„Kraków to pryzmat, przez który pięknieje Ojczyzna.”*

„Kraków to pryzmat, przez który pięknieje Ojczyzna.”*

krakowKraków – miejsce magiczne na mapie Polski. Jedno z niewielu miast tak bardzo klimatycznych, artystycznych, w tym poetyckich – „duchowa stolica Polaków”. Toteż nie dziwi, że twórcy o Krakowie pisali wiele, zawsze z emocjami (nie zawsze zaś z pozytywnymi). Kraków się kocha lub się go omija, ale co stanowi o tym, że jest tak ważny w sercach poetów? Niech powiedzą wiersze.

Oczywiście Kraków to piękno, historia i  dusza budynków, kamienic, uliczek, bruków, brzegów Wisły i innych cudów – wytworów pracy ludzi i natury. Najchętniej opiewane jest budzące podziw Stare Miasto i wszystko, co dla niego charakterystyczne. Wszelkie ozdoby, zabytki Krakowa równie okazale prezentują się w dzień (wiersze Harasymowicza), jak i nocą („Zaczarowana dorożka” Gałczyńskiego).

Z oczywistych względów nie sposób uwiecznić tu wszystkich autorów piszących o Krakowie, tym bardziej nawet połowy ich utworów oraz uwzględnić zmiany, jakie dokonywały się w dawnej stolicy – warto jedynie podkreślić, że rozwój i metamorfozy miasta skrzętnie opisywali lirycy swoimi piórami. Kraków doczekał się nawet swojej poetyckiej antologii**.

O tym, jak mocno Kraków wpisany jest w świadomość poetów (którzy widzą go przez pryzmat historii i sztuki), poświadczy sam Julian Przyboś, który przez kilka lat był naocznym świadkiem powojennych zmian:

Na Wawelu, w ubocznej, służebnej izdebce,
osypanej pylącym sufitem,
nocą
słowa spajałem w mur.
Każdy wyraz ogromniał, gromnik wyższy nad dach.
Zacisnąwszy zęby tak silnie, by mur pulsował i tętnił,
wznosiłem, słowo po słowie,
coraz wyżej
gmach
i lot po powietrzu wież.
Skrzydłami ścian w ugwieżdżone powietrze
łopocąc:
czytałem wiersz.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czas ze mnie czerwonej młodości jeszcze nie wytoczył.
Nocą, w opuszczonym Krakowie
(nie płaczę)
świeci wieży Mariackiej storczyk.
(„List”)

Wszelkie nurty, nie tylko literackie, mają swoje odbicie w poezji. Dlatego nic dziwnego, że rozwój cywilizacyjny, który był solą w oku wielu twórców, przyczynił się do powstawania swoistych manifestów antyurbanistycznych. Jednym z artystów, który w wierszach szukał zagubionej duszy Krakowa, przemierzając go po kryjomu, właściwie skradając się i broniąc przed krwiożerczymi mackami cywilizacji, był Józef Gałuszka:

Przeklęte miasto swe macki polipie
wyciąga wszędy, dusi mnie i dławi –
(„Dusza miasta” – fragm.)

Ową duszę grodu Kraka odnajdywano przede wszystkim w zabytkach właśnie, głównie na Wawelu, czyli w chlubnej przeszłości, w pamiątkach i wspomnieniach:

Należy kochać
stare kamienie,
bo jest w nich
dawnych czasów wspomnienie –
szlachetnych czynów,
męstwa i sławy.
Dlatego kocham kamienny Wawel.
(„Wawel” – fragm. – Cz. Janczarski)

Władysław Bełza dopowiada:

Kraków nasz stary to gród pamiątek,
gród wielkiej chwały i wielkości.
Stąd dziejów naszych snuje się wątek,
tu królów naszych spoczęły kości.
(„Kraków” – fragm.)

Współcześni poeci upatrują w Krakowie źródła swych uczuć, inspiracji artystycznych. Dla nich Kraków to przede wszystkim materia, która posiada cechy natury, człowieka i Boskiej Istoty. To nie tylko metonimia, środek wyrazu, ich związek z tym wyjątkowym miejscem przypomina przyjaźń czy nawet miłość międzyludzką lub kult oddawany jakiejś świętości.

Gdzie to miasto najmilsze, gwarne, kolorowe –
tęsknię. Jego przestrzeni brak mi i szczodrości;
Ono świata nie dzieli na swoich i gości,
tylko serce otwiera. Chylę przed Nim głowę
(„Tęsknota” – fragm.)

Kraków jest gościnny, jest opiekuńczy, motywuje, inspiruje. Jest jak matka, która dba o swoje dzieci i zapewnia im wszelkie środki do urzeczywistnienia swych marzeń. Można się tam spełnić artystycznie, można zyskać nowa perspektywę spojrzenia na wiele, także osobistych, spraw, można się zakochać. Wreszcie można odpocząć, bo Kraków jest magiczny. W „Magii uliczek” Eliza Segiet wyznaje:

Magia uliczek
pozwala choć na chwilę zapomnieć,
że gdzieś za zamkniętymi drzwiami
zostawiłam problemy.
(…)
Usiadłam na ławce.
Zanurzyłam się w marzeniach,
podleciał do mnie gołąbek.
Jakiś czas spędziliśmy razem,
potem razem odlecieliśmy.
On poszybował w górę,
ja zostałam na ławce z myślami,
ale oddaliłam się od rzeczywistości
ponad problemy.
(fragm.)

W innym wierszu z tomiku „Romans z sobą” poetka nadaje miastu filozoficzny wymiar:

Jest miejsce, do którego jedziemy
i chętnie wracamy.
Suplement do „bycia-w-świecie”!
(„Suplement” – fragm.)

Tematem, po który poeci chętnie sięgają, są warunki atmosferyczne, które współtworzą klimat wiersza i stanowią równocześnie opis nastroju podmiotu lirycznego, odzwierciedlenie stanu jego duszy. Nikogo zapewne nie zdziwi, że opady zajmują tu szczególne miejsce. Warto wspomnieć choćby „Deszcz w Krakowie” T. Różewicza czy bodaj najbardziej znaną „krakowską ulewę” na „Brackiej”:

a w Krakowie na Brackiej pada deszcz
gdy konieczność istnienia trudna jest do zniesienia
w korytarzu i w kuchni pada też
przyklejony do ściany zwijam mokre dywany
nie od deszczu mokre lecz od łez
(fragm. – M. Zabłocki)

Na zakończenie, aby uniknąć patetyzmu, przytoczę fraszkę J. Sztaudyngera, reprezentującego twórców, którzy potrafią utrzymać dystans i zachować poczucie humoru, nie ujmując tym samym miastu swojego uroku. Bo o Krakowie pisali też z przymrużeniem oka:

Gołębiami brukowany Kraków,
Gówno ma z tych ptaków.
(„Krakowskie zarobki”)

Do zobaczenia w Krakowie!

Kinga Młynarska

* Tytuł artykuły to oczywiście utwór J. Sztaudyngera.
** „To miasto jest wszędzie” – Jerzy Ilg
*** Źródło zdjęcia: www.iestcfa.org

About the author
Kinga Młynarska
Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *