Grace i Grace – Margaret Atwood

0

grace.i.graceHistoria to niesłychana, pani zabija pana. Margaret Atwood w „Grace i Grace” idzie jednak o krok dalej niż Adam Mickiewicz w „Lilijach” – są aż dwa trupy i dwoje podejrzanych, a opowieść jak najbardziej prawdziwa, choć obrobiona literacko. W 1843 roku Grace Marks oraz James McDermott zostali oskarżeni o zamordowanie swojego pracodawcy i jego gospodyni (jednocześnie kochanki). Sprawa była niezwykle głośna nie tylko w Kanadzie, ale także poza jej granicami.

Pisarka – jak zawsze – stawia w centrum narracji kobietę. Pretekstem do spowiedzi życia bohaterki jest spotkanie z lekarzem – Simonem Jordanem, zafascynowanym jej postacią oraz pragnącym osiągnąć sukces w badaniach nad predyspozycjami do popełniania zbrodni, fascynatem raczkującej wtedy psychologii. Codzienne wizyty pacjentki to nie tylko monologi Grace, ale także późniejsze rozważania doktora. Atwood bowiem, pomimo jasnego wskazania głównej bohaterki, pozwala przyjrzeć się jej osobie oczami różnych bohaterów.

Nie znajdziemy tu odpowiedzi na pytanie o winę Grace. Trudno nam nawet stwierdzić, kim naprawdę była. Pisarka znakomicie maluje jej portret różnymi barwami – z jednej strony wydaje nam się ona skromną dziewczyną, która została wciągnięta w zbrodnię i nie potrafiła sprzeciwić się pomysłowi swojego znajomego. Z drugiej – często, szczególnie w chwilach, gdy poznajemy jej myśli, wydaje się prostą i dość wyrachowaną osobą. Z trzeciej zaś możemy zobaczyć ją jako osobę chorą psychicznie – wskazuje na to scena z hipnozą. Cała złożoność oceny tej postaci jest lustrem naszego myślenia o kobietach i ich rolach w społeczeństwie. Przez sobie współczesnych Grace postrzegana była jako kusicielka, inspiratorka mordu, ale i jako ofiara – tylko taką dwoistością kobiecej natury można było interpretować jej zachowanie. Sama podała aż trzy wersje zbrodni, jej towarzysz (skazany na karę śmierci) – dwie.

Powieść ta jednak nie jest jedynie narracją o zbrodni. To opowieść o kobietach i ich niedoli w dziewiętnastowiecznym świecie. Karty książki wypełniają służące oraz gospodynie domów, które skazane są na łaskę swego pana, zależne od jego dobrej woli, rywalizujące o jego uwagę. Wielokrotnie pojawia się tutaj pytanie o związek mężczyzny z gospodynią lub o romans ze służącą. Mnóstwo tu także biedy, od której nie ma ucieczki – tylko chwilowa, gdy za „dodatkowe usługi” można było dostać coś ekstra.

Atwood znakomicie też oddaje panującą ówcześnie w nauce (i nie tylko) chęć zrozumienia i wytłumaczenia działania człowieka, jego wyborów oraz pragnienie oswojenia lęków przed zbrodnią. Pseudopsychologiczne teorie, seanse spirytystyczne, hipnoza, szpitale dla obłąkanych oraz mesmeryzm, który uznawał istnienie w człowieku uzdrawiających sił magnetycznych, przekazywanych przez dotyk lub z pewnej odległości. Wszystko to buduje znakomity nastrój w tej powieści – transcendencja miesza się z szarością oraz brudem więzienia i kuchni pełnej służby – i utrudnia odpowiedź na pytanie o winę i tożsamość Grace.

Doskonała powieść, której serialową ekranizację można już obejrzeć na jednej z platform.

Tytuł: „Grace i Grace”

Autorka: Margaret Atwood

Przekład: Aldona Możdżyńska

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Premiera: 26 października 2017

Podziel się

O autorze

Anna Godzińska

doktorantka Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego, autorka tekstów o miłości poza fikcją w magazynie Papermint oraz o literaturze do Magazynu Feministycznego Zadra. Fanka kobiet - artystek wszelakich, a przede wszystkim molica książkowa;)

Odpowiedz