Książki poetyckie nominowane do Nagrody im. W. Szymborskiej (2018)

0

31351469_10216250571167218_1828020535959748608_nKilka słów o tegorocznych książkach poetyckich nominowanych do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej:

„Zimna książka” – Marta Podgórnik

Chłód „Zimnej książki” przenika do szpiku kości. Marta Podgórnik pisze o chłopcach naszych czasów, zimnych draniach – poderwać, wykorzystać dziewczynę do wzięcia, / a potem jej unikać na wspólnych przyjęciach. O miłości, która przynosi ból. W tym tomie dominuje minorowy nastrój – smutek, cierpienie, rozstania, śmierć, destrukcja.

Człowiek w świecie poetyckim Podgórnik nie może być spełniony, bo żyje złudzeniami, karmi się zamiennikami, zadowala czymkolwiek na kształt prawdziwych uczuć, stanów, stosunków. Kobiecy podmiot „Zimnej książki” wydaje się zrezygnowany i rozczarowany swoim życiem, prawdopodobnie cierpi, ale ukrywa się za maską sarkazmu, by w tym cierpieniu się nie pogrążyć, by nie bolało jeszcze bardziej.

Poetka w lirycznych obrazach pokazuje śmierć w różnych – metaforycznych – jej aspektach, najczęściej jest to unicestwienie uczuć czy stanów, przede wszystkim miłości, godności, nadziei itp. Opowiada się tu o martwych emocjach, relacjach, pogrzebanej wierze w coś pozytywnego i szczerego.

„Lucyfer zwycięża” – Ilona Witkowska

Ilona Witkowska jest oszczędna w słowach, właściwie przedstawia nam szereg pojedynczych scen czy refleksji. Każdy wiersz jednak niesie ze sobą dużo treści. Przy czym trzeba przyznać, że „Lucyfer zwycięża” nie jest książką łatwą w interpretacji ani jednoznaczną. Wspólnym mianownikiem lirycznych obrazów Witkowskiej jest swoisty niepokój wywoływany u czytelnika. Podmiot nie szuka ozdobników, wręcz przeciwnie, odnajduje swój sposób komunikacji w maksymalnym uproszczeniu (nie unika także wulgaryzmów), które często wywołuje dodatkowe napięcie.

Czasem absurdalne, niekiedy przygnębiające, sytuacje spotykają bohaterów i/lub podmioty wierszy z „Lucyfer zwycięża”, ale za każdym razem jest to doświadczenie, które coś obnaża w nas – jednostkach, ale i w nas – Polakach. To, co spotyka ludzi w świecie poetyckim Witkowskiej, jest bezwartościowe, płytkie, w jakimś sensie złe. Poetka kpi z miałkości i pozerstwa, z głupich i jebniętych.

„Druga ręka” – Wojciech Bonowicz

W krótkich impresjach podmiot Wojciecha Bonowicza opowiada swój świat – mówi o samotności (także tej w domu pełnym ludzi) i potrzebie bliskości, o starzeniu się, zawodach i bolesnych rozczarowaniach, o niespełnieniu, lękach, pragnieniach, podsumowuje osiągnięcia, spełnione cele. „Druga ręka” to swego rodzaju liryczna kronika – każdy wiersz odnosi nas do osobnej sytuacji. Pozornie to tylko wspomnienia pewnych zdarzeń, często zwyczajnych, dziwnych czy pozornie absurdalnych. Poeta nie daje nam ot tak utworu gotowego do interpretacji, najpierw musimy wniknąć w świat podmiotu i dopiero zrozumieć, co go tak naprawdę spotyka, co owe spotkania dla niego (i dla nas) znaczą i co w nim (i w nas) wywołują.

Podmiot Bonowicza tak chętnie jak o sobie opowiada także o tym, co widzi dookoła. Przy czym nie są to tylko relacje, on stara się wniknąć w światy osób, które obserwuje, dostrzega m.in., że brunetka spięła włosy tak / by dodać sobie kilka centymetrów. To filozoficzna (w gruncie rzeczy) poezja codzienności. To swoista apoteoza naturalności. Podmiot „Drugiej ręki” jest rozbrajająco szczery, dzięki odrzuceniu wszelkich manier jest nam tak bardzo bliski. A idealne podsumowanie tego zbioru stanowi liryk „Nie potrzebuję”:

Naprawdę nie potrzebuję

 

nowych nazw

na stare rzeczy.

