Jayne Amelia Larson – Woziłam arabskie księżniczki

wozilam-arabskie-ksiezniczki-b-iext25156292W książce Woziłam arabskie księżniczki Jayne Amelii Larson znalazłam dwa pozytywy – temat i świetną okładkę. A że jestem estetką i jak każda kobieta uwielbiam piękno, pokusiłam się na soczystą czerwień. Zwiodła mnie jordańska chusta na włosach pięknej kobiety z okładki. Oszukał mnie śliski papier, w dotyku przypominający jedwabną koszulkę. Piękno widoczne schowało wnętrze. Ano tak. I napiszę całkiem szczerze, że z obowiązku przeczytałam książkę do końca. Fantastycznie zapowiadający się temat przerodził się w Harlequina i to nie o miłości. Straszne. A miało być tak ciekawie… Wrócę jeszcze do okładki, niech się wytłumaczę. Jest świetna, bo sytuuje się na granicy supermodnego magazynu pop-art, być może nawiązującego do okładek limitowanych magazynów Taschena i – z drugiej strony – bardzo kiczowatego tomiku książki z kiosku na przystanku autobusowym. Zadziwiające, że może się spodobać. Połączenie skandynawskiej bieli okalającej czerwone kontury, przypominające piaski i upały Bliskiego Wschodu, ze złotym tytułem na grzbiecie zatrzymuje spojrzenie. Coś w tym jest i naprawdę warto przyjrzeć się książce od strony uniwersalnej. Wizualnej.  Moje czasy są erą oczu, tym, na co patrzymy. To, co widzimy, czasem jest decydujące. Teraz tak właśnie kupujemy książki. Spontaniczność kieruje naszym rozumem. Decydujemy się na lekturę po ocenie obwoluty. I choć powiada się „nie oceniaj książki po okładce”, ja, doświadczony (przeświadczony i bardzo zarozumiały) czytelnik właśnie tak uczyniłam.  I nie wyszło. Przypomnę zatem: w tej książce dobra jest tylko okładka.

Temat właściwie też jest ciekawy. Poruszony w bardzo inteligentny sposób. Autorka, Jayne A. Larson, jest aktorką, której w Hollywood raczej nie wyszło. Boryka się z wieloma problemami, między innymi tymi finansowymi. Cierpi na notoryczny brak pieniędzy. Ima się różnych zajęć, ale nigdzie nie zagrzewa miejsca na dłużej. Przez przypadek dostaje pracę szofera w luksusowych limuzynach. Profesja jest przyczynkiem do napisania autobiograficznej powieści „Woziłam arabskie księżniczki”, w której opisuje siedem tygodni wożenia saudyjskich księżniczek ze świtą po Stanach Zjednoczonych. Brzmi ciekawie. Niestety, autorka nie ma zbyt wyrafinowanego języka. Możliwe, że trochę to kwestia przekładu, ale domyślam się, że nic wielkiego tłumaczka nie mogła uczynić. Pisarka ma problem ze stylistyką zdań, ze składnią i użyciem odpowiednich wyrazów w odpowiednich miejscach. Weźmy taki przykład: Woziłam księżniczkę Soraję całe popołudnie. Zatrzymałyśmy się w Krispy Kreme przy Wilshire Boulevard. Poprosiła mnie, żebym kupiła kilkadziesiąt różnych pączków dla księżniczki Zahiry i reszty rodziny w hotelu. Wzięłam najwięcej tych o smaku kajmakowym, bo wiedziałam, że szczególnie je lubi. Nalegała, żebym jedno pudełko zabrała dla siebie do domu. (s. 168) Cała fabuła przedstawiona jest w ten irytująco brzmiący sposób. Zdania rozpoczynające się od czasowników są przerażająco męczące i sprawiają wrażenie czytania pamiętnika gimnazjalistki. W ten sposób nawet najciekawszy temat dotyczący pozycji Arabek może stać się koszmarem dla czytelnika.

Larson tworzy swoją historię na zasadzie kontrastowości życia. Jedna strona to niemal kuriozalne bogactwo arabskich kobiet (księżniczek), druga to ciągły brak pieniędzy autorki tekstu. Jest jeszcze inna sprawa. Myślę, że pisarka stara się poruszyć bardzo ważną kwestię dotyczącą Arabek. Otóż bywają dziwacznie, nieelegancko wręcz bogate, kupują wszystko za każde pieniądze, ale jednocześnie nie włożą drogich strojów bez hidżabów . Zatem po co to? Kaprys czy próba zasmakowania wolności w Stanach? Po co to wszystko, zastanawia się autorka, jeśli i tak muszą zakryć wszystko prócz oczu, jeśli i tak muszą być podporządkowane mężczyznom. Amelia Larson porusza bolesny problem zniewolenia kobiet. Z przejęciem pisze o fakcie ignorowania jej jako szoferki. Stawia pytania o wolność. Choć nieskromnie przyznaje, że w szale zakupów księżniczek nie pogardziłaby choć jedną ładną sukienką. Tylko czy warto kupić sukienkę, której nikt nie będzie widział?

Zdecydowanie polecam okładkę.

Ula Orlińska-Frymus

Autor: Jayne Amelia Larson

Tytuł: Woziłam arabskie księżniczki

Wydawnictwo: Znak

Miejsce: Kraków

Rok: 2014

Liczba stron:298

About the author
Ula Orlińska-Frymus
doktorantka US, ukonczyła szkołę dla emigrantów w Izraelu oraz podyplomowe studium nauki o Holokauście na UW, autorka reportaży z Izraela i Japonii, zakochana w Harukim Murakamim, sushi i komiksach Rutu Modan. A przede wszystkim - mama Franka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *