Jest życie po końcu świata – Joanna Kos-Krauze, Aleksandra Pawlicka

0

jest-zycie-po-koncu-swiata-b-iext50637275W zalewie wywiadów rzek coraz trudniej o oryginalność, a łatwo o znudzenie i powtarzalność. Jednak „Jest życie po końcu świata” zdecydowanie wykracza poza ramy gatunkowe, a rozmowa Aleksandry Pawlickiej z Joanną Kos-Krauze nie jest jedynie przepytywaniem, ale głęboką refleksją na temat życia, sztuki i świata.

Tytułowy koniec świata ma co najmniej dwie odsłony. Jedna jest prywatna – to śmierć męża reżyserki. Drugi – ludobójstwo w Rwandzie, miejscu, któremu Krauze poświęcili ostatni film. Jednak w tle można dojrzeć jeszcze jeden koniec świata – to ogólna konstatacja na temat czasów, w jakich żyjemy, i niepokojących zmian, które dokonują się na naszych oczach. Wielokrotnie w rozmowie pada stwierdzenie o powtarzalności historii, można więc zaryzykować wniosek, że koniec świata jest czymś stałym, czymś, co wciąż się dzieje. „Innego końca świata nie będzie” – pisał Czesław Miłosz.

Tę książkę można postrzegać dwojako. Po pierwsze to wywiad, na który składają się nie tylko chronologicznie ułożone wspomnienia dotyczące życia prywatnego i zawodowego Joanny Kros-Krauze. To przede wszystkim hołd oddany jej miłościom – mężowi oraz Afryce, a w szczególności Rwandzie. Krauze nie idealizuje żadnej z nich, przywołuje – często bolesną – prawdę. Szczerze wypowiada się o związku z Krzysztofem Krauze oraz o jego odchodzeniu, o walce z chorobą i samotnością w niej. Nie obwinia o nią nikogo, w przeciwieństwie do cierpienia Rwandy. Tu jednoznacznie wskazuje winnych doprowadzenia do ludobójstwa i przyznaje, że odkąd zna tę prawdę, nie jest w stanie spacerować po stolicy Belgii, rwandyjskiego kolonizatora. Afryka wydaje się swego rodzaju odskocznią od Polski, ale też ratunkiem przed nią. To tam można się zdystansować, choć nie do masakry, jaka wydarzyła się ponad 20 lat temu. Jej ślady obecne są na każdym kroku, zmuszają do przyjrzenia się własnej egzystencji, poprzestawiania priorytetów.

Drugim rodzajem czytania tej książki jest podążanie reportażami na temat Rwandy, które znajdują się pomiędzy fragmentami wywiadu. To wstrząsające zapisy dotyczące przebiegu tragedii, ale także przyglądanie się śladom, jakie pozostawiła. Aleksandra Pawlicka stworzyła kilka przejmujących, pełnych szczegółów tekstów, które po raz kolejny dowodzą „banalności zła”. Banalność ta jednak pełna jest niezrozumiałych decyzji, okrutnych zachowań, przerażających gestów i słów.

Jest życie po końcu świata” – mimo poruszania tak trudnych tematów – daje nadzieję, której obietnicę znajdziemy już w tytule. Splot losów Joanny Kos-Krauze oraz Rwandy tworzy narrację o przetrwaniu i zgodzie na nową rzeczywistość. To także tekst o kobietach – reżyserka w pewnym momencie mówi o nich jako przeciwniczkach wojny, na barkach których spoczywa całe jej okrucieństwo: gwałty, głód, samotność. Niezwykle mądra, pełna zrozumienia dla świata i prób zrozumienia drugiego człowieka książka.

Tytuł: „Jest życie po końcu świata”

Autorki: Joanna Kos-Karuze, Aleksandra Pawlicka

Wydawnictwo: Znak Literanova

Premiera: 27 września 2017

Podziel się

O autorze

Anna Godzińska

doktorantka Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego, autorka tekstów o miłości poza fikcją w magazynie Papermint oraz o literaturze do Magazynu Feministycznego Zadra. Fanka kobiet - artystek wszelakich, a przede wszystkim molica książkowa;)

Odpowiedz