Komiksowa Wonga – recenzja komiksu „BBPO: Plaga żab #1”

0

Jeśli wybierzemy jakiegoś wyrazistego komiksowego superbohatera, który ma własną serię tytułową, zauważymy, że z czasem krystalizuje się wokół niego galeria wyraźnych postaci drugoplanowych. Są to jego poplecznicy i przyjaciele, przybrana rodzina, a nawet pies w niedorzecznej czerwonej pelerynie. I kiedy z obrazka (a w zasadzie: z obrazków) zabierzemy tytułową postać, może się okazać, że reszta tworzy nadal stabilną strukturę, w ramach której da się opowiedzieć wiele ciekawych historii, a sam zabieg usunięcia centrum odsłonił atrakcyjność peryferiów. Coś podobnego widzieliśmy chociażby w niedawno wydanej po polsku, całkiem udanej, serii Gotham Central, opowiadającej o przygodach policjantów z miasta Batmana. Teraz natomiast możemy śledzić losy Biura Badań Paranormalnych i Obrony pod nieobecność Hellboya.

BBPO2

W poprzednim, „zerowym” tomie B.B.P.O. przenieśliśmy się w czasy po drugiej wojny światowej, kiedy Hellboy dopiero pojawił się na naszym ziemskim padole, a organizacją dowodził profesor Bruttenholm. Tym razem znajdujemy się w momencie po wydarzeniach Zdobywcy Czerwia, które mocno nadwyrężyły wiarę Hellboya w zasadność działań Biura i doprowadziły do jego odejścia z organizacji. To więc moment szczególny, kiedy Biuro co prawda rozrosło się, wzbogaciło o ciekawych agentów, lecz straciło swój numer jeden. Czy pozostali wypełnią powstałą pustkę?

BBPO2_019

Moim zdaniem w ogóle nie należy w ten sposób rozpatrywać Plagi żab. Dostajemy tu przecież wielu bohaterów: pirokinetyczkę Liz Sherman, homunkulusa Rogera, Johanna Kraussa – bezcielesne medium oraz wyspecjalizowaną w wiedzy tajemnej Kate Corrigan. Na ich czele staje natomiast Abe Sapien, wodny humanoid, zdolny do życia na powierzchni. Postaci te, zwłaszcza okładkowy Abe, są pełnowymiarowe i nader interesujące. Mike Mignola dobrze je prowadzi, nie odsłaniając od razu wszystkich kart i jednocześnie ukazując przed czytelnikiem pochodzenie i motywacje bohaterów nowej serii. Otrzymujemy wiele krótkich historii, w których nowa drużyna staje wobec rozmaitych paranormalnych zagrożeń: od demonicznego szamana przez ducha z wenecjańskich kanałów czy nawiedzone pociągi i po potwora spod łóżka i znikające dzieci. Część inspiracji sięga dawnych wierzeń, większość jednak to element współczesnego folkloru i miejskich legend. Takie uwspółcześnienie ezoterycznych motywów wychodzi komiksowi na dobre, nawet jeśli niektóre elementy wydają się nieco kiczowate ze względu na raczej popkulturowy sposób przedstawiania.

BBPO2_275

Nie jest jednak tak, że pustka po Hellboyu zostaje szybko zapełniona nowymi postaciami. Przeciwnie: ten brak jest wciąż obecny i wyczuwalny. Abe i ferajna błądzą, nie potrafią się odnaleźć w nowej sytuacji i nowej rzeczywistości. Nie jest to jednak słabość scenariuszy – to właśnie sposób na uwiarygodnienie. Nie da się tak łatwo zapomnieć o Hellboyu. Problem w tym, że przepracowanie tej utraty jest zadaniem bohaterów (świetnie poprowadzonym przez scenarzystów), a nie czytelnika. Nam bowiem niczego tu nie powinno brakować – i rzeczywiście nie brakuje. Nie chodzi więc o to, czy agenci Biura poradzili sobie z wypełnieniem pustki po ich mentorze, ale w jaki sposób próbują to robić, czy jest to proces wiarygodny i interesujący zarazem. Jest, dlatego pierwszy tom Plagi żab zasługuje na uwagę. Zwłaszcza że powoli wyłaniająca się w nim tytułowa historia zapowiada się wyśmienicie.

Aleksander Krukowski

Scenariusz: Mike Mignola
Rysunki: Guy Davis
Okładka: Mike Mignola, Dave Stewart
Wydanie: I
Data wydania: Kwiecień 2018
Tytuł oryginału: B.P.R.D.
Tłumaczenie: Miłosz Brzeziński, Maciej Drewnowski, Jacek Drewnowski
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170 x 260 mm
Stron: 408
Cena: 119,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328127975

Podziel się

O autorze

Aleksander Krukowski

Literaturoznawca, krytyk literacki i tłumacz. Wytrwały recenzent książek i komiksów, publikujący w różnych zakątkach internetu. Fan Granta Morrisona, Alana Moore'a, Warrena Ellisa i Neila Gaimana, chętnie sięgający po komiksy spoza swojej strefy komfortu.

Odpowiedz