Gry losowe – Joanna Dziwak

gry_losowe_max-e1403371463205Joanna Dziwak jest poetką, ale i autorką memów z Hipsterskiego Maoizmu i to właśnie zdecydowanie znajduje swoje odbicie w jej debiutanckiej powieści (?) „Gry losowe”. Pisarka nie pozostawia bowiem suchej nitki na tak zwanych hipsterach, osobach ciągle udających kogoś, na tych, którzy chcą być zawsze na topie.  Ironia, złośliwość, a nawet uszczypliwość to jej broń przeciwko nowoczesnemu i dość pustemu światu.  Jednak największą armatą wymierzoną w ten światek jest zdecydowanie humor.

Trudno nazwać „Gry losowe” powieścią – brak linearnej narracji, akcji jako takiej. To trzy historie o trojgu zupełnie różnych bohaterach, których łączy jednak wspólny mianownik – przegrana. Wydają się być tylko pionkami w grze, która decyduje o ich losie. Wybór jakiś jest, ale koniec – przewidywalny. Książka podzielona jest na trzy części, a o początku kolejnej sygnalizuje zmiana w numeracji rozdziałów.

Pierwsza z nich opowiada o Jo, która pisze smutne piosenki o swoim życiu. Kursuje wciąż między Las Vegas, Alabamą a Nowym Jorkiem. Ucieka od siebie i szuka siebie. Zwieszona jest gdzieś pomiędzy barem u Drugiej Jo i melancholią a przeszłością pełną traum.
Janusz L.L. Czereśniewski to autor „Opuszczonych w necie” – Dziwak świadomie w drugiej części nawiązuje do autora bestsellerów. Snuje swego rodzaju alternatywną wersję jego życia, pełnego maili od czytelniczek, ale i samotności. Autor pije najlepsze „alko” za tysiące „ojro”, ale w gruncie rzeczy zazdrości autorce książki „Wyprowadzałam psy Tomasza Lisa” i wpada w panikę, gdy zmniejsza się ilość jego fanek na facebookowej stronie.
Trzecim bohaterem jest Arkadiusz Pszczoła – czterdziestoletni lokalny poeta, który marzy o nagrodzie literackiej Nike. Myśli, że przeprowadzka z Bytomia do Warszawy mu w tym pomoże. Jest niczym Don Kichot, u którego kroczy Sancho Pansa – Hieronim Osa.

Dziwak jest świetną obserwatorką współczesnego świata.  Miksuje, przetwarza i parodiuje postaci, dialogi. Nie da jednak nie zauważyć, że zabiegi te są nieco wtórne. Znamy to przecież doskonale z Masłowskiej, a szczególnie z „Kochanie, zabiłam nasze koty” czy jej – ostatnio wydanej – płyty. Z drugiej strony jednak świadczyć to może o tym, jak młodzi autorzy i młode autorki (Dziwak to rocznik 1986) chcą rozliczyć się z płytkim, celebryckim światem, gdzie marzenia zawsze kończą się na magicznym słowie „popularność”. To wyśmianie jest też swego rodzaju odcięciem się, umiejscowieniem się poza hipsterskim mainstreamem (zapewne wszyscy hipsterzy fukają na mnie teraz okropnie).

„Gry losowe” to na pewno książka momentami naprawdę świetna, mówiąca wiele o czasach, w jakich żyjemy. Znakomite i zabawne sceny czy dialogi to także jej mocna strona. Jednak momentami wydaje się, że jest tego za dużo i zaczyna nas nużyć kolejna prześmiewcza fraza napisana szykiem przestawnym.

Tytuł: Gry losowe
Autorka: Joanna Dziwak
Wydawnictwo: Korporacja Ha!art
Premiera: czerwiec 2014
Liczba stron: 278

About the author
Anna Godzińska
Ukończyła studia doktoranckie na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Szczecińskiego, autorka tekstów o miłości poza fikcją w magazynie Papermint oraz o literaturze w Magazynie Feministycznym Zadra. Fanka kobiet - artystek wszelakich, a przede wszystkim molica książkowa;)

komentarz

  1. Bardo mnie zaciekawiłaś tą recenzją. Od dawna szukam jakieś nietypowej publikacji dotykającej problemów ówczesnego zcyfryzowanego świata – może tego szukam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *