Komunikacje – Piotr Barański

0

komunikacje_pierwsza_jpgW „Komunikacjach” Piotr Barański powrócił do ulubionych miniatur. W niespełna trzydziestu krótkich lirykach znów pokazuje świat widziany oczami dociekliwego i wrażliwego, choć niepozbawionego dystansu, podmiotu – erudyty.

Barański bawi się słowami i znaczeniami. Już w otwierającym tomik wierszu widać, jak wiele autor dostrzega i jak sprawnie potrafi wykorzystać to, co widzi, by uzyskać artystyczny efekt. Dla potrzeb literackich poeta tworzy neologizmy, nowe definicje istniejących słów (np. ekranizacje – stawianie dźwiękoszczelnych ekranów wzdłuż jakiejś trasy), opisuje przyziemną rzeczywistość, ale wyszukuje w niej i eksponuje sens metafizyczny.

Znakomite są wiersze Barańskiego, w których z lekkością, pewną przekorą i poczuciem humoru inteligentnie komentuje współczesność, np.:

„Techniki śledcze”

Tramwaj, ktoś ze słuchawkami

wzywa palcem na przesłuchanie

płytę lub książkę.

 

Już na długo przed epoką smartekranów

świecono żarówką

w literaturę,

swingowano

taśmy na muzykę.

 

W tym utworze doskonale widać nie tylko swobodę, z jaką autor porusza się w obrębie literatury i kultury, ale i jego wszechstronność. Niezmiennie budzi mój podziw łatwość w tworzeniu przez Barańskiego tak celnych metafor, porównań i innych środków, za pomocą których buduje wiersze, a także jego nieskrępowana wyobraźnia. Zauważmy, że w tak skondensowanej liryce nie ma miejsca na zbędne lub niewłaściwe słowa. Poeta znakomicie dobiera leksykę (wzywać na przesłuchanie – w odniesieniu do piosenek czy audiobooków, jakież to genialne!), potrafi wydobyć wiele znaczeń jednego wyrazu lub – dla wzmocnienia artystycznej wartości – poszerzyć pole semantyczne.

W „Komunikacjach” wyraźnie podkreślone jest spłaszczenie współczesnego świata, spłycenie wartości. Mocno rozwinięta technika, z owoców której korzystamy na co dzień, ułatwia życie, ale dużym kosztem. Często nawet nie jesteśmy świadomi, jaką cenę za to płacimy. Ale artyści, m.in. Piotr Barański, widzą te zmiany i nad nimi ubolewają. Żyjemy w świecie tweetów (a Word w akcie rozpaczy uparcie poprawia jeszcze na „tweedów”), lajków, Messengera, esemesów, emaili. Takie to już nasze znaki czatu, tfu, znaki czasu.

„Znaki czatu”

Zdjęcia niezabezpieczone kliszą.

 

Rozmowy, które gwarantuje

kontrakt messendżerski.

 

Coraz częściej potrzebujemy profili,

żeby się zobaczyć

en face.

Wielu jest autorów, którzy poświęcają tym zagadnieniom – stechnicyzowaniu świata, zatracaniu wartości, stopniowemu zrywaniu więzi międzyludzkich – dużo miejsca w swojej twórczości. Ale niewielu potrafi tyle dostrzec i tak celnie je opisać. Piotr Barański ma niebywały talent do tworzenia lirycznego komentarza, zawsze trafiającego w punkt. Co ważne, autor unika moralizatorstwa, on tylko sygnalizuje, uwypukla jakiś aspekt i przedstawia go w taki sposób, że nie mamy wątpliwości, iż pogardza np. życiem wyłącznie w świecie portali społecznościowych, choć nigdzie wprost o tym nie napisał.

Co zatem ma wartość dla „ja” lirycznego „Komunikacji”? Odpowiedź wydaje się prosta – człowiek i jego wrażliwość, którą powinniśmy w sobie pielęgnować:

„Pomaganie”

Podawać rękę

tak, żeby była w tym dłoń,

w dłoni podskórność.

 

Uogólniając, można stwierdzić, że poeta wyszukuje wszelkie niedoskonałości świata i człowieka, by skomentować je liryką. Najłatwiej oczywiście dostrzec to, o czym wielu mówi, co stale obserwujemy wokół. Ale Barański – co już podkreślałam wielokrotnie – widzi więcej niż inni. Dlatego obnaża także braki w języku, np.:

„Jednostki odległości”

I daleko i blisko

wynoszą w przeliczeniu

jedną nieprecyzję

Właściwie nie ma tematów, których Piotr Barański nie poruszyłby w swojej twórczości. We wszystkich jednak pokazuje się jako autor subtelny i inteligentny, jak np. w wersji o konotacjach mocno politycznych:

***

wydarzenia fakty wiadomości

objęte są programami

wsparcia

Autor jest zawsze na bieżąco, choć mówi tak naprawdę o sprawach uniwersalnych, to jednak żywo interesują go aktualne tematy (polityczne, społeczne). Wielką sztuką jest komentować obecne zdarzenia, tendencje itp. w taki sposób, by nadać swoim rozważaniom charakter ponadczasowy.

Zawsze podchodzę z lekką obawą do kolejnych książek poetów, których już dobrze znam z innych publikacji. Boję się, że niczym mnie nie zaskoczą, a ich styl – już tak czytelny – zacznie nużyć i że oni sami zaczną powielać swoje pomysły. I prawdopodobnie tak się kiedyś zdarzy, ale wtedy na pewno na okładce nie będzie nazwiska Piotra Barańskiego – autor ma tak wiele do powiedzenia i choć dużo mówi, to jednak sporo zostawia jeszcze w zanadrzu. Ze zbioru na zbiór zaskakuje i zachwyca.

Kinga Młynarska

Podziel się

O autorze

Kinga Młynarska

Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

Odpowiedz