Grzegorz Gajek „Powrót królów”

0

PowrotKrolowD800

W swojej najnowszej powieści „Powrót królów” Grzegorz Gajek sięga do historii głęboko zakorzenionej w naszej kulturze – mitu o wyprawie i zdobyciu Troi. Te wydarzenia oraz późniejsze losy bohaterów, nierzadko tragiczne i pogmatwane, unieśmiertelnił w swoich poematach Homer, a oni sami rozgościli się na dobre nie tylko w dziełach klasycznych, ale i kulturze popularnej.

Zmęczeni bohaterowie
W „Powrocie królów” wydarzenia spod Troi nie są jeszcze odległe, jednak zdążyły już tak obrosnąć mitami, że właściwie nikt nie potrafi rozróżnić prawdy od rzeczywistości. Bohaterowie wojenni albo już nie żyją, albo są ciężko chorzy, albo gnuśnieją w domowych pieleszach, marząc o dawnej chwale. Tymczasem w górach trzej bracia uważający się za potomków Heraklesa: Temenos, Kresfontes i Arystodem jednoczą plemiona Dorów, by zaatakować złote miasta Achajów.

Nadchodzą barbarzyńcy
Gajek umieścił akcję „Powrotu królów” w momencie starcia dwóch kultur. Zgodnie z prawidłami historii starsza cywilizacja zostaje zaatakowana przez młodszą, żądną bogactw i władzy. W tym wypadku dwie strony konfliktu to cywilizacja mykeńska i Dorowie. O tych czasach wiadomo niewiele, przetrwały właściwie tylko w mitach. Gdy upadła cywilizacja mykeńska, nastąpiły wieki ciemne, a dopiero po nich rozkwitła taka Grecja, jaką znamy z lekcji historii.
Achajowie mają świadomość, że pisany jest im upadek. Punktem kulminacyjnym ich potęgi było zdobycie Troi, teraz mogą tylko się stoczyć. Najazdy górali były czymś tak powszednim jak zmiany pór roku, ale zawsze przed zimą wracali oni do domów, by zebrać zbiory. Jednak to co wydawało się stałe, zmienia się na oczach bohaterów.
A mamy tutaj całą galerię barwnych postaci. Trudno wskazać jednego głównego bohatera, jeśli już, to chyba wybrałabym atrydzkie rodzeństwo – Orestesa i Ifigenię, ale jest przecież jeszcze przeżywający kolejną tułaczkę Odyseusz i jego rodzina, niemałą rolę odgrywają także Helena i Menelaos. Jednak mnogość bohaterów nie przeszkadza w odbiorze powieści, gdyż po pierwsze są oni znani czytelnikowi z innych źródeł, a po drugie Gajek kreśli na tyle charakterystyczne portrety, że nie mamy problemu z zapamiętaniem, kto jest kim.
Bohaterowie „Powrotu królów” nie znają uczuć pośrednich – albo kochają, albo nienawidzą, a we wszystkie przedsięwzięcia angażują się w pełni. Świetnie to widać na przykładzie Orestesa. Atryda bezwzględnie dąży do władzy, nie cofając się przed zbrodniami. Manipulacja to jego chleb powszedni. Rozpiera go zbytnia wiara w siebie i zuchwałość, którą Grecy nazywali hybris. Orestesowi nigdy nie będzie dość, o czym dobitnie świadczy zakończenie powieści.
Ciekawie prowadzony jest też wątek Odyseusza. Królowi Itaki przepowiedziano, że po powrocie do domu powinien czekać na śmierć, która przyjdzie doń z morza. W powieści owa wieszczba się spełnia, choć jak to z wieszczbami bywa, w sposób dość nieoczekiwany i pokątny. W losy powieściowego Odyseusza wplecione są motywy z jego tułaczki po wojnie trojańskiej – imię Nikt, które pozwoliło mu uchronić się przed zemstą Polifema, spotkanie z murenami, uwięzienie przez Kirke –jednak układają się one w nowy wzór.

Kobiety, magia i władza
Interesujące są także postacie kobiece. Helena okazuje się o wiele bardziej wojownicza i zaradna niż ta, którą pamiętamy z mitu o wojnie trojańskiej. W powieści kobiecość została powiązana z pierwiastkiem magicznym i władzą. Helena, podobnie jak Elektra, jest nie tylko królową, ale i najwyższą kapłanką. Obie służą Bogini Ziemi, tak samo jak Ifigenia, która ponadto jest wieszczką. Powiązanie kobiet z królewskich rodów z archaicznym kultem Matki Ziemi, boginią płodności i śmierci, nie jest przypadkiem. Zwłaszcza w kontekście tego, że jeden z bohaterów proponuje Elektrze objęcie tronu, przypominając, że w dawnych czasach Achajami rządziły kobiety. I choć potem ich pozycja w społeczeństwie stopniowo słabła, pamięć o władczyniach nie zaginęła.
I jeszcze kilka słów o Ifigenii. Nie została złożona w ofierze bogom, lecz nieśmiertelni upomnieli się o swoje i odebrali jej wzrok. Zyskała jednak dar widzenia rzeczy zakrytych przed oczami zwykłych ludzi. Jest to motyw znany z mitologii greckiej, wystarczy przypomnieć sobie słynnego wieszcza Tejrezjasza, którego bogowie także oślepili, ale za to odsłonili przed nim inne tajemnice.

Prawda mitu i pieśni
Podoba mi się sposób, w jaki autor podjął grę z opowieściami mitycznymi. Nie można do końca być pewnym, co jest prawdą, a co nie. Polecam przyjrzeć się temu, co mówi Orestes, który przedstawia każdemu z bohaterów odmienną wersję swojej historii, skrojoną pod swoje aktualne interesy i obliczoną na wywołanie określonej reakcji u rozmówcy.
Zresztą Achajowie nie lubują się w prawdzie, jeżeli nie jest ona godna tego, by zaistnieć w pieśni. Gdy Pylades zauważa, iż nikt nie uwierzy Orestesowi, że Ajgistos zabił jego ojca, bo wielu widziało jak padł na polowaniu, Orestes ripostuje:

Widać, że nie rozumiesz Achajów. Dzika świnia! Cóż z tego, że widzieli dziką świnię? Będą woleli wierzyć, że ich króla zamordował ogarnięty chutliwym szałem zalotnik. Pieśniarze nie śpiewają o świniach (s. 21).

Taką wersję podaje w swojej „Mitologii” Parandowski, który pisze, że Agamemnon został zarąbany siekierami w wannie przez żonę Klitemestrę i jej kochanka Ajgistosa.
I tak jest właściwie ze wszystkim – przyczynami wojny trojańskiej czy samym jej przebiegiem. Achajowie wszystko przetwarzają w pieśniach, zmieniają, by przydać sobie chwały. To tylko „dym kadzideł i gry świateł”. Żyją wszak po to, by walczyć i unieśmiertelnić swoje imię w pieśniach.

W cieniu Ananke
Ludzkim działaniom przyglądają się bogowie. Gajek nie używa imion znanych z mitologii greckiej, lecz odwołuje się do prastarych i potężnych żywiołów, jak Bóg Morza, Bóg Nieba, Matka Ziemia czy Wielkie Oko. W rozmowach bohaterów bogowie jawią się jako potężni, szaleni, a czasem po ludzku okrutni. Objawem ich niezadowolenia są klęski żywiołowe – susza i nieurodzaje.

Wiesz, czemu nie boję się bogów? Bo jestem przekonany, że nie mają pojęcia, co robią. Nasze losy plotą ślepcy albo szaleńcy. Albo złośliwe skurwysyny, którym wszystko jedno, czy się ich boisz, czy nie. Powstają ciągi wydarzeń, które nie mają żadnego sensu, a przeważnie kończą się krzywdą (s. 374).

Można w bogów nie wierzyć, ale ponad nimi jest coś jeszcze – przeznaczenie, fatum, przez Greków nazywane Ananke. Dar widzenia przyszłości nie pomógł Ifigenii w zapobieżeniu wojnie, a wręcz przeciwnie – doprowadził do jej wybuchu i ziszczenia się wizji Atrydki. Przepowiednie lubią kpić z ludzi.

„Powrót królów” został osnuty wokół dynamicznego momentu w dziejach – starcia dwóch cywilizacji, z których jedna skazana jest na zagładę, a druga walczy o swoje miejsce w historii. Gajek sięgnął po wydarzenia i postacie znane z greckich mitów i dał im nowe życie. A wszystko zostało opisane barwnym i bogatym stylem. Choć moim zdaniem autor nadużywa wulgaryzmów i część z nich można by wyciąć bez najmniejszej szkody dla tekstu. Jednak zdecydowanie jest to książka dla starszego czytelnika.
„Powrót królów” to udana powieść dotycząca przedhistorycznych dziejów Grecji, a zakończenie sugeruje, że zapewne nie jest ona ostatnim spotkaniem z bohaterami.

Barbara Augustyn

Autor: Grzegorz Gajek
Tytuł: „Powrót królów”
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
Liczba stron: 446
Data wydania: 2017

Podziel się

O autorze

Barbara Augustyn

Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Odpowiedz