Ewangelia absencji istnienia – Arkadiusz Kiński

1

4a-ewangelia-absencji-istnieIntrygujący tytuł najnowszej książki poetyckiej Arkadiusza Kińskiego zapowiada lirykę o filozoficznej, czy nawet metafizycznej, proweniencji.

„Ewangelia absencji istnienia” to zapis myśli człowieka poszukującego. Podmiot niczym mędrzec wędruje przez życie, nieustannie usiłując odnaleźć odpowiedzi na najważniejsze dla ludzkości pytania. Powraca do początku, reinterpretuje mity, wzburza dotychczasowe źródła pochodzenia. Garściami czerpie z tradycji chrześcijańskiej czy greckiej mitologii.

„Ja” liryczne „Ewangelii…”, zdające sobie sprawę z własnych ułomności, mimo wszystko nosi w sobie potrzebę (pragnienie?) doskonałości. Kontempluje rzeczywistość i szuka swojego spełnienia. Dostrzega ambiwalencję świata (chętnie posługuje się np. antylogią w wyrażaniu swoich spostrzeżeń), wie, że to, co piękne i prawdziwe, w jednej chwili może przeobrazić się w banał bez znaczenia.

Ciekawy jest stosunek podmiotu do religii. Choć nie brakuje wyznań takich jak zapomniałem udowodnić / istnienie Boga czy huragan / stworzył świat lub lepię człowieka z gliny / jam stwórca wszechświata, to jednak Bóg jest wszechobecny w tym zbiorze, o czym świadczą choćby liczne nawiązania do biblijnych opowieści, motywów, symboli. Z jednej strony podmiot buntuje się, wątpi, odrzuca (m.in. z powodu dziejowej pamięci, np. o II wojnie światowej, oraz intymnych przeżyć, pod wpływem których wyznaje: kiedyś byłem pewien / absolutu), a z drugiej – obsesyjnie powraca do istoty Boga. Jest tu pewna przewrotność – często poprzez negację niektórych kwestii „ja” liryczne dociera do ich sedna, często właśnie w zaprzeczeniach objawia nam meritum danego zagadnienia oraz ukazuje swoje stanowisko wobec niego.

***

krew za słowo

synchronizacja dwoistości uczuć

 

a przecież drzewo na którym wisisz

od dawna nie rodzi owoców

 

gdzie twoja melancholia uczuć

ojcze któryś wpadł w panikę

w raju

nawet psy siwieją

 

Wiele utworów stylizowanych jest na modlitwy. Poza charakterystycznymi zwrotami (bądź pochwalony, módl się za nami) ważny okazuje się charakter tych wierszy, najczęściej są to prośby (jak np. litania „*** [światło sumienia]”). Istotne jest, że większość tych tekstów jest dość przewrotna dzięki ironicznemu przesłaniu i wcale nie są skierowane do Boga. W tych poetyckich kantyczkach podmiot zwraca się do człowieka (w sensie ogólnym, nie tylko do samego siebie) oraz jego atrybutów (np. światło sumienia, brzegu pamięci).

Kiński tworzy swoje wiersze ze słów o dużym ładunku semantycznym i emocjonalnym. Często podnosi to walory estetyczne utworu, ale niekiedy wywołuje niepotrzebny patos, może także prowadzić do niezrozumienia tak spiętrzonej (przez sieć wieloznaczeniowych wyrazów, również symboli) metafory. Z lubością zestawia ze sobą słowa bardzo odległe znaczeniowo. Zaskakuje tymi połączeniami, choć nie zawsze możemy mieć pewność co do intencji. Niewątpliwie nowo powstałe wyrażenia zatrzymują, stymulują wyobraźnię, dają rozległe pole interpretacyjne.

Jest tu też sporo nawiązań do szeroko pojętego świata kultury. Pojawiają się utwory przesycone nowoczesnością, technologią, jak np.

człowiek

anatomia nieskończoności

arytmetyczny

układ światłowodów

 

żyję sobie metronomem oddechów

nadzieją

obrotem pól grawitacji

kompendium

kliknięć myszy

 

kocham

zgasłe oczy pikseli

nienasycony obraz twarzy

magistralę uśmiechów

 

obiecaj

dotyk opłatka

 

Poeta chętnie zabiera głos w kwestiach dotyczących codziennej egzystencji, wskazuje grzechy, czy może zaniedbania, współczesnych. Jest tu swoisty bunt przeciw życiu na niby i na pokaz w dobie fejskultury. Kiński zauważa także spłycenie relacji międzyludzkich, rozmowy o niczym. Podmiot jedynie ostro komentuje, nie daje wskazówek, nie udziela porad. Jest konsekwentny – nie do niego należy ani karanie, ani narzucanie norm. Jest zaledwie obserwatorem, jednym z uczestników w logarytmie złudzeń.

Dla Kińskiego równie ważne są teraźniejszość – to, co nas otacza i ma realny wpływ na nasze działania – oraz przeszłość – to, co nas ukształtowało indywidualnie, ale również uniwersalnie, stopniowo zatracane dziedzictwo. Nie spogląda zaś w przyszłość. Podmiot mocno skupia się na tu i teraz, z pewną łapczywością chwyta wszelkie przejawy pełni życia – nie tego, które pokazujemy światu, ale tego naturalnego, głębokiego, w jakimś stopniu pierwotnego.

Podmiot „Ewangelii…” jawi się jako swoisty łącznik między tym, co było, a tym, co jest, między przyziemnością a duchowością, prostotą a finezją, jest kulturowym przewodnikiem. Zgłębia filozofię popkultury, usiłuje odnaleźć w świecie transcendentalia – Dobro, Piękno i Prawdę oraz zrozumieć ich współczesną definicję.

Kinga Młynarska

Podziel się

O autorze

Kinga Młynarska

Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

1 komentarz

  1. Pingback: Kinga Młynarska o Ewangelii absencji istnienia - Manufaktura Słów

Odpowiedz