Jak zaplanować życie z pisaniem?

0

Przeglądając Instagrama, z którego wylewają się przeróżne motywujące treści, najczęściej umieszczane na urokliwych, przerobionych tłach, znalazłam cytat autorstwa Sandry Brown, topowej amerykańskiej pisarki, tworzącej w nurcie literatury kobiecej. Pamiętam, że pomyślałam wtedy: „Kogo, do diabła, ma to zmotywować?”. Tak, w końcu zdradziła całą prawdę: „Pisanie wymaga poświęcenia. Bądź przygotowany do tego, żeby ciężko pracować”.

13814379_1133968316641383_956303555_n

A zatem żegnajcie czasy słodkiego leniuchowania, braku dyscypliny, marudzenia i narzekania na brak weny czy niesprzyjające okoliczności. Na domiar złego dobiję was jeszcze jedną życiową prawdą: na wymówki zawsze znajdziecie czas, okazja zaś trafia się tylko raz i odrzucona, rzadko do nas powraca. Chyba że jesteśmy czarodziejami i potrafimy odstawić okazję na bok, a potem na zawołanie ją przywołać. Uwierzcie mi – to niemożliwe. Sama wiele razy się tak oszukiwałam. Tymczasem życie toczy się dalej. Warto więc usiąść i się zastanowić, na co jeszcze mamy wpływ, a co już nam się wymyka.

Powszechnie uważa się, że natchnienie nie lubi rutyny i tak, oczywiście, mogę się z tym zgodzić. Ale… natchnienie nie lubi też pełnej samodzielności, nadmiernej wolności i idealistycznego czekania na jego kaprysy. Nie lubi czekać, tak jak my czekamy, aż natchnieniu się łaskawie odwidzi dryfowanie w przestworzach. Wbrew pozorom odrobina dyscypliny i świadomego zarządzania talentem owocuje większą efektywnością.

13692169_1133968533308028_459751853_o

Zacznijmy jednak od podstaw. W procesie pisania książki, zanim jeszcze zajmiemy się budową fabuły i konstrukcją bohaterów, ważne jest jasne sformułowanie naszych celów. Np. zamiast górnolotnie myśleć: „Dzisiaj zostanę pisarzem”, lepiej spojrzeć na sytuację bardziej realistycznie i po prostu obiecać sobie: „Dzisiaj coś napiszę”. Coś, cokolwiek, choćby parę zdań. Może zamiast pić kolejną kawę albo oglądać kolejny program w telewizji bardziej opłaci się przeznaczyć ten czas na pisanie? Zwróć przy tym uwagę, o jakiej porze najlepiej ci się pisze, kiedy twój umysł jest najbardziej skupiony i podatny na wysiłek intelektualny. Niektórzy lubią pracować wczesnym rankiem, inni, w tym również ja, wybierają późne popołudnie i wieczór, a nawet noc.

W procesie pobudzania natchnienia bardzo istotna jest ciągłość – to znaczy, jeśli ustalamy, że naszym pierwotnym celem jest pisanie codziennie, to właśnie to robimy. Nie wyszukujemy w tym momencie zajęć zastępczych, nie rozmyślamy nad opłacalnością, zmęczeniem czy innymi tematami, które umysł podsuwa nam specjalnie po to, żeby rozproszyć myśli. Podejmujemy decyzję, że właśnie tu i teraz będziemy pracować nad powieścią i jeśli tego naprawdę chcemy, jeśli naprawdę chcemy napisać powieść od początku do końca i przeżyć przygodę z bohaterami, jesteśmy skłonni do tego jednego, małego poświęcenia w ciągu dnia.

13734552_1133968599974688_1255720747_n

A teraz niespodzianka – być może po tygodniu bądź dwóch przeżywania dnia w nowym, pisarskim rytmie, okaże się, że możemy zrezygnować z jeszcze paru innych zapychaczy czasu i pozwolić, żeby to pisanie zajęło ich miejsce. W ten sposób dochodzimy do pułapu, w którym już świadomie ustalamy limit i prognozujemy, o ile słów/stron jesteśmy w stanie posunąć się do przodu z naszą powieścią. Co więcej, sami chcemy rozciągnąć czas, tak żeby poświęcić go jak najwięcej na pisanie. Jeśli zauważacie u siebie takie symptomy, to znaczy, że jesteście na dobrej drodze… żeby zacząć się denerwować, że stawiacie sobie zbyt wielkie wymagania i nie nadążacie za własnym planem… Nie, nie zostaliście jeszcze pisarzami.

Reasumując – natchnienie plus rutyna równa się sukces. Oczywiście, to dobry początek, żeby umacniać w sobie nawyk ciągłego kontaktu z tekstem i własną twórczością. Tak naprawdę to najważniejszy element w pracy pisarza. Czytanie książek innych czy też redagowanie własnego tekstu to dwie różne sprawy, które powinny raczej dopełniać proces świadomego operowania zdaniami, wiążący się przede wszystkim ze zwalczaniem naszych wewnętrznych oporów. Całkowite skupienie się na pracy jest najlepszym lekiem na tzw. niemoc twórczą.

13728246_1133968513308030_171423258_o

Ale zaraz, zaraz… mówiłam coś o jakiejś frustracji. Tak, ponieważ na kolejnym poziomie wtajemniczenia, jakim jest regularność i ciągłość twórczości, wstępujemy też na inny poziom problemów. A jest nim zachowanie realizmu w ocenie naszych zapasów sił i umiejętności. Czasami zwyczajnie nie jesteśmy w stanie napisać więcej, niż wymaga tego od nas dana chwila. Innymi słowy – zbyt wygórowane i śmiałe cele prowadzą do zniechęcenia, którego drugim poważnym stadium może być nawet wypalenie. Nie chodzi o to, że namawiam was teraz do bycia mało ambitnymi pisarzami. Nie, wręcz przeciwnie. Zwracam uwagę na to, że trzeba stawiać sobie osiągalne cele. Dla przykładu – jeśli wiem, że w danym tygodniu mam do zrobienia kilka ważnych rzeczy, które wymagają ode mnie większego zaangażowania, a tymczasem zaplanowałam sobie, że napiszę cztery nowe rozdziały i w dodatku wstępnie zaplanuję piąty, to oczywiste, że na którymś polu polegnę. Talent nie objawia się bowiem w postaci bycia niezwyciężonym i niezniszczalnym jak Superman z amerykańskich komiksów, ale raczej umiejętnością gospodarowania własnym potencjałem i dokonywania mądrych wyborów. To natomiast wiąże się z poszukiwaniem takich rozwiązań, które możliwie jak najprostszą drogą doprowadzą nas do ostatecznego celu, jakim jest napisanie książki.

13702467_1133968619974686_94940933_o

Nie mów więc, że w ten weekend skończysz pierwszy tom albo że na pewno znajdziesz świetne zakończenie. Lepiej poznaj siebie, bądź świadomy swoich ograniczeń, ale też mocnych stron, i na tej podstawie sformułuj cele, które będziesz umiał osiągnąć. A kiedy odhaczysz je w swoim notesie albo w kalendarzu na laptopie, satysfakcja i duma z własnych osiągnięć dadzą ci pozytywną energię do dalszego tworzenia.

Magdalena Pioruńska

Podziel się

O autorze

Magdalena Pioruńska

twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Sama też próbuje swoich sił w roli nauczyciela kreatywnego pisania. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Autorka powieści "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."

Odpowiedz