Księga zwierząt niemalże niemożliwych – Caspar Henderson

Jeśli miałbym polecić jedną książkę komuś, kto nie lubi zwierząt lub po prostu nie rozumie, jak można być nimi zafascynowanym, byłaby to właśnie książka Hendersona. Napisana z ogromną erudycją, zabawna, inteligentna. No i świetnie wydana, szatą graficzną idealnie oddająca naturę średniowiecznych bestiariuszy.

Do napisania książki zainspirował Hendersona bestiariusz Jorge Luisa Borgesa, wypełniony fikcyjnymi stworami. A konkretniej: nie dająca mu spokoju myśl o prawdziwych stworzeniach, które równie dobrze mogłyby się w tego typu książce znaleźć. Same bestiariusze autor postrzega jako coś więcej niż zbiory ilustracji i opisów. Dla niego są one próbami zrozumienia i przedstawienia naszego świata. A zatem opisy zwierząt, fikcyjnych lub nie, błędne lub fachowe, tyle samo mówią o opisywanych stworzeniach co o ludziach im się przyglądających.

Ci oczywiście też należą do królestwa zwierząt, ale ich nieporównywalnie większy wpływ na kształt życia na Ziemi zmusza autora do przyjęcia czysto antropocentrycznej perspektywy. Odnosząc każde ze stworzeń w jakiś sposób do świata ludzi, chce, by to przemówiło do ich wyobraźni. Zadanie niełatwe, jeśli weźmiemy pod uwagę, że do opisywanych przez siebie niesamowitych stworzeń Henderson zalicza choćby tasiemca, ustonoga czy gąbkę.

Sam pisze o Księdze… tak: „moja książka jest swego rodzaju aletheiagorią” (s. 14). Neologizm ten łączy w sobie fantasmagorię i prawdę, a zatem coś na pograniczu obydwu. Sam rozumiem to następująco: autor pisze o rzeczach prawdziwych, ale tak, jakby przedstawiał coś nierealnego. Jak sam przekonuje, tylko w ten sposób zbliżymy się do większego zrozumienia innych zwierząt. Musimy się dziwić, zachwycać – z tego wyrasta pragnienie poznawania.
Omawianie każdego rozdziału nie odda sprawiedliwości unikatowości dzieła Hendersona, dlatego, jako przykład, przedstawię ten pierwszy, o aksolotlu. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że to zwierzę niezwykłe. Uśmiechnięty, różowy pyszczek aksolotla oczarował ludzi na całym świecie i uczynił z niego zwierzę domowe, dostępne również w polskich sklepach zoologicznych. Przyznam, że sam rozważałem jego zakup, ale ponieważ najpewniej zjadłby moje rybki w kilka sekund, musiałem porzucić ten pomysł.

W rozdziale o tym niezwykłym stworzeniu spotykają się: Aldous Huxley, paleontolog Richard Owen, poeta Christopher Smart, Sigmund Freud i Rudyard Kipling. Autorzy ci pojawiają się w kontekście jednego z gatunków salamander w sposób niewymuszony, próżno też oskarżać autora o przeintelektualizowanie. A to tylko jeden z 27 rozdziałów, rozpoczynający wycieczkę do świata niesamowitych zwierząt.

Tytuł: Księga zwierząt niemalże niemożliwych
Autor: Caspar Henderson
Przekład: Zofia Szachnowska-Olesiejuk, Adam Olesiejuk
Liczba stron: 439
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Marginesy

About the author
Łukasz Muniowski
Szef działu recenzji książkowych. Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów naukowych o koszykówce, grach video, serialach, gentryfikacji i literaturze. Ma trzy psy. Chciałby mieć świnię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *