagę, czego efektem jest prawdopodobnie najśmieszniejszy komiks w tej serii. Jego pierwsza część, w której Deadpool przenosi się do przeszłości, to hołd złożony komiksom z lat sześćdziesiątych, podobny do tego z poprzedniego numeru, w którym „Najemnik z nawijką” przenosił się o dekadę później. Ta dygresja od głównej fabuły stanowi jednocześnie bardzo nagłe i skuteczne odcięcie się od mroku części poprzedniej. Są w niej dinozaury, nordyccy bogowie, jak również gro ciekawych i dziwnych postaci, wśród których jest na przykład N’Gassi, otrzymujący w związku ze swym imieniem od Deadpoola bezcenną poradę – by zaprzestał jedzenia fasoli.

deadpool4_p1

Po tej szalonej przerwie wracamy do głównej historii. Agentka Preston ma szansę wreszcie opuścić głowę Deadpoola i przenieść sie do androida stworzonego na podstawie jej ciała. Próbuje to udaremnić zdrajca w szeregach SHIELD, agent Gorman, i jego oddział Ultimatumowców, tudzież Ultimatowników – scena, w której mierzy się z nimi Deadpool to flagowa scena komiksów z tym bohaterem, łącząca humor i przemoc w sposób uwielbiany przez fanów serii. Żeby było jeszcze trudniej, Gorman wyznacza nagrodę dziesięciu milionów dolarów za głowę Deadpoola. Ponieważ najemnik chce go dorwać w związku z niezapłaconymi rachunkami, a sam zdrajca swoim zleceniobiorcom płacić nie ma w zwyczaju, można powiedzieć, że nikt nie da tyle najemnikowi, ile Gorman obieca.

deadpool4_p2

Jak zwykle pełno tu żartów i odniesień do bardzo różnych aspektów popkultury czy nawet kultury przez duże „K”. Przykładem tych ostatnich jest ułożone przez Deadpoola haiku. Dosyć nieudolnie, gdyż nie spełnia kryteriów klasycznej formy sylabowej 5-7-5, ale zawsze warto docenić starania początkującego poety. Poza tym mamy tu oryginalną wariację na temat legendarnego żartu o arystokratach, a także krytykę niezbyt śmiesznego brzuchomówcy, Jeffa Dunhama. Najbardziej od autorów obrywa jednak Tyler Perry. Aktor i reżyser przebierający się w swoich filmach za kobietę nie cieszy się zbyt pochlebną opinią wśród krytyków filmowych, ale żaden nie posunął się tak daleko jak Deadpool – bohater strzela sobie w głowę już podczas czołówki jego filmu. Na koniec tej recenzji pozwolę sobie przybić wirtualną piątkę z tłumaczem Oskarem Rogowskim za cytat z „Psów”. Bardzo to szanuję, a komiks oczywiście bardzo polecam.

Łukasz Muniowski

Tytuł oryginału: Deadpool: Deadpool vs. S.H.I.E.L.D.
Scenariusz: Brian Posehn, Gerry Duggan
Rysunki: Scott Koblish, Mike Hawthorne
Przekład: Oskar Rogowski
Rok wydania: 2016
Wydawca: Egmont

About the author
Łukasz Muniowski
Szef działu recenzji książkowych. Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów naukowych o koszykówce, grach video, serialach, gentryfikacji i literaturze. Ma trzy psy. Chciałby mieć świnię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *