James Islington „Echo przyszłych wypadków”

Wydarzenia opisane w „Cieniu utraconego świata”, pierwszym tomie serii fantasy „Trylogia Licaniusa” Jamesa Islingtona, raptownie odmieniły świat, jaki znali bohaterowie. „Echo przyszłych wypadków” to książka, w której każdy z nich, na swój własny sposób, próbuje przeciwdziałać złu czyhającemu po drugiej stronie Bariery.

Ataki na Ilin Illan i Tol Shen pokazały, że Bariera rzeczywiście jest zagrożona. Jednak nie wszyscy traktują to poważnie, większość próbuje wykorzystać ewentualne zagrożenie w rozgrywkach o władzę i wpływy. Wcale nie kwapią się do tego, by wzmocnić siły strzegące zapory. Tymczasem Wirr, Davian i Asha pragną coś zmienić, ale na razie muszą skupić się na walce o swoją pozycję. Każde z nich jest traktowane podejrzliwie przez otoczenie, choć z różnych powodów. Zdaniem wielu nadzorców Wirr, Obdarzony, który zmienił treść Nakazów, nie powinien stać na czele instytucji kontrolującej ludzi z Darem. Davian doskonali swoje umiejętności, ale jako augur budzi niechęć i strach nawet wśród innych Obdarzonych. Asha z trudem uniknęła kary za wydanie Cieniom Naczyń. Najtrudniejsza podróż czeka Caedena, który musi odzyskać wspomnienia. Przeszłość to brzemię, którego może nie udźwignąć, a wtedy losy świata zawisną na włosku.

Większe dobro (…) bądź mniejsze zło. Wystarczy przekonać człowieka, by uwierzył w jedno z tych pojęć, a stanie się potworem skorym do najgorszych uczynków (s. 804).

Mniejsze zło i większe dobro to tematy, które raz po raz powracają w „Echu przyszłych wypadków”. Każdy z bohaterów stoi przed dylematami moralnymi. Pokusa, by posłużyć się własną mocą, nagiąć zasady dla większego dobra, jest ogromna. To przecież łatwa ścieżka, ale wstąpienie na nią sprawia, że nie można zawrócić. Trójka przyjaciół, Davian, Wirr i Asha, stawia dopiero pierwsze kroki w tym niełatwym świecie, lecz sytuacja Caedena jest zgoła inna. Jego przeszłość powraca falami, raz po raz, i staje się jasne, że Caeden bez wahania stawiał w swojej przeszłości na mniejsze zło i z tego powodu ginęły całe imperia.

Wątki związane z przeszłością Caedena i odzyskiwaniem przez niego pamięci są kluczowe dla pokazania przeszłości świata z „Trylogii Licaniusa”. Jak na razie rozplanowanie odsłaniania mniejszych i większych zagadek oraz spójność fabuły wymyślonej przez Jamesa Islingtona są wzorowe. „Echo przyszłych wypadków” rzuca zupełnie nowe światło na wydarzenia opisane w poprzedniej części i jeszcze wcześniejszą historię, odsłaniając kulisy, o których czytelnik i młodzi bohaterowie nie mieli pojęcia. Okazuje się, że walka, w którą się wplątali, trwa od wieków i każda ze stron ma swoje racje, a przy tym brzydki zwyczaj rozstawiania nieświadomych niczego ludzi niczym pionki na szachownicy. Oczywiście autor nie zdradza rozwiązania wszystkich zagadek, bo czeka nas jeszcze finał trylogii. Sporo spraw się wyjaśnia, ale niektóre rodzą nowe pytania. Zwłaszcza zakończenie powieści jest zaskakujące i pokazuje, że sytuacja może rozwinąć się inaczej, niż się spodziewamy.
Wątki związane z odzyskiwaniem pamięci przez bohaterów często są trudne do poprowadzenia, ale nie w tym przypadku. Caeden jest najciekawszą postacią, niejednoznaczną, zmagającą się z własną przeszłością i wyborami, jakie podejmował. Jego dylematy, decyzje, walka o wolność wyboru, rozterki moralne są o poziom wyżej niż innych bohaterów. Caeden jeszcze raz musi pochylić się nad sprawami, które rozstrzygał w przeszłości, i zdecydować, czy miał wtedy rację. Czy walczył po słusznej stronie i czy zasługuje na odkupienie?

System magii także ulega rozbudowaniu. Pojawiają się nowe umiejętności, artefakty, a także wyjaśnienia dotyczące pewnych praw. I choć w „Trylogii Licaniusa” ważnym motywem jest prześladowanie osób mających magiczne zdolności, także i w tym wypadku Islington dba, by wszystko było szare, a nie czarno-białe. Obdarzeni mają swoje za uszami nie tylko w stosunku do zwykłych ludzi, ale i samych siebie. W szkole w Tol Shen panuje bezwzględna segregacja, a złamanie jej zasad jest karane niezwykle surowo.

„Echo przyszłych wypadków” Jamesa Islingtona to świetne fantasy łączące ciekawych bohaterów, fabułę precyzyjną niczym mechanizm szwajcarskiego zegarka, niejednoznaczną historię z dylematami moralnymi i niełatwymi wyborami oraz zakończeniem, które otwiera zupełnie nowe ścieżki. Liczę, że w finale James Islington zaskoczy nas jeszcze bardziej.

Barbara Augustyn

Autor: James Islington
Tytuł: „Echo przyszłych wypadków”
Tytuł oryginalny: „An Echo of Things to come”
Cykl: „Trylogia Licaniusa”
Tłumaczenie: Grzegorz Komerski
Ilustracje: Dominik Broniek
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 892
Data wydania: 2021

About the author
Barbara Augustyn
Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *