Felietony przedwojenne cz.I – Stefan Wiechecki

0

Według krytyków literackich istnieje literatura poważna i niepoważna. Tą drugą zwykle lekceważą uważając, że zajmowanie się nią jest poniżej ich godności. Można by się z tym nawet zgodzić, gdyby nie podstawowy problem: CO mianowicie można zaliczyć do literatury niepoważnej? Antoni Słonimski, wielki polski poeta dwudziestolecia międzywojennego, powiedział kiedyś tak:

– Wolę książkę, która ma niepoważne zamierzenia i poważne osiągnięcia, od dzieł, które mają poważne zamierzenia i niepoważne osiągnięcia.


Czy twórczość Wiecha jest niepoważna? Można odnieść takie wrażenie, gdyż pierwszą reakcją na jego felietony jest śmiech Trzeba przyznać, że ten pisarz jak mało który umiał przedstawić wcale nieśmieszne aspekty życia niższych klas społeczeństwa dawnej Warszawy w sposób lekki i zabawny. Będąc reporterem sądowym czerpał tematy do swych felietonów wprost z życia, godzinami przesiadując na ławce któregoś z sądów grodzkich. Jego twórczość z tego okresu można generalnie podzielić na dwa działy : żydowski ni aryjski. I oba trzeba omawiać osobno. Chociaż dział żydowski liczy tylko cztery tomy, pod pewnymi względami jest dużo cenniejszy niż bardzo rozbudowany dział aryjski.

Stefan Wiechecki, znany jako Wiech, wolał atmosferę sądów grodzkich, które wówczas, w dwudziestoleciu międzywojennym, mieściły się często w normalnych mieszkaniach, byle jak zaadaptowanych do celów doraźnych rozpraw. Rozpatrywano tam stosunkowo drobne przestępstwa – pobicia, kradzieże, sprawy o uwiedzenie. Klientami byli drobni handlarze, gospodynie domowe, służące, kieszonkowcy, mieszkańcy noclegowni dla bezdomnych… Wiech opisywał dla swej gazety ich przestępstwa tak zabawnie, że ludzie czytając pękali ze śmiechu.

Już przed wojną Wiech walczył o wydanie przynajmniej niektórych ze swych reportaży w książce, ostatecznie jednak musiał zrobić to na własny koszt (co powinno być pociecha dla wszystkich dzisiejszych pisarzy, ignorowanych przez wielkie wydawnictwa). Dwa zbiory, które w ten sposób trafiły do księgarń, rozeszły się błyskawicznie i trzeba było robić dodruk. Potem wydano jeszcze cztery, cieszące się nie mniejszym powodzeniem. Były one poświęcone głównie życiu warstwy społecznej, która już wkrótce miała niemal całkowicie zniknąć z życia Polski – Żydom. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że w dwudziestoleciu międzywojennym odgrywali oni ogromną rolę w życiu polskich miast i miasteczek. Stanowili niezwykle żywotną część społeczeństwa, choć tarcia między nimi a „prawdziwymi Polakami” zawsze istniały. Wiech, opisując kupców urządzających sztuczne plajty, kamieniczników wojujących z lokatorami czy kombinatorów matrymonialnych, czyhających na posag potencjalnej panny młodej utrwalił niczym w obiektywie superczułego aparatu fotograficznego migawki z życia czegoś, co wkrótce potem przestało istnieć.

Czytelnik może poznać obrzędy, codzienne życie i sposób myślenia Żydów, a także ich relacje z chrześcijanami, nie zawsze przyjacielskie lub choćby neutralne.

 Olbrzymia większość tych perełek literackich ocalała jedynie dzięki ukrytym podczas wojny rocznikom gazet „Ekspres Poranny” i „Dzień Dobry: Kurier Czerwony”. Robert Stiller z wielkim poświęceniem odszukał to, co przetrwało i ogromnym nakładem pracy zebrał w cykl książek. Jest rzeczą niezwykle ironiczną, że dla swego tytanicznego dzieła nie znalazł wydawcy w Warszawie, mieście, którego Wiech był piewcą i kronikarzem.

 Dopiero krakowska Etiuda zgodziła się wydać cykl książek, zawierających przedwojenne felietony i reportaże Wiecha, jednak proces wydawniczy trwa już od kilkunastu lat i końca nie widać. Oczywiście nie ma co narzekać. Większość przewidzianych zbiorów już się ukazała i można mieć nadzieje, że pozostałe tez prędzej czy później trafią do księgarń.

 Cykl został wydany w taniej i prostej oprawie, żeby zmniejszyć koszty. Poszczególne tomy są słabo klejone i po kilku przeczytaniach zaczynają się rozpadać, jednak ich treść pozostaje bezcenna. Aż szkoda, że ci, co decydują o zewnętrznym wyglądzie książki, rezerwują piękne, czasem nawet twarde okładki i solidne wykończenia dla marnych powieści, które często wcale na to nie zasługują.

Każdy z tomów opatrzony jest notą edytorską i słowniczkiem, pomagającym zrozumieć terminy, które często wyszły już z użycia. Każdy, kto nie zna twórczości Wiecha, powinien udać się do najbliższej biblioteki i poprosić o coś z „Felietonów przedwojennych”. Nie pożałuje.

Luiza „Eviva” Dobrzyńska

Ocena: 5/5

Tytuł: „Felietony międzywojenne – dział żydowski”

Tomów: 4

Autor: Stefan „Wiech” Wiechecki

Tytuły: „Głowa spod łóżka”, „Trup przy telefonie”, „Mąż za tysiąc złotych”, „Skarby w spodniach”

Okładka: miękka

Wydawnictwo: Etiuda

 

Podziel się

O autorze

Technik MD, czyli maniakalno-depresyjny. Histeryczna miłośniczka kotów, Star Treka i książek. Na co dzień pracuje z dziećmi, nic więc dziwnego, że zamiast starzeć się z godnością dziecinnieje coraz bardziej. Główna wada: pisze. Główna zaleta: może pisać na dowolny temat...

Odpowiedz