Karuzela z wampirami – recenzja mangi „Servamp”

Słuchacze rozsiadają się na swoich miejscach, a na mównicę niepewnie wdrapuje się opowiadacz. Jeszcze raz rzuca okiem na tomik mangi Servamp, chrząka i zaczyna:
– Całkiem przeciętny nastoletni chłopak…
O ile tłum zamilkł, widząc nabierającego powietrza opowiadacza, po pierwszych jego słowach da się wychwycić szmer szeptów. Opowiadacz przerywa, nieco zbity z tropu, ale po chwili wahania kontynuuje:
– …lituje się nad porzuconym na ulicy kotem i zabiera go ze sobą do domu. Ku jego zdziwieniu okazuje się, że zwierzak tak naprawdę jest wampirem.
Pomruk –  niezadowolenia u jednej części tłumu, zaciekawienia u drugiej.
– Chłopak zawiera więc z nim pakt, na mocy którego wampir zostaje jego wiernym sługą…
Kolejne pomruki dezaprobaty.
– …i razem mają walczyć z szaleńcem, który…
Szuranie krzesłami, otwieranie drzwi, część tłumu wychodzi, głośno narzekając. Opowiadacz próbuje ich zatrzymać, ale już mało kto go słucha. Kurtyna.  

servamp1s

Wszystko już było?

Jeśli jednak Wy, drodzy Czytelnicy, zostaliście, to pozwolę sobie zacząć jeszcze raz. Całkiem przeciętny nastoletni chłopak, Mahiru Shirota, lituje się nad porzuconym na ulicy kotem i zabiera go ze sobą do domu. Ku jego zdziwieniu okazuje się, że zwierzak tak naprawdę jest znanym jako Sleepy Ash wampirem lenistwa, choć Mahiru zdążył już nazwać go Kuro. Chłopak zawiera z Kuro pakt, na mocy którego wampir zostaje jego wiernym sługą – tytułowym servampem. Razem mają walczyć z szalonym Tsubakim, któremu najwyraźniej chodzi o wywołanie wojny między wampirami – a że wampiry potrzebują ludzkiej krwi, ta też będzie musiała się polać. By powstrzymać Tsubakiego, muszą współpracować z innymi potężnymi wampirami-braćmi, których przydomki pochodzą od nazw siedmiu grzechów głównych… Brzmi dość oklepanie, prawda?

Jeśli po tym pobieżnym opisie spodziewacie się w Servampie historii typowo wampirycznej, podniosłej, dostojnej i mroczniejszej niż sny maturzysty, czeka was nie lada zaskoczenie. Manga artysty ukrywającego się pod pseudonimem Tanaka Strike może przywodzić na myśl filmy Tima Burtona – tematy goszczące w horrorach potraktowane są najczęściej groteskowo, z lekkością i dużą dozą humoru. Autor Servampa niekiedy uderza w poważne tony, ale zaraz przełamuje napięcie dowcipem – i odwrotnie, pomiędzy wymianą żarcików wplatana jest walka na śmierć i życie. Mangę można porównać do jazdy karuzelą (a niekiedy rozpędzoną kolejką) w wesołym miasteczku – jest kolorowo, wesoło i… często nie wiemy, co się dzieje. Ale od początku…

servamp2

Wampir fatalista i jego pan

Komiks Tanaki Strike broni się przede wszystkim postaciami. Mahiru jest oczywiście przeciętnym nastolatkiem, ale w odróżnieniu od wielu innych bohaterów mangowych produkcji nie należy do pechowych ciap, wrzaskliwych zapaleńców czy mhrocznych samotników z mhroczną przeszłością. Twardo stąpa po ziemi, nie lubi zbytniego komplikowania spraw, świetnie gotuje, szyje i swoją zaradnością mógłby obdzielić co najmniej kilka osób. Naturalnie, jak na porządnego bohatera mangi przystało, pragnie pomagać innym i ceni sobie przyjaźń – ale niekiedy wychodzi z niego marudna matka kwoka, co niewątpliwie dodaje mu uroku. Przygarnięty przez niego Kuro także odbiega od wałkowanego w popkulturze wizerunku wampira – melancholijnego krwiopijcy; bardziej od hemoglobiny preferuje zupki instant i najchętniej cały dzień nie ruszałby się sprzed telewizora. Dialogi między tą dwójką nie raz przy lekturze wywołają uśmiech na twarzy czytelnika – w końcu to takie życiowe, kiedy nic nam się nie chce, a obowiązki (szkolne, rodzinne czy tam obrona ludzkości) wzywają.

servamp3

Na kartach mangi pojawia się szereg wyrazistych postaci śmiertelników i związanych z nimi paktami wampirów – moim ulubieńcem jest naczelny gburek serii, schorowany paniczyk Misono, który jakkolwiek marudny i wybuchowy, za wszelką cenę chce ochronić podległe mu osoby. Towarzyszy mu servamp imieniem White Lily, wampir nieczystości, początkowo lubujący się przede wszystkim w ściąganiu z siebie ciuchów, choć jednocześnie przyjacielski i troskliwy. Bardzo wyświechtany motyw bazowania postaci na siedmiu grzechach głównych został przez autora odświeżająco rozegrany – zapewne myśląc o nieumiarkowaniu w jedzeniu i piciu, widzicie przed oczami opasłego Gluttony’ego z Full Metal Alchemist, a wampir gniewu to dla was rosły facet wdający się w bójki? Cóż, w takim razie czeka was niespodzianka… Ach, do powyższych opisów bohaterów też się za bardzo nie przywiązujcie – im dalej w las, tym częściej okazuje się, że nie wszystko jest takie proste.