„Psalmy (2014-2017)” – Julia Fiedorczuk

W „Psalmach” do głosu najczęściej dochodzi podmiot-matka. Julia Fiedorczuk wspomina o matczynej trosce o każde (nie tylko własne) dziecko, z tego wyrasta troska o ludzi w ogóle. Poetka pochyla się nad ofiarami wojen, nad ocalonymi, w jakimś sensie poranionymi (fizycznie i psychicznie). Z tego zaś frasunku znów rodzi się jeszcze większa obawa, o ludzkość i świat w ogóle. Przede wszystkim o stosunek człowieka do tego, co go otacza. Ludzko spóźnieni tęsknimy do zieleni – znakomita fraza zawiera w sobie całą ironię i tragizm położenia współczesnych.

Podmiot „Psalmów” powierza los człowieka w ręce natury – wielokrotnie zwraca się do sił przyrody, mi.in. grawitacji, słońca, planety z prośbą o łaskę, opiekę, wsparcie. Uważa, że to, co złe i szkodliwe, jest dziełem wyłącznie człowieka. Kobiecy podmiot odczuwa nieustający syndrom wicia gniazda (domu-schronu). Nie interesuje jej jednak to, co ten dom będzie ofiarował swoim mieszkańcom, nie obchodzi jej kolor ścian, elementy wyposażenia, ale podwaliny. Pieczołowicie bada grunt pod swoją metaforyczną budowę, z uwagą szuka podłoża, na jakim postawi fundamenty.

Wyraźnie rzuca się tu w oczy silna potrzeba podmiotu do zatrzymywania konkretnych momentów, do chwytania chwil, w których przeżywa intensywne emocje, prawdziwe uczucia, czyste wrażenia. „Ja” liryczne często urywa myśl, zadaje wiele pytań (m.in. o cel ludzkiej wędrówki, o sposób, w jaki się przemierza życie, o stosunek do innych, do otoczenia, do siebie), ale odpowiedzi pozostawia czytelnikowi.

„Kord” – Natalia Malek

Poezja Natalii Malek jest jak ziarno minimalizmu. Autorka dąży do jak najbardziej lapidarnej formy wypowiedzi. Buduje swoje miniatury, opowiadając pewien obraz, jakby zatrzymywała w kadrze konkretną sytuację, wrażenie, myśl lub charakteryzowała jakieś – znaczące dla podmiotu – postaci (zależności między nimi musimy poszukać sami). „Kord” to wiersze trudne, bo wymagające wiele od czytelnika. Malek zmusza nas do porzucenia dotychczasowego sposobu odczytywania literatury – trzeba wznieść się ponad schematy, uruchomić dodatkowe pokłady wyobraźni, łączyć ze sobą to, co pozornie niepasujące, i rozdzielać to, co stanowi logiczny ciąg.

W „Kordzie” mówi się o seksualności, pozycji kobiet w społeczeństwie i ich wizerunku kulturowym, o bieżących problemach współczesnych, pewnych mechanizmach zachowań, poglądów, o przybieraniu ról. Można wyczuć swoisty podział ludzi wprowadzany przez podmiot. Jedni to ci, którzy zanurzają się w kulturze, mają ambicje, pragną zmieniać świat (jeśli nie cały, to chociaż swoją mikroprzestrzeń), drugim do szczęścia wystarcza miętówka Hallsa lub ogródek działkowy. W utworach Malek pełno jest rekwizytów naszej codzienności (przedmiotów, małych zwierząt, różnych pojęć, bytów abstrakcyjnych), które bywają symbolami-pretekstami do głębokiej interpretacji. Treść wierszy dopełniają niesamowite fotografie Anny Grzelewskiej.

Kinga Młynarska

Podziel się

O autorze

Kinga Młynarska

Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

Odpowiedz