Elżbieta Cherezińska „Płomienna korona”

0

plomienna korona_front

Trzy lata przyszło nam czekać na zakończenie trylogii „Odrodzone królestwo” Elżbiety Cherezińskiej. W międzyczasie autorka nie próżnowała, publikując epicki „Turniej cieni”, którego akcja rozgrywa się w latach trzydziestych XIX w., oraz dwa tomy poświęcone Świętosławie (Sigrydzie), siostrze Bolesława Chrobrego – „Hardą” i „Królową”. Jednak ja, podobnie jak wielu czytelników, czekałam na kolejne spotkanie z bohaterami „Odrodzonego królestwa”. I oto jest – wyczekiwana „Płomienna korona”.

Cherezińska wzięła na warsztat okres rozbicia dzielnicowego, który zazwyczaj na lekcjach historii traktuje się zdawkowo, gładko przechodząc od Bolesława Krzywoustego i jego synów do Władysława Łokietka. Kto by bowiem spamiętał wszystkich książąt dzielnicowych, z których co drugi nosił imię Bolesław lub Henryk. Autorce udało się jednak tchnąć ducha w postacie historyczne, obdarzyć je indywidualnymi cechami, dzięki czemu czytelnik łatwo zapamiętuje, kto jest kim w misternej, wielowątkowej układance. Cherezińska nie opisuje tylko dziejów Polski, nie ogranicza się nawet do państw ościennych. Historię tamtych czasów pisało przecież papiestwo, aktualnie rezydujące w Awinionie, oraz cesarstwo. Dopiero ukazanie wszystkich sznurków i władców, którzy za nie pociągali, pozwala na pełny ogląd sytuacji. A ten Cherezińska kreśli z typowym dla siebie rozmachem, ale i lekkością.

Prolog powieści rozgrywa się w 1291 r. Upada ostatnia twierdza krzyżowców, Akka. Ktoś mógłby pomyśleć, że dla historii Polski nie ma to większego znaczenia. Autorka wplata w opis tego wydarzenia historię niezwykłego miecza, który otrzyma Łokietek, ale upadek idei krucjat spowodował większe konsekwencje dla ziem piastowskich. Zakony rycerskie (w tym Krzyżacy) rozpaczliwie szukały usprawiedliwienia swego miejsca w nowym porządku geopolitycznym. Zwłaszcza po kasacie zakonu templariuszy przez króla Francji, Filipa Pięknego. I znalazły, a jakże. Nieochrzczonych Prusów i Litwinów. Ich plany zderzyły się z polityką Władysława Łokietka dążącego do scalenia państwa rozbitego na dzielnice.

Koleje życia Łokietka same w sobie stanowią materiał na kapitalną historię.

„– Mógł nazwać się Władysławem Nieustępliwym albo Nieugiętym, bo jedno i drugie jest prawdą. Wygnaniec, który wrócił i odbił kraj z rąk wrogów, zasługuje na ludzki szacunek.
– Nazywając się Łokietkiem, wyjął wrogom oręż z ręki. (…) Teraz raczej głupio mówić o nim „Karzeł”, skoro sam książę używa miana uznającego, że nie jest wysokim mężczyzną”.
(E. Cherezińska, „Płomienna korona”, s. 120)

Polska znów jest na poważnym dziejowym zakręcie. Królowie czescy nie zamierzają zrezygnować z praw do korony Piastów. Do tego Krzyżacy, Brandenburczycy, biskup Jan Muskata i potężne mieszczaństwo krakowskie, a w lasach Starcy Siwobrodzi, opętani nienawiścią czciciele Trzygława. Władysław Łokietek upada, ale zawsze się podnosi i mozolnie, piędź po piędzi, zbiera polskie ziemie w jedno.

Sprzyja mu sytuacja w Czechach. Po śmierci Vaclava panuje tam ogromny zamęt. Rikissa, królowa–wdowa, trzy córki Przemyślimy, na czele z Elišką, której w opowieści poświęca się najwięcej miejsca, możni z Henrykiem z Lipy na czele oraz Habsburgowie i Luksemburgowie, którzy mieszają w czeskim kotle.

Sporo miejsca w „Płomiennej koronie” poświęca się sprawom kościelnym. Znajomość prawa jest potężnym orężem, z czego świetnie zdaje sobie sprawę arcybiskup Jakub Świnka i jego drużyna, która przed papieżem dowodzi polskich racji przeciw Krzyżakom. Jakub Świnka przedstawiony jest w powieści jako mąż opatrznościowy, próbujący przełamać klątwę rozbicia dzielnicowego. Na drugim biegunie znajduje się Jan Muskata, potężny biskup krakowski i zacięty wróg Łokietka.

Jednak w tym tomie obu przyćmił Gerward Leszczyc – biskup włocławski, mistrz pieniądza w gotówce i asygnacie. Jest to postać z charakterem, niepozbawiona wad, która ewoluuje w toku opowiadanej historii. Prowadzone przez Gerwarda negocjacje z papieżem są kapitalnie napisane.

Wśród postaci fikcyjnych najsłabiej wypada wątek skrytobójców. Jest ich trójka, a odniosłam wrażenie, że większość bohaterów ginie z ich ręki. Brak tu jakiegokolwiek prawdopodobieństwa.

Osobną sprawą są wątki fantastyczne w powieści. Stanowią naturalne dopełnienie opowiadanej historii. Cherezińska zgrabnie łączy międzynarodową politykę i wydarzenia historyczne z rzeczywistością magiczną. Najlepiej wypada w tym tomie wątek konfliktu między Starcami a Dębiną i jej córkami. Historia Andrzeja Zaremby właściwie nie doczekała się zakończenia, a szkoda. Być może więcej dowiemy się z zapowiadanej kontynuacji.

W „Płomiennej koronie” autorka stosuje ten sam zabieg, co w poprzednich tomach. Zwierzęta i bestie będące godłami herbowymi zostały ożywione i swobodnie maszerują po świecie. Są nieodłączną częścią szlachetnie urodzonych. Odebranie zwierząt herbowych skutkuje skarleniem ducha. Jednak wydaje mi się, że jest tego trochę za dużo. Czasem mniej znaczy lepiej. Wolałabym, by godła ożywały tylko w wyjątkowych okolicznościach.

„Płomienna korona” to kolejna udana powieść Elżbiety Cherezińskiej, dla której historia Polski stanowi niewyczerpane źródło inspiracji. Autorka nie boi się nanosić na wydarzenia historyczne konotacji symbolicznych. Znakomita jest pod tym względem scena koronacji. Legendarny miecz, nowa korona, pogodzenie z Muskatą w miejscu, gdzie Bolesław Śmiały zabił Stanisława ze Szczepanowa, zapoczątkowując tym samym klątwę wielkiego rozbicia – wszystko to układa się w jeden, acz nie do końca zapisany, ciąg wydarzeń. Historia nigdy się bowiem nie kończy, potomni dopisują kolejne rozdziały.

Mimo że książka liczy grubo ponad tysiąc stron, czyta się ją bardzo szybko. Opiera się na tym, co czytelnicy lubią najbardziej – wartkiej akcji i wyrazistych postaciach. Jest to tym ciekawsze, że zbudowane na bazie naszej historii. Istniał przecież Władysław Łokietek, który z obraźliwego przydomka wykuł swoje imię, a potem zjednoczył królestwo.

Autor: Elżbieta Cherezińska
Tytuł: „Płomienna korona’’
Cykl: Odrodzone królestwo
Wydawnictwo: Zysk i S–ka
Liczba stron: 1084
Data wydania: 2017

Barbara Augustyn

Podziel się

O autorze

Barbara Augustyn

Oficjalnie na Szufladzie opiekuje się działem mitologii, nieoficjalnie jest samozwańczym specem od dzieciologii (literatury dla dzieci i młodzieży). Poza tym zajmuje się także mitologiami, czytaniem, pisaniem, oglądaniem seriali i innymi rzeczami, opowiadaniem o których nie będzie Was zanudzać ;) Moje teksty mówią za mnie…

Odpowiedz