Jak nie być Bogiem, czyli „Jesteśmy snem” Ursuli K. Le Guin

0

525605-352x500Sny George’a Orra ziszczają się, urzeczywistniają. Doktor William Haber, do którego Orr zwraca się z prośbą o pomoc, wykorzystuje zdolności swego pacjenta, chcąc stać się twórcą nowego modelu świata. Efekty jego doświadczeń są tragiczne: likwidacja przeludnienia następuje poprzez wpisanie do rzeczywistości wielkiej zarazy. Przerażony Orr próbuje uwolnić się spod wpływu doktora. Ale jest już za późno…

Jesteśmy snem (1971) Ursuli K. Le Guin jest pytaniem o etyczne aspekty działania Boga. George Orr posiada zdolność kreowania rzeczywistości. Problem polega na tym, że jej nie kontroluje. Świat stanowi odbicie jego snów, a więc tej najbardziej tajemniczej i irracjonalnej ludzkiej aktywności. Powieść to także dywagacje nad tajemniczą naturą snu. Czym właściwie jest ten stan, ta specyficzna aktywność mózgu, i jaki ma związek z tym, kim jesteśmy? Czy to efekt działania nieświadomości czy coś znacznie więcej? Ile z naszej rzeczywistości trafia do snu, a na ile sen stwarza własną rzeczywistość? Jesteśmy snem odwołuje się do freudowskiej wykładni snu jako komunikatu nieświadomości, mówi o jego języku i logice, ale nie zamyka się w tych kategoriach. Porusza także zagadnienia odpowiedzialności społecznej i jednostkowej, odpowiedzialności stwórcy wobec stworzenia, nawet w sytuacji, gdy stworzenie jest przedstawiane jako akt mimowolny.

Orr żyje w dystopijnym świecie, zniszczonym przez zmiany klimatyczne, przeludnienie i wojnę. Przesunięcie linii brzegowych, zanik terenów pod uprawy i nieustanny konflikt na Bliskim Wschodzie pochłonęły miliony istnień i nie zostawiły wystarczającej ilości surowców dla tych, którzy przetrwali. Bohater posiada moc zdolną zmienić ten stan rzeczy, ale jej nie kontroluje. Co więcej, nie pożąda tej mocy, nie chce jej i nie zamierza się nią posługiwać. Zupełnie inaczej na tę sytuację patrzy doktor Haber, psychiatra onirytolog, specjalista od snów, który odkrył sekret Orra. Dla niego zdolności pacjenta są kluczem nie tylko do lepszego jutra, ale w ogóle do świata, w którym ludzkość będzie miała szansę przeżycia. Le Guin szybko wprowadza w powieści trop szalonego naukowca, ale robi to bardzo przewrotnie. Podstawą tego tropu, który towarzyszy literaturze science fiction od momentu jej poczęcia przez Mary Shelley w formie Frankensteina, jest brak poczucia odpowiedzialności, przekonanie, że geniusz stanowi uzasadnienie dla amoralnych zachowań, że wszystko można usprawiedliwić w imię nauki. Postępowanie Habera wynika z poczucia odpowiedzialności wobec świata i społeczeństwa, z pragnienia jego ulepszenia. Psychiatra próbuje zmienić dystopię w utopię. Posługuje się przy tym mocą, której nie rozumie, językiem, który nie reaguje na logiczne i racjonalne komendy, co oznacza, że rezultaty jego pracy z Orrem są dalekie od porządnych. W ten sposób Le Guin w Jesteśmy snem zaciera linię pomiędzy dobrem i złem. Co bowiem jest bardziej moralnym stanowiskiem: posiadać moc zmiany świata na lepsze i jej nie używać w obawie przed niemożliwymi do przewidzenia konsekwencjami czy też wykorzystać kogoś do przeprowadzenia tej zmiany bez względu na koszty? Czy można liczyć się z kosztami, gdy świat umiera? Powieść w żaden sposób nie dąży do rozstrzygnięcia tego dylematu, a jedynie go wprowadza. Ostatecznie bowiem trudno określić, który z bohaterów miał rację bądź czyje postępowanie było słuszne.

Nie wszystko ma cel, jakby wszechświat był maszyną, w której każda część spełnia pożyteczną funkcję. Jaką funkcję ma galaktyka? Nie wiem, czy nasze życie ma cel, i nie uważam, że ma to znaczenie. Ważne jest natomiast to, że stanowimy jakąś część. Jak nitka w materiale czy źdźbło trawy na łące. One, jak i my, istnieją. A nasze działanie jest jak podmuch wiatru na trawie.

Jesteśmy snem to krótka, piękna, elokwentna i inteligentna powieść, w której padają liczne pytania: co jest naszą odpowiedzialnością jako ludzi, członków społeczeństwa? Jak daleko możemy się posunąć, naprawiając szkody, które sami wyrządziliśmy? Czy powinniśmy ponosić konsekwencje naszych działań jako gatunku, nawet jeśli jedną z nich jest śmierć?  Co oznacza bawienie się w Boga? Czy nasz wybór sprowadza się do opozycji pomiędzy aktywnym zmienianiem świata i pasywnym pozwalaniem, aby to on nas zmieniał? Czy istnieje jakaś trudna do uchwycenia równowaga pomiędzy tymi stanami? Czy posiadamy dostatecznie dużo wiedzy i zrozumienia świata, który nas otacza, aby rzeczywiście decydować o jego losie? Czy naprawdę chcemy, żeby nasze sny się spełniały?

Powieść ma raczej skłonić do myślenia niż udzielić jednoznacznych odpowiedzi i przez to zostaje z czytelniczką na długo po zakończeniu lektury. Nie są to ani łatwe pytania, ani oczywiste rozwiązania.  Na poziomie fabuły Jesteśmy snem stanowi raczej prostą opowieść, dzięki czemu uwypuklony został refleksyjny wymiar powieści, czy wręcz jej filozoficzny ciężar. Jedynym klarownym przesłaniem jest to, że nie istnieją proste rozwiązania trawiących nas problemów – przeludnienia, rasizmu, wojny. Le Guin sugeruje też istnienie większego obrazu, którego nie jesteśmy świadomi. Nikt z nas nie posiada dostatecznej wiedzy, aby znać wszystkie konsekwencje swoich działań. Nikt z nas nie wie, co naprawdę znaczy w świecie i czy w ogóle coś znaczy. Prezentowana przez Orra etyka, oparta na poczuciu zależności, współobecności z innymi (ludźmi, gatunkami, bytami, zjawiskami) pozostaje radykalnym konstruktem myślowym choćby ze względu na to, że analogiczne postulaty etyczne wysunie dopiero Donna Haraway w swoich traktatach filozoficznych w rodzaju Manifestu gatunków stowarzyszonych z 2003 roku. Już nawet tylko dlatego Jesteśmy snem powinno być wymieniane obok najsłynniejszych powieści science fiction autorstwa Le Guin, takich jak Lewa ręka ciemności czy Wydziedziczeni. Le Guin dowiodła na kartach tej powieści, że jest w stanie patrzeć w przyszłość i antycypować najbardziej palące problemy, z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć. Nic z rozważań przeprowadzonych w Jesteśmy snem nie stanowi czysto abstrakcyjnej dywagacji, ale jest zakorzenione w doświadczeniu bohaterów. Pod prostą fabułą kryje się skomplikowana historia.

Ktoś, kto wierzy jak ona, że wszystko pasuje do siebie, że istnieje całość, której jest się częścią, i że będąc częścią jest się całością, taki ktoś nigdy nie żywi najmniejszego pragnienia odgrywania Boga.

Tytuł: Jesteśmy snem

Autorka: Ursula K. Le Guin

Tłumaczenie: Agnieszka Sylwanowicz

Wydawnictwo: Phantom Press

Rok wydania: 1991

Podziel się

O autorze

Aldona Kobus

(rocznik 1988, Toruń) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Współautorka "Słownika fandomu i fanfiction". Pisze pracę doktorską poświęconą przemianom autorstwa w kulturze zachodniej. Prowadzi badania z zakresu pornografii, kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

Odpowiedz