George R. R. Martin „Żeglarze nocy i inne opowiadania”

George R. R. Martin to pisarz powszechnie kojarzony z cyklem fantasy „Pieśń Lodu i Ognia”, jednak ma on w swoim pisarskim dorobku także dzieła z gatunku fantastyki naukowej. Przy okazji premiery serialu „Nightflyers”, opartego na opowiadaniu „Żeglarze nocy”, wydawnictwo Zysk i S-ka przygotowało tom opowiadań, w którym znajdziecie sześć tekstów science fiction. Oprócz tytułowych „Żeglarzy nocy” są to: „Skrzynka obejścia”, „Weekend w strefie wojny”, „Nie wolno zabijać człowieka”, „Wszystkie barwy pierścienia gwiezdnego” i „Pieśń dla Lyanny”.

Grupa naukowców wyrusza na poszukiwanie legendarnej rasy wolkrynów, gwiezdnych wędrowców przemierzających pustkę kosmosu. Kapitan statku ŻEGLARZ NOCY, którym podróżują, okazuje się niezwykle tajemniczą osobistością. Z pasażerami kontaktuje się tylko przez hologram. Czy rzeczywiście istnieje? Jest duchem, a może sztuczną inteligencją? Jakie tajemnice skrywa statek? „Żeglarze nocy” to horror pełną gębą, sam Martin stwierdził, że chciał napisać historię o duchach w kosmosie. Ogromną zaletą tego tekstu jest klasyczne wręcz budowanie napięcia i poczucia zagrożenia narastającego u ludzi zamkniętych w małej przestrzeni, którzy znikąd nie mogą oczekiwać pomocy. Jak to zwykle u Martina bywa, mamy tutaj galerię ciekawych postaci, które na zagrożenie reagują zgodnie ze swoimi charakterami. Opowiadanie mocno kojarzy mi się z filmem „Obcy – ósmy pasażer Nostromo”, ale należy pamiętać, że w tym wypadku to jednak Martin był pierwszy, gdyż „Żeglarze nocy” powstali rok przed premierą filmu.
Drugim istotnym wątkiem opowiadania jest owiana legendami rasa wolkrynów. W jej istnienie wierzy właściwie tylko owładnięty obsesją ich odszukania dowódca wyprawy Karoly D’Branin. I muszę przyznać, że rozwiązanie zagadki, przygotowane przytoczeniem niejednoznacznych legend, jest jak najbardziej satysfakcjonujące.
„Żeglarze nocy” to dość prosta, ale niesamowicie klimatyczna historia, w której splata się w jedno klasyczny wątek science fiction – spotkanie człowieka z nieznanym – z elementami rodem z gotyckiego horroru.

Czy żadnego z was nie pociąga tajemnica? Oto lecimy lata świetlne, żeby przechwycić hipotetyczny statek z samego serca galaktyki, wędrujący ku jej skrajom dłużej niż ludzkość prowadzi wojny, i wszyscy jesteście wytrąceni z równowagi, gdyż nie możecie policzyć pryszczy na nosie naszego kapitana („Żeglarze nocy”, s. 41).

„Skrzynka obejścia” to opowieść o świecie, w którym pewne drogocenne klejnoty można wydobywać tylko ręcznie, gdyż maszyny poważnie je uszkadzają. A najtańszymi rękami są… ręce trupów. To wciągająca historia o nietolerancji, przyjaźni i zemście.
„Weekend w strefie wojny” – oto rozrywka nowych czasów. Ponieważ od dawna nie było konfliktu zbrojnego, należy go czymś zastąpić. Tak powstały firmy, oferujące uczestnictwo w prawdziwych zmaganiach wojennych i duży zastrzyk adrenaliny, bo tutaj nie ma żadnych gwarancji bezpieczeństwa. Zabicie przeciwnika to dodatkowe punkty i rabaty przy następnej wizycie, bo korzystanie z usług takich firm jest bardzo drogie.

Stoimy w błocie, posuwając się powoli naprzód, a on zapisuje numery seryjne wszystkich karabinów, które nam daje. Pewnie pobierają dodatkową opłatę, jeśli ktoś zgubi to cholerstwo. Każą sobie płacić za wszystko. Ten weekend będzie kosztował fortunę. Ponownie zadaję sobie pytanie, co tu właściwie robię. Tenis kosztuje bez porównania mniej. I wracasz z niego żywy. Zawsze. Za każdym razem („Weekend w strefie wojny”, s. 161).

Cała historia została przedstawiona z punktu widzenia człowieka, który po raz pierwszy wziął udział w wojnie, a zrobił to tylko po to, by przypodobać się szefowi. To opowieść z gorzką puentą. Okazuje się, że wszyscy jesteśmy mordercami, trzeba tylko odpowiedniej dźwigni.

„Nie wolno zabijać człowieka” to opowiadanie, w którym czytelnik zostaje wrzucony w sam środek krwawego konfliktu. Choć trudno mówić o konflikcie, gdy jedna ze stron dysponuje nowoczesną bronią, a druga tylko podstawowymi narzędziami. Stalowi Aniołowie, sekta militarno-religijna czcząca Bakkalona, podbijają planetę zamieszkaną przez pokojowo nastawionych i prymitywnych Jaenshijczyków. Jedyną zagadką w ich cywilizacji są modlitewne piramidy. Podobnie jak w „Weekendzie w strefie wojny” Martin przedstawia całą historię z punktu widzenia człowieka z zewnątrz, kupca Arika neKrola, który jest świadkiem wydarzeń, ale nie do końca pojmuje, co się dzieje. Autor zestawia tutaj różne postawy: tolerancji i ciekawości wobec odmienności oraz chęci wyeliminowania tego, co inne, obce, a przez to uznawane za gorsze. Dzieci Bakkalona nie interesują wierni spod obcych słońc, są dla nich tylko zwierzętami. Pod płaszczykiem opowiadanej historii Martin snuje także rozważania o religii oraz roli, jaką odgrywa ona w życiu jednostki i społeczeństwa.

Kolejnym opowiadaniem, w którym autor stawia człowieka przed zagadką nieznanego, jest „Pieśń dla Lyanny”. To opowieść o miłości między dwojgiem ludzi obdarzonych niezwykłymi Talentami, ale w szerszym wymiarze – przede wszystkim o odwiecznym lęku człowieka przed samotnością i poszukiwaniu kogoś lub czegoś, co zdoła go przed nią ocalić.

Mówi… pewnie o strachu.
O czymś bardzo podstawowym dla wszystkich ludzi, lęku przed samotnością we wszechświecie. Może to tylko strach przed śmiercią, ale może kryje się w tym coś więcej. Nie wiem. Ale to bardzo powszechne uczucie. Wszyscy ludzie są skazani na wieczną samotność, lecz nie mogą tego zaakceptować. Dlatego ciągle poszukują, próbują nawiązać kontakt, dotrzeć do siebie przez pustkę („Pieśń dla Lyanny”, s. 332-333).

To odwieczne poszukiwanie nabiera nowego wymiaru, gdy na jednej z planet ludzie odkrywają starszą od nas cywilizację Shkeenów, połączoną przedziwną więzią z pasożytami Greeshka.

Najmniejsze wrażenie z całego zbioru zrobiło na mnie opowiadanie „Wszystkie barwy pierścienia gwiezdnego”, które mówi o jednej z bram prowadzących poza przestrzeń – a konkretnie do Nicości, miejsca poza wszechświatem. Może sam opis nie brzmi najgorzej, ale właściwie poza samą koncepcją niewiele więcej się dzieje.

„Żeglarze nocy i inne opowiadania” zawiera teksty, które powstały w latach siedemdziesiątych, przez co niektóre rozwiązania mocno się już opatrzyły. Jednak Martin w większości przypadków wychodzi z nich obronną ręką, zawsze mając coś ciekawego do zaoferowania czytelnikowi. Teksty są ze sobą powiązane, wszystkie bowiem pochodzą z uniwersum Tysiąca Światów i pojawiają się w nich wzmianki o Avalonie, ważnym ośrodku cywilizacji, wojnach z Hranganami czy upadku Ziemi.

Ciekawostka
Fani „Pieśni Lodu i Ognia” mogą także pobawić się w szukanie nawiązań do najbardziej znanego dzieła Martina. Na przykład Bakkalon („Nie wolno zabijać człowieka”) jest jednym z bóstw, którego posąg znajduje się w Domu Czerni i Bieli.

Pod ścianami stało trzydziestu różnych bogów otoczonych świecami. Arya spostrzegła, że staruszki najbardziej lubią Płaczącą Kobietę, bogacze Lwa Nocy, a ubodzy Zakapturzonego Wędrowca. Żołnierze palili świeczki dla Bakkalona, Bladego Dzieciątka (George R. R. Martin, „Uczta dla wron”, tom 1, „Cienie śmierci”, przeł. M. Jakuszewski, Poznań 2012, s. 442).

Barbara Augustyn

Autor: George R. R. Martin
Tytuł: „Żeglarze nocy i inne opowiadania”
Tytuł oryginalny: „Nightflyers & Other Stories”
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski, Darosław J. Toruń
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 338
Data wydania: 2019

About the author
Barbara Augustyn
Redaktor działu mitologii. Interesuje się mitami ze wszystkich stron świata, baśniami, legendami, folklorem i historią średniowiecza. Fascynują ją opowieści. Zaczytuje się w literaturze historycznej i fantastycznej. Mimowolnie (acz obsesyjnie) tropi nawiązania do mitów i baśni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *