Kosmiczna rewolucja

0

15805712520_caf931e06f_o

Źródło: https://www.crazynauka.pl/najlepsze-zdjecia-z-teleskopu-hubble/#jp-carousel-11331

Początek końca świata przewidywany jest na dwudziestego trzeciego września tego roku, czyli dzień ukazania się tego artykułu na Szufladzie. To zapewne nie przypadek i dlatego zamierzam przyjrzeć się temu zbiegowi okoliczności. Zacznę jednak po bożemu, czyli od mitów.

To, co znane
Każda mitologia to zbiór okruchów prawdy, jeśli nie cała prawda, tyle że przekazywana z ust do ust i obrastająca w legendę. Tutaj nie potrzeba dowodu, wystarczy unieść wzrok i popatrzeć na gwiazdy. Niebo północne i południowe to ciągle jedno niebo, lecz obserwowane z różnych punktów na ziemi. Aby móc nazwać to, co widoczne, gwiazdy połączono w gwiazdozbiory, czyli stworzono system znaków, czytelny dla każdego zainteresowanego tą tematyką. Również gwiazdy i planety otrzymały swoje nazwy. Zatem nie tylko uosabiały to, co niewytłumaczalne, ale stały się największymi i najważniejszymi bogami, których, by stali się nam bliższymi, obdarzono ludzkimi cechami. Według Owidiusza to my, ludzie, zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo gwiazd. Przeczytamy w Przemianach:

Świętszego od tego stworzenia, takiego, które wyższością swego rozumu, by mogło władać im (innym stworzeniom), jeszcze nie było, aż człowiek zrodził się, czy go z boskiego nasienia sprawca lepszego życia, czy świeża, dopiero od wysokiego oddarta przestworza ziemia pierwiastki zawierała niebu pokrewne: ją to pomieszaną z deszczem, syn Japetowy ukształtował wedle postaci bogów, którzy wszystkim rządzą. Kiedy stworzenia inne w ziemię patrzą, dał człowiekowi postać wzniosłą, kazał oczy ku niebu podnosić, ku gwiazdom. Tak ziemia jeszcze niedawno bezkształtna, przywdziała nową formę, kształt człowieczy.

Geneza
To przenikanie się ciał niebieskich z tym, co nam bliskie, bardzo łatwo w mitologii wytropić. I tak: Helios na wspaniałym, ognistym rydwanie przemierzał niebo i cierpiał z powodu upadku syna Faetona, Selene oświetlała drogę zbłąkanym wędrowcom, i od czasu do czasu zaglądała do jaskini, by romansować z Endymionem, Uranos – Sklepienie Niebieskie ochoczo pełnił rolę prawowitego małżonka Ziemi – Gai, a ta rodziła ich wspólne dzieci.
Jednym z nich jest Kronos, później nazwany Saturnem. To on zmieni ustalony porządek. Do tamtej pory panem był Uranos, lecz jego obawa przed utratą tronu obróciła się przeciwko niemu, bo kto mieczem wojuje… Gdyby nie bał się tego, że władza zostanie mu odebrana przez któreś z jego dzieci, to by ich nie pożerał. W ten sposób zrozpaczona małżonka Kronosa – Saturna zmuszona była do zatajenia przed nim prawdy. Rea ukryła najmłodszego ich syna – Zeusa. Swojemu potwornemu małżonkowi podała w zamian do pożarcia kamień zawinięty w pieluszki. Kronos nie wyczuł podstępu. Kiedy Zeus zmężniał i dowiedział się o losie swojego rodzeństwa, postanowił wydobyć ich z żołądka ojca – dzieciożercy. W konsekwencji rozpętała się wojna, przez Hezjoda nazwana tytanomachią:

Morze huczało dokoła, słyszało się trzask ziemi. Niebo szerokie trzęsło się, jęcząc. Wysoki w posadach Olimp się kołysał pod naporem bogów nieśmiertelnych.

Armagedon
Czy to starcie Kronosa z Zeusem nie mogło być odbiciem wydarzeń, które rzeczywiście zaszły w zamierzchłych czasach? Kronos – Saturn i Zeus – Jowisz. Czyżby w naszym układzie słonecznym doszło kiedyś do takiej konfrontacji?
Okazuje się, że tak. Kiedyś Saturn i Jowisz nie miały ustalonych orbit. Gdy krążyły wokół Słońca, bywało, że raz znajdowały się po jego różnych stronach, a raz po tej samej stronie. Te dwa giganty oddziałują nie tylko na siebie nawzajem, nie tylko na inne planety, ale również na samo Słońce! Kiedy znajdowały się po przeciwnych stronach gwiazdy, siła ich grawitacji działała w różnych kierunkach, lecz kiedy spotykały się po tej samej stronie Słońca, ich grawitacja była podwojona. Do takich spotkań dochodziło regularnie, co rozchwiało porządek całego Układu Słonecznego. Jakie były tego następstwa? Neptun w błyskawicznym tempie przemieścił się na obrzeża układu, wchodząc w pas asteroid i planetoid, a tamte jak odbite kule ruszyły w kierunku środka Układu Słonecznego. Rozpętało się piekło. Kosmiczne bombardowanie.

W Teogonii Hezjoda, cytowanej przez Zygmunta Kubiaka, brzmi to mniej więcej tak:

Wrzały morza, jakby niebo i ziemia zderzyły się ze sobą. Sturęcy zasypywali Tytanów kamiennym deszczem, głazami wielkimi jak góry. Kronos – Saturn został strącony do Tartaru i skazany na wieczną ciemność.

Wieczna ciemność planety? Czy to możliwe? Weźmy na przykład Wenus. Bliżej jej do Słońca niż Ziemi. Wydawać by się mogło, że słońca ma aż nadto! Tyle że z powodu silnych wiatrów, które unoszą w górę pyły powierzchniowe, na Wenus panuje wieczna noc. A na Saturnie? Nie jest możliwe, by człowiek wylądował na tej planecie, ponieważ to kula gazowa. Gdyby jednak jakimś cudem ktoś tam się znalazł, bardzo prawdopodobne, że jego widzenie byłoby mocno ograniczone. Saturn z powodu nagłych zmian temperatury i ciśnienia spowity jest wieczną mgłą. Tym większa szkoda – gdyż jak twierdzi część naukowców – to właśnie tam padają diamentowe deszcze!

Historia ludzkości
Czasy panowania Kronosa zwane są Wiekiem Złotym. A Zeus – Jowisz do dzisiaj zwany jest królem nieboskłonu. Podobno jego czasy wciąż trwają. Kiedy wojny na niebie i ziemi dobiegły końca, gdy Tytani zostali strąceni do podziemi, nastał Wiek Srebrny. Dokładnie w momencie przełomu na ziemię schodzi Astraja, by żyć wśród ludzi. To oznaczałoby, że w czasie walk dwóch mocarzy ziemia była zaludniona. W Wieku Złotym według Owidiusza ludzie byli prawi i uczciwi, jednak kosmiczna walka przeniosła się również do ich serc. Człowiek powoli stawał się słabszy, żył krócej i coraz częściej wybierał drogę występku.
Nowa konfiguracja planet miała ogromny wpływ na niebieską planetę, ponieważ zmienił się skład ziemskiej atmosfery. I faktycznie, za nastania Zeusa na ziemi pojawiły się pory roku. Arkadyjska wiosna, typowa dla Złotego Wieku, dobiegła końca. Koniec rajskich ogrodów! Zmiana klimatu zmusiła ludzi, by zaczęli się odziewać i by pochowali się do jaskiń, lub pobudowali sobie inne schronienia. Przełom okresu srebrnego i żelaznego jest również czasem początków rolnictwa. Wynaleziono pług, który również znajduje swój odpowiednik w gwiazdach.
Astraja nie odnajduje się w nowych warunkach. Pomimo dobrych chęci i całkowitego oddania trafia na opór słabej materii. Człowiek zawsze wie lepiej, dlatego nie słucha boskich podszeptów. Bogini wraca na nieboskłon, gdzie staje się symbolem wiecznej czystości, dlatego nazwana zostaje Panną bądź Dziewicą ( Virgo).

FKdNRyL

Źródło: http://www.forum.nautilus.org.pl/viewtopic.php?f=53&t=4112

Znak na niebie
Dlaczego opowiadam o Astrai? Otóż, czterdzieści dwa tygodnie temu w gwiazdozbiór Panny wszedł Jowisz. Powinnam może powiedzieć, że uwił sobie gniazdko, ale astronomowie nie zgodziliby się ze mną. Poruszał się tam bowiem ruchem retrogradacyjnym. I dokładnie po dziewięciu miesiącach, czyli dzisiaj, opuszcza Pannę. Można by powiedzieć, że rodzi się na nowo. Warto zauważyć, że cały czas mówię z perspektywy ziemskiego obserwatora, patrzącego na planszę nieba w sposób dwuwymiarowy. Kosmos ma jednak głębię. Warto o tym pamiętać. Intryguje nietypowy układ ciał niebieskich w tym czasie, a wydarzający się średnio raz na sześć/ siedem tysięcy lat i odpowiadający wizji świętego Jana, zapisanej w dwunastym rozdziale Apokalipsy:

Potem wielki znak się ukazał na niebie:
Niewiasta obleczona w słońce
i księżyc pod jej stopami,
a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu.
A jest brzemienna.
I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia.

Ktoś mógłby zapytać, co ma wspólnego biblijna przepowiednia świętego Jana z mitami? Mit to historia, która w jakiś sposób odbija rzeczywistość – to po pierwsze, oraz posiada głębię – to po drugie. Zatem i historie biblijne podpadają pod tę kategorię. Czym jest owo „drugie dno”? Zapewne tajemnicą, lecz nie taką, o której się zapomina. To zagadka, która pragnie być rozwiązana. Lubimy zgłębiać tajemnice, może dlatego tak często prognozujemy koniec świata. Przyglądając się starciom mitologicznych gigantów i temu, co opowiadają nam gwiazdy, możemy prognozować, że Armagedon kiedyś nastąpi. Światło gwiazd dociera do nas po wielu tysiącach, milionach lat świetlnych, zatem opowiada nam zamierzchłą historię. Czy koniec naszej planety będzie tym totalnym, czy może rozpocznie się jakiś nowy etap? Tak czy siak nie będziemy mieli wiele w tej kwestii do powiedzenia.

Dla Izraela to również ważny czas, ponieważ drugiego października zaczyna się rok 5777, który od tysięcy lat jest znany jako ostatni przed przyjściem na ziemię Mesjasza. Dla Chrześcijan byłoby to powtórne przyjście.

Na zakończenie zagadka: Czy drugie dno istnieje, czy może człowiek przejawia skłonność do doszukiwania się go?

Maria Peszt

Podziel się

O autorze

Maria Peszt

przede wszystkim mama małej czwórki (Martynki, Miry, Michałka i Maksa); absolwentka iberystyki na UJ i studentka Studium Literacko-Artystycznego UJ. Uwielbia góry, las i łąkę. W wolnym czasie pisze baśnie, wiersze i opowiadania, śpiewa, maluje i szuka natchnienia w spotkaniach z przyjaciółmi i w historiach wyczytanych.

Odpowiedz