Diabeł tkwi w szczegółach

Fabuła serii nie jest również tak oczywista, jak można byłoby przypuszczać, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że spowodowane jest to niejasnością zasad panujących w świecie przedstawionym i… chaotycznością. Informacje o funkcjonowaniu servampów i podległych im pomniejszych wampirów rozsypane są niemal w każdym rozdziale, a i tak od tych reguł zdarzają się wyjątki – trudno więc przewidzieć, co może spotkać bohaterów, co z jednej strony podsyca u czytelnika ciekawość, a z drugiej… irytuje. Pamiętacie, jak się wkurzaliście na rodzeństwo lub kolegów, gdy w środku rozgrywki postanowili zmienić zasady, tak by bardziej im pasowały? Lektura Servampa niekiedy przywołuje wspomnienie właśnie takich chwil. Nagle pojawia się kolejna zakręcona postać (na kartach mangi jest ich całe mnóstwo), kolejna poszlaka, kim mogą być servampy, a kiedy trzeba doprowadzić do konfrontacji między postaciami, bohater spotyka swojego wroga… w barze z ramenem. Albo ktoś gubi telefon komórkowy. Naprawdę.severamp4

Kreska Servampa nie jest za dobra technicznie – nie znajdziemy tu dokładnie wyrysowanych ornamentów, zapierających dech szczegółów krajobrazu czy ciekawej perspektywy. Styl Tanaki Strike jest po prostu przyjemny i na swój sposób, można by rzecz, drapieżny. Postacie, a niekiedy również niestandardowo potraktowane tła, tętnią życiem. Mimika bohaterów jest wyrazista, zdarzają się bardzo ciekawe rozwiązania układu kadrów.  To wszystko sprawia, że komiks tętni życiem – ale powoduje również problemy z czytelnością. Są momenty (zwłaszcza podczas walk), kiedy dopiero po dialogach i onomatopejach czytelnik zorientuje się, co właściwie przydarzyło się bohaterom.

Trudno też szukać w dziele Tanaki Strike konsekwencji w designach i wykorzystywanych motywach – chociażby w strojach autor miesza elementy japońskie, wiktoriańskie, by zaraz pojawiła się też postać w ubraniu rodem z Dzikiego Zachodu… prawdopodobnie w imię stosowanej w mangach nagminnie zasady ,,wszystko, co fajne oddzielnie, razem też będzie bardzo fajne”. Mnie osobiście taki miszmasz czyniony z fabułą i stylistyką nieco przeszkadza, ale być może warto, żebyście sami wypróbowali swój stopień odporności na tego typu zabiegi.

Polskie wydanie mangi, za które odpowiedzialne jest Studio JG, z pewnością ucieszy tych, których nasz rynek zdążył już przyzwyczaić do wysokiej jakości. Okładki w tak lubianych przez autora neonowych barwach kipią kolorem, a w środku kontrast między czernią i bielą jest idealnie zachowany. Wielkie brawa należą się też ekipie tłumaczy i korektorów, która z dużym wyczuciem różnicuje style wypowiedzi bohaterów (co niekiedy w plątaninie dymków bardzo ułatwia rozeznanie, kto co powiedział do kogo) i dopasowuje do tej tętniącej życiem historii równie żywy język.

servamp5

Chluśniem, bo uśniem

Servamp to trochę takie (również niegrzeszące jakąś szaloną konsekwencją) Kuroshitsuji w stanie nietrzeźwym, odarte z egzaltacji mrocznością i uderzania w dramatyczne tony (przynajmniej częściowo). Tak, do tego komiksu jak ulał pasuje określenie ,,zakręcony”. Wywołuje to u mnie szereg wymienionych wyżej zastrzeżeń, ale nie mogę odmówić mandze jednego – z każdej strony wręcz wylewa się pasja autora do rysowania tej nie-tak-znów-oklepanej historii i zwariowanych postaci. A kiedy Tanaka Strike w kolejnych dziwnościach trochę przystopuje i z równym entuzjazmem skupi się na ukazaniu uczuć postaci i ich refleksji, potrafi trochę czytelnika wzruszyć i dać mu do myślenia…

servamp6

Istotnie, lektura Servampa to jazda kolejką w wesołym miasteczku. Jest fajnie, ale na dłuższą metę korowód postaci i pęd fabuły może nas nieco zmęczyć. Jeśli zazwyczaj wolicie bardziej wyważone środki transportu, Servamp może nie pochłonie was całkowicie, ale będzie poprawiającą humor lekką lekturą. A jeśli gustujecie w niestandardowych rozwiązaniach – zapnijcie pasy.

Agata Sutkowska

Scenariusz: Strike Tanaka
Rysunki: Strike Tanaka
Wydanie: I
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka w obwolucie
Format: B6+
Cena: 19,90 zł
Wydawnictwo: Studio JG

About the author
Agata Sutkowska
(rocznik 1988, Warszawa) – doktorantka kulturoznawstwa badająca kulturę popularną, naukowo i osobiście związana z społecznościami fanowskimi. Rysowniczka i scenarzystka komiksów (,,Akatsukiss”, ,,Axis Mundi Convalia”, ,,¡ viva la fifa!”, ect), Kapitan USS Rudy 102, Matka Żywicielka (sic!) fandomu ,,Hannibala” w Polsce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *