Gdy poezja bywa kobietą

Camille-Corot-PoezjaKobiety są największą inspiracją dla artystów od tysiącleci. Wśród tych najpopularniejszych muz poetów wymienić można choćby  Basię Drapczyńską – natchnienie Baczyńskiego czy Natalię Gałczyńską – wenę autora „Teatrzyku Zielona Gęś”. Nie dość, że kobiety zsyłały twórczą moc na artystów to stały się również wdzięcznym tematem liryków. W męskiej poezji kobieta ukazywana jest przez pryzmat swojej urody, cech charakteru (również tych stereotypowych), rzadko zaś ukazywana w kontekście społecznych ról. Są to jednak portrety, odbicie uczuć raczej podmiotu niż przedmiotu, dlatego, aby odnaleźć wielkie emocje, szczery obraz, a także prawdziwe pragnienia, odkryć czego kobiety się boją, a co je cieszy, z czego są dumne, a co chciałyby ukryć, należy sięgnąć po strofy kobiet o kobietach.

W wierszach poetek można odnaleźć pełen, bogaty obraz kobiety. Rozpocząć można od utworów, których bohaterkami są małe dziewczynki. Są tu opisy dziecięcych wyobrażeń i marzeń, lecz postać dziecka służy także tematom o wiele poważniejszym, jak np. u Ewy Lipskiej w „Małej dziewczynce podglądającej naród”. Wszystkie panienki dorastają i obierają pewną drogę życiową. Wiele z nich spełnia się w macierzyństwie. Ten zbiór można wierszy można podzielić na dwie części: poezję matek o dzieciach i macierzyństwie oraz poezję o matkach (własnych, obserwowanych, znanych z historii czy literatury). Są wiersze, które aż kipią słodyczą i zachwytem, skupiając się tylko na tych najbardziej pozytywnych emocjach, jakie są udziałem matek.  Ale bywają i takie liryki, które odzierają zasłonę i pokazują, że każda matka może również odczuwać uczucia o zabarwieniu negatywnym (tak też z każdym innym tematem – żony, córki, przedstawicielki swojego zawodu itd.), część z nich to próba zrozumienia zmian pojawiających się w życiu kobiety wraz z narodzeniem (lub poczęciem) dziecka, jak np. w wierszu „Karmiąca” M. Hillar. Inną drogę obierają kobiety, które marzą o karierze, o doskonaleniu swoich umiejętności, zgłębianiu tajników nauki, sztuki czy jeszcze innej, wybranej dziedziny. Ale tę walkę o siebie i swoje miejsce w świecie wyrażają także kobiety, które spełniły się już na innych polach, a teraz pragną poświęcić się sobie. Nie istnieje tu żadna bariera – absolutnie każda z pań (młoda, starsza, bogata, biedna, itd.) powinna spełniać swoje marzenia. Kilka wierszy na ten temat napisała m.in. Eliza Segiet w swoim debiutanckim tomiku.

Najobszerniejszym tematem kobiecej liryki jest miłość w różnych odmianach. Podmioty poetek chętnie zwierzają się z wszelkich uczuć, tych wzniosłych, jak i tych, o których zwykle nie mówi się głośno. Szczególnie miłość do mężczyzny wzbudza tę ogromną gamę emocji, od zachwytu, radości, czułości czy namiętności aż po żal, smutek, rozczarowanie, nawet nienawiść. Różne kombinacje tych doznań zawsze uderzają swą niezwykłą intensywnością.
***
a taka byłam zaszczuta
i spłakana taka
zawieszona na krawędzi
już nie bólu nawet
kamienniejsza niż Niobe
i od Hioba szczersza
odsłonięta do kości
w labiryncie nerwów

(…)

taka byłam bez sensu bez głowy
bez domu
na kolanach o ścianę z garścią włosów
w ręce
z solą pod paznokciem
z pokrojonym sercem
zaklinająca na wszystko
że nikogo więcej
a teraz w całkiem innych zachłannych ramionach
z każdą chwilą jaśniejsza wspanialsza
niż przestwór
z tamtych krzyków zakrzepłych
w mozaiki bezpieczne
ścielę podkład muzyczny
dla radosnych pieśni

Zmienne nastroje nie tylko są domeną Anny Jabłońskiej, nie są także elementem natury niektórych pań. To także zręczny chwyt poetycki, który buduje napięcie i nastrój wiersza. Jak widać już z powyższego przykładu poetki opisują uczucia, ale i różnorodne refleksje, nawiązując do motywów  mitologicznych, biblijnych czy ogólnie mówiąc literackich, porównania do fauny i flory są równie częste. Nie obce również są zestawienia doznań damskiej duszy z przedmiotami, barwami czy pojęciami abstrakcyjnymi.

U polskich poetek można spotkać wiersze-definicje miłości, najpopularniejszym jest bez wątpienia ten Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej:

Nie widziałam cię już od miesiąca.
I nic. Jestem może bledsza,
trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,
lecz widać można żyć bez powietrza!
(„Miłość”)

Ale nie zawsze miłość postrzega jest tak jednoznacznie, niektóre poetki kładą nacisk na złożoność tego uczucia, podkreślając, że wyzwala nie tylko te pożądane emocje. W swojej definicji miłości Eliza Segiet te odmienne doznania ubrała w kostium owadów:
Wiem, że miłość to
pokrewieństwo dusz,
to pragnienie szczęścia dla Drugiego,
radość z jego wzlotów,
smutek z jego upadków,
przeżywanie dobrych chwil,
wspólne pokonywanie złego losu.

Miłość jest wątkiem i osnową
splecionymi w jeden głos serca.
Jest poruszeniem całego ja.

To nie tylko piękne motyle,
ale też kąśliwe pszczoły.
To chęć współistnienia
niekiedy zabarwionego
muśnięciem Erosa.
(„Miłość”)

Poetki zajmują się w swojej poezji wszystkimi kobietami, piszą o tych znanych i o tych, które nigdy nie istniały. Portretują ciotki, siostry, sąsiadki, aktorki, kucharki itd. Bohaterkami ich wierszy stają się salonowe damy, zapracowane matki, kobiety wsi, przedstawicielki tzw. marginesu społecznego. Śmiało piszą także liryki autobiograficzne. Ale co ciekawe, częściej w ich utworach znajduje odbicie portret kobiety dojrzałej lub po przejściach (prywatnych dramatach – po śmierci bliskiej osoby, utracie kogoś/czegoś ważnego, chorobie, itp.), stosunkowo mało wierszy poświęconych jest młodej dziewczynie, chyba że jest ona kontrastowana z przemijaniem urody, starzeniem się, obawą przed śmiercią.

Niekiedy podmiot takich wierszy godzi się ze zmianami, jakie odkrywa w swoim ciele (i umyśle), szukając w owych przeobrażeniach pozytywnych elementów, jak np. w „We własnej skórze” Barbary Chomko:

zawsze chciała być taką
jaką nie była
a myśl o innym ubraniu
napawała zadumą

bo jej skóra
przylegała doskonale
i chociaż porozciągana
jak znoszony sweter
miała swój urok

była jak mapa
z zaznaczonymi szlakami
wędrówek przez życie
i widocznymi punktami
całej masy zabytków

wypielęgnowanych
i bezcennych chwil
odciśniętych śladami
zwiedzających

jej delikatna powierzchnia
chłonęła przeciwności losu
jak gąbka

nie umiała być
gruboskórna

Utwory traktujące o biologicznych zmianach spowodowanych upływem czasu (lub chorobą) tworzą jedną z tych grup, które wyróżniają się silnym przeżywaniem emocji (przez podmiot i czytelnika). Ten temat często bywa pretekstem do rozważań na tematy ostateczne, o czym pisze w „Centymetrze” autorka „Romansu z sobą”:

Na futrynie drzwi powiesiłam coś,
co przypomina centymetr.
– Już nie rosnę!
Ciągle maleję. Kurczę się. Usycham!

Dlaczego? Ja tak nie chcę!
Czy to przemijanie?
Każdy jest „bytem – ku – śmierci”.
Czy już nie mogę mieć planów?
To niemożliwe!
(fragm.)

Te dwa utwory, mimo iż mają wspólny mianownik, napisane zostały w zupełnie odmiennych stylach. I tak bywa z każdym tematem żeńskiej poezji – autorki piszą o tym samym, lecz każda na swój oryginalny sposób. U jednych dana kwestia będzie potraktowana z humorem, u innych w poważnym stylu, niektóre umkną w świat porównań, inne nawiążą do historii czy np. literatury. Są poetki, którym wystarczy miniatura na wyrażenie swych emocji, są i takie, które potrzebują do tego poematu. Część z nich skupi się na swoim poetyckim „ja”, pozostałe – zachowają bezpieczną zasłonę pisząc „o niej”. Można z tego wysnuć wniosek, że ta poezja jest jak kobieta – o zmiennym obliczu, ubrana w różnorodne środki wyrazu,  bywa prosta, bywa skomplikowana, jednak zawsze pełno w niej emocji, pragnień i żądań, mnóstwo szczegółów, barw, elementów przyrody, a nade wszystko – w poezji kobiecej jest 100% kobiety. A tego podsumowania niech dopełni „Portret kobiecy” Wisławy Szymborskiej:

Musi być do wyboru.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha, albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.

Kinga Młynarska

* Obraz: Jean-Baptiste Camille Corot – “Poezja”

About the author
Kinga Młynarska
Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

4 komentarze

  1. Bardzo dziękuję 🙂

    pozdrawiam Czytających i zachęcam do wzięcia udziału w konkursie poetyckim – „Kadry umysłu” 🙂

  2. Pani Kingo,
    bardzo dziękuję za wszystkie piękne teksty !

    Pozdrawiam i życzę spełnienia wszystkich marzeń … :-), ale zawsze z piórem. Ono w Pani dłoniach ubarwia życie Innym, a świat – choć na chwilę- pięknieje !!!
    Jeszcze raz dziękuję E.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *