Kanapa na rynku – Dorta Jagić

Dorta Jagić-okładkaW III edycji nagrody Europejski Poeta Wolności wygrała Chorwatka Dorta Jagić, tomikiem „Kanapa na rynku”.

Od pierwszych stron Jagić oprowadza nas po osobliwych pomieszczeniach, każe obserwować dziwne sytuacje. Tytułowa kanapa nieodparcie kojarzy się z kozetką u psychoanalityka. Bohaterowie tomu wspominają, zwierzają się, ale przede wszystkim obnażają swoje wnętrza, wystawiają się na liryczne badania duszy i bolesne diagnozy.

Wszystkie pojawiające się w „Kanapie…” miejsca są odbiciem wnętrz swoich mieszkańców. Oprócz panieńskich pokoi z wrotami samotności, dziennych pomieszczeń, w których skamle pies kłótni, podejrzymy również ciasne klitki w hotelach i motelikach o niskich standardach. Ale najczęściej będzie pojawiał się motyw pokoju z domu rodzinnego (stare pokoje z dzieciństwa). Ten kącik pamiętany z dziecięcych lat jest niczym metafora pragnień współczesnego człowieka – chęcią powrotu w bezpieczne cztery ściany.

Pełno tu toksycznych pomieszczeń, klaustrofobicznych wnętrz, toteż nie dziwi, że spotykamy mieszkańców chorych, samotnych, strachliwych, samotnych, gniewnych. Ale same pokoje to byty ożywione, bo dom to ciało, pokój może np. mieć twarz pijawki, te miejsca więżą swoich lokatorów. A więc człowiek sam siebie zniewala wytyczanymi sobie celowo lub nieświadomie granicami (wiedzy, inteligencji, tolerancji, empatii itd.). Dlatego głównym środkiem wyrazu są zmysły, np. pokoje pachną, całują, płaczą, patrzą, słyszą.

W tych wierszach-protestach, pozornie opisach miejsc lub sytuacji, kryje się głęboka refleksja o człowieku pokazanym z różnej perspektywy. Ludzie są nieszczęśliwi, bo każdy cierpi na głód zimowy – pragnie ciepła, troski, życzliwości, a przede wszystkim chce drugiego człowieka i wolności. Wielokrotnie bohaterowie tych liryków zniewoleni są ucieczką w ślepe uliczki samotności i niespełnienia.

W świecie poetyckim „Kanapy…” obecny jest Bóg, ale ukazany jako niski i mały, ten, którego trzeba otaczać opieką. Jak wyznaje autorka – to nie zawsze Bóg opiekuje się ludźmi, czasem bywa odwrotnie – On też potrafi sobie z nas np. żartować czy poczuć niemoc. W ten ludzki, ordynarny świat poetka wpuszcza postaci biblijne i motywy sakralne, których funkcją jest ukazanie, że możliwe jest postrzeganie życia jako szczęśliwego cudu. Ale motywem przewodnim, poza pokojami, jest ciało. Ujawnia się w tej książce wielka fascynacja Jagić cielesnością, zdaje się, że interesuje ją każdy najdrobniejszy element, z którego składa się człowiek.

Jagić jest poetką dość przewrotną i to wpływa na jej oryginalność – tworzy niekiedy absurdalne, innym razem na wpół rzeczywiste obrazy, z których trzeba wyławiać sensy, łączyć je i na ich podstawie dopiero snuć refleksje. Wielki tu wpływ zapewne ulubionej Herty Müller, nie brakuje także inspiracji Emily Dickinson, którą chorwacka poetka parafrazuje w jednym z wierszy.

Poezja Dorty Jagić to manifest wolności rozumianej jako porzucenie własnych ograniczeń, wyswobodzenie się spod jarzma naszych wyobrażeń, żądań i oczekiwań oraz zaakceptowanie i szacunek do tego, co jest nam dane (w tym do najważniejszego – do życia). Niektórzy znajdą to wyzwolenie dzięki rodzinie, innym przyjdą z pomocą boskie ręce, ale z pewnością każdy musi zacząć szukać tej wolności w sobie. I stać się pokojem służącym do dzielenia się / szczęściem.

Kinga Młynarska

About the author
Kinga Młynarska
Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *