Hideo Yokoyama „Sześć Cztery”

0

Yokoyama_Szesc cztery_m

Powieść Hideo Yokoyamy „Sześć Cztery” osiągnęła w ojczyźnie spory sukces – w ciągu zaledwie sześciu dni sprzedano milion egzemplarzy. Przypięto jej łatkę japońskiego „Millennium”. Prawda to i kłamstwo zarazem. Ale o tym w dalszej części recenzji.
Głównym bohaterem „Sześć Cztery” jest Mikami Yoshinobu, szef biura prasowego policji, wcześniej pracujący jako śledczy. Trzy miesiące temu zaginęła jego nastoletnia córka Ayumi. Mimo niepokoju o życie dziecka Mikami musi normalnie wypełniać zawodowe obowiązki. A wymagają one szczególnej uwagi, gdyż wizytę w mieście zapowiedział komisarz generalny, najważniejsza osoba w policji. Jego przyjazd ma związek z niewyjaśnioną sprawą porwania i zamordowania dziewczynki, ochrzczoną kryptonimem „Sześć Cztery”. Mikami jeszcze jako śledczy brał udział w początkowym etapie dochodzenia. Teraz, w zupełnie innej roli, ponownie powraca do starych akt, odkrywając fakty, o których wolałby nie wiedzieć.

Powieść Yokoyamy ma niewiele wspólnego z anglosaskimi i skandynawskimi wzorami kryminału, z których chętnie korzystają także polscy autorzy. Mimo że na pozór mamy do czynienia z powiązaniem bieżących wydarzeń z morderstwem sprzed lat, jest to trop wiodący w ślepą uliczkę. Bo choć sprawa „Sześć Cztery” stale majaczy w tle, to jednak wiele miejsca autor poświęca innym zagadnieniom. Fabuła skupia się przede wszystkim na samej policji, pojmowanej jako ogromna machina, w której śledczy zajmujący się rozwiązywaniem spraw kryminalnych stanowią tylko niewielki ułamek całości. O wiele więcej jest zwykłych urzędników, tonących w papierkowej robocie. W tym gigantycznym przedsiębiorstwie nieustannie ścierają się grupy interesów. Dochodzeniówka walczy z administracją, centrala z regionalnymi oddziałami, a poszczególni pracownicy między sobą. Jest to skomplikowany system wzajemnych powiązań i zależności, który pisarz odmalowuje z dużą pieczołowitością.
Niezmiernie ważnym elementem biurokratycznej machiny są funkcjonariusze odpowiadający za kontakt z mediami. Wiele miejsca w książce poświęca się opisowi tego, jak Mikami i jego podwładni próbują przekazać dziennikarzom tylko te informacje, które ich szefowie uważają za stosowne. Przedstawiciele mediów z kolei walczą o pełną jawność, a także najlepsze newsy dla swoich redakcji.
Sprawa „Sześć Cztery” jest w pewnym sensie soczewką, w której skupiają się wszystkie cechy policji opisanej przez Yokoyamę. Poszukiwanie sprawcy zbrodni stało się mniej ważne od tuszowania policyjnych błędów i przerabiania całej sterty papierów. Porwanie i morderstwo dziewczynki, nawet po tylu latach, to wciąż temat niesłychanie nośny medialnie i wykorzystywany w wewnętrznych rozgrywkach.
W całym tym zamieszaniu tkwi Mikami, główny bohater powieści. Jest rozdarty pomiędzy administracją, gdzie pracuje obecnie, a dochodzeniówką, w której spędził wiele lat. W efekcie nigdzie nie czuje się jak u siebie, a żadna ze stron mu nie ufa, wietrząc zdradę. Mikami wielokrotnie bezskutecznie próbuje zdobyć informacje dla mediów. Nikt nie raczy mu niczego wytłumaczyć, uznając, że powinien radzić sobie z dziennikarzami, a nie zadawać pytania.

Hair. Beautiful Brunette Girl. Healthy Long Hair. Beauty Model Woman. Hairstyle. Hair care

Jak napisałam na wstępie, „Sześć Cztery” bywa nazywane japońskim „Millennium”. Nie jest to prawdą, gdy czytelnik spodziewa się doskonale znanego wzorca gatunkowego. Książka Yokoyamy nie jest kryminałem, to raczej thriller – a i tak mam pewne wątpliwości, czy można jednoznacznie zakwalifikować ją do tej kategorii. Jest przeznaczona dla czytelników, którzy szukają czegoś innego niż efektownej akcji i szalonego pościgu za mordercą.
Ale „Sześć Cztery” jest też w pewnym sensie tym, czym „Millennium”, które skierowało uwagę w stronę skandynawskiego kryminału, tyle że w japońskim wydaniu. Drobiazgowość w opisywaniu wszystkich, dla nas niezbyt istotnych, szczegółów: ukłonów, prezentów, uśmiechów, zmrużenia oczu – wiele mówi o społeczeństwie Kraju Kwitnącej Wiśni. Tutaj życiem ludzi rządzi hierarchia, i to nie tylko w pracy, ale także w rodzinie. Kobiety, owszem, są zatrudniane w policji, ale Mikami nie traktuje swej podwładnej Mikumo jako pełnoprawnego funkcjonariusza. Nie jest też niczym dziwnym, że po ślubie kobiety odchodzą z pracy.
Drobiazgowo opisana warstwa społeczna, jej specyfika, wiąże „Sześć Cztery” z „Millennium”, które rozpropagowało nurt nordic noir w literaturze i filmach. Yokoyama buduje drobiazgowy układ powiązań i hierarchicznych zależności w świecie, w którym takie relacje są kluczowe.

Mikami od początku podejrzewał, że jego interesy nie idą w parze z interesami Futawatariego. Mimo to aż do końca miał nadzieję, że się myli – obaj są rozdarci między wieloma rodzajami posłuszeństwa w świecie, gdzie hierarchia znaczy wszystko (s. 342).

„Sześć Cztery” z pewnością nie jest lekturą odpowiednią dla czytelników oczekujących kryminału w stylu, do jakiego przyzwyczaili nas anglosascy i skandynawscy twórcy. Jednak dla tych, którzy szukają czegoś nowego, jest dobrą opcją. Powieść została świetnie skonstruowana, co oczywiście widać dopiero po dotarciu do finału, gdy wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsce, a sprawa „Sześć Cztery” zostaje rozwiązana.

Barbara Augustyn

Autor: Hideo Yokoyama
Tytuł: „Sześć Cztery”
Tytuł oryginalny: „64”
Tłumaczenie (z języka angielskiego): Łukasz Małecki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 749
Data wydania: 2018

Podziel się

O autorze

Barbara Augustyn

Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Odpowiedz