Hardkor Disko – Krzysztof Skonieczny

7599243.6GłębokiOFF przedstawia: projekt bezkompromisowy, szybki, ociekająco basowy, pozbawiony zbędnych treści fabularnych. Prawdziwy matraquage sztuki audiowizualnej.

Dźwięk niemal roznosi sale projekcyjne, obraz uderza szybkim montażem lub przedłużającymi się scenami podwyższonego ryzyka. Fabuła pędzi, chwytając się rozmaitych scen rodzajowych z życia współczesnych mieszkańców metropolii, którzy przełamanie skamieniałych norm moralnych mają już dawno i bez wyrzutu za sobą. Są piękni, młodzi (młodzi zarówno ci w pokoleniu dzieci jak i rodziców – wszak nie należy tracić formy, kiedy żyje się w nowobogackim stylu), ambitni, ludzie sukcesu i działania. Czegoś im jednak brak. Jako postacie działające pozbawione są… motywacji. Analogicznie przekłada się to na samą fabułę, której protagonista wydaje się przedstawiać największe wybrakowanie w tej kwestii. Pierwsze nostalgiczne sceny w opuszczonym wesołym miasteczku ujawniają smutek tego bohatera. Jest sam. A chwilę później widzimy go zakapturzonego, zmierzającego dokądś z nożem w dłoni. Morderca? Mściciel? Rycerz walczący o lepszy świat? Wchodzi do wysokiego budynku, wjeżdża windą, przechodzi korytarz, dochodzi do drzwi, patrzy na dzwonek, przy którym widnieje nazwisko lokatorów, waha się, ale już zamierza zadzwonić i… drzwi otwierają się, wypada z nich młoda, energiczna dziewczyna, zwraca się do niego z absolutną bezpośredniością i po chwili odchodzi. Mężczyzna przez moment pozostaje w tym samym miejscu, niemy i pochmurny, po czym kieruje się za dziewczyną…

W strefie domysłu pozostaje cierpienie głównego bohatera i powód, dla którego dopuszcza się okrutnych czynów. Wiadomo, że coś było – coś, co pozostaje przemilczane. Wymiar jego postępów jednak nie jest proporcjonalny do przyczyn, które unoszą się ponad tym, co wypowiedziane i pokazane. Jego prawdziwa motywacja zostaje w ogóle wykluczona z opowieści. A więc nie o ciągłość fabularną, nie o głębię psychologiczną w budowaniu postaci chodzi. O co więc? Co zostaje? Autor całego zamieszania, które ewokowane jest już samym tytułem „Hardkor Disco”, Krzysztof Skonieczny to przede wszystkim twórca teledysków (m.in. Projekt Warszawiak, „Ukryte” zespołu Myslovitz, „Yuma” Kazika, „Defto” Jamala, „Nomada” Nosowskiej). Taki też jest film – zrobiony raczej w konwencji rozbudowanego wideoklipu (wideoklipu do hardkorowo-dyskotekowej piosenki) niż historii fabularnej. Ujęcia z interesujących kompozycyjnie miejsc (zdjęcia Kacper Fertracz), głośna muzyka, kalejdoskop pustej, choć krzykliwej, hedonistycznej rzeczywistości młodzieżowych środowisk i „wyższych” klas społecznych. Przekaz jest (powiedzmy) jasny, wykonanie – cóż, wychodząc z kina można odnieść wrażenie przesady, czy też właśnie zostania spałowanym przez natężenie obrazu i dźwięku.

Główną rolę gra Marcin Kowalczyk, znany wcześniej między innymi z filmu „Jesteś Bogiem”, gdzie wcielił się w postać lidera Paktofoniki – Magika. Pierwszoplanowa rola kobieca należy natomiast do Jaśminy Polak i jest to jej debiut pełnometrażowy. Przedstawianie w polskim kinie nowych twarzy jest na pewno zaletą tego filmu, jak i filmów niezależnych w ogóle. Polak kreuje zwykłą dziewczynę – o swoich kształtach i urodzie, nieplasujących się bynajmniej w kanonie nieskazitelnej szczupłości i piękna. Jej bohaterka– szalona, zadziorna, wielkomiejska „artystka” – przedstawia chyba to wszystko, co zarzuca się „dzisiejszej młodzieży”. Premiera 4 kwietnia.

Magdalena Karkiewicz
Ocena: 3/6

Tytuł oryginalny: Hardkor Disko
Reżyseria: Krzysztof Skonieczny
Premiera polska: 4 kwietnia 2014
Kraj produkcji: Polska
Występują: Marcin Kowalczyk, Jaśmina Polak, Agnieszka Wosińska, Janusz Chabior
Dystrybutor: Gutek Film

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *