Hołkej jest ołkej – recenzja komiksu „Hawkeye. Lekkie trafienia”

0

„Hawkeye” to jedna z najbardziej interesujących serii Marvela ukazujących się obecnie po polsku. Matt Fraction i David Aja stworzyli komiks unikatowy pod względem formy. Jest tu dużo smaczków i świeżych pomysłów, pokazujących, jak doskonale ci dwaj autorzy dogadują się ze sobą. Scenarzysta ma świadomość mocnych stron rysownika, dlatego tworzy historie doskonale do niego dopasowane, w których pojedyncze kadry dowodzą, jak świetnym artystą jest Aja.

MNHawkeye2

Przykładem niech będą tu sceny walki, obojętnie, czy Clinta z „ziomkami”, czy starcia ze złoczyńcami podającymi się za ciemiężone 99% ludzkości, gdzie wspomagają go Wolverine i Spider-Man. Starcia te wyglądają jak stopklatki ze starych, dwuwymiarowych platformówek. Nawet samo rozmieszczenie kadrów jest niezwykle ciekawe, tak jak styl ilustratora. Zdecydowanie nie jest on jednym z najlepszych rysowników komiksowych, ale to, co robi, przykuwa uwagę, jest oryginalne i świeże. Oddawanie uznanych bohaterów w ręce wyjątkowych artystów nie zawsze podoba się fanom, czego przykładem mogą być cięgi, jakie genialny Sam Keith zbierał za swoją interpretację Hulka i Wolverine’a.

MNHawkeye2_p1

Hawkeye aż tak uznanym bohaterem nie jest, może dlatego Fraction i Aja dostali tyle swobody. Sam Hawkeye w ich interpretacji ma świadomość własnej niszowości i… chyba dobrze mu z tym. Dzięki temu jest bliżej normalnych ludzi i zmaga się z normalnymi problemami, do których należy chociażby przygotowanie świąt. Odniesienia Fractiona są momentami zbyt nachalne, za bardzo skupia się na byciu fajnym, chociaż nie musi tego robić, żeby przekonać czytelnika o swoich umiejętnościach. To, że bohaterowie rozmawiają o Ramones, nie sprawi, że będziemy ich bardziej lubić.

MNHawkeye2_p3

Nie przypuszczałem, że kiedyś użyję słów „Hawkeye” i „genialny” w jednym zdaniu, ale nie sposób inaczej opisać zeszytu jedenastego serii, zamykającego ten tom. Śledztwo Fuksa, psa Hawkeye’a, to dowód, jak fantastyczna może być prostota. Pies nie myśli zdaniami, a obrazami, wyzwalanymi w jego głowie przez zmysły i do tych zmysłów odwołują się scenarzysta i rysownik. To najlepsza graficzna reprezentacja odczuwania świata przez zwierzę, jaką widziałem, a komiksy o zwierzątkach to mój… konik. Cały komiks oceniam bardzo wysoko.

Łukasz Muniowski

Wydanie: 2017
Seria/cykl: Marvel Now
Scenarzysta: Paul Cornell
Ilustrator: David Aja, Steve Lieber, Jesse Hamm, Francesco Francavilla
Tłumacz: Marceli Szpak
Typ oprawy: miękka
Data premiery: 15.09.2017

Podziel się

O autorze

Łukasz Muniowski

Szef działu recenzji książkowych. Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów naukowych o koszykówce, grach video, serialach, gentryfikacji i literaturze. Ma trzy psy. Chciałby mieć świnię.

Odpowiedz