Egzegi monumentum

Odyseusz

Tysiące ton ziemi pogrzebały potężne niegdyś miasto – świadkiem Parnas, lecz milczy. Wielkość tego miejsca nie dotyczyła liczby hektarów, ale jego rangi. A znaczyło kiedyś tyle, co Jerozolima czy Mekka, gdyż było przedsionkiem wieczności. I choć w XIX wieku zostało odkopane, nadal jest symbolem mitycznej, zagubionej Atlantydy.

Chyba każdy mógłby wskazać swój raj utracony. Niekoniecznie mając na myśli konkretny punkt na mapie. Mogłaby to być także osoba czy wydarzenie. Ktoś lub coś, za czym się tęskni, jakaś bezpowrotna niepowtarzalność.
Składam w tym miejscu ukłon w stronę rachunku prawdopodobieństwa, ponieważ nikt z żyjących nie może mówić o pewności w kontekście tego, co znajduje się po drugiej stronie, tam, gdzie horyzont konfrontuje się z upływem czasu. Każdy poranek zbiera żniwo po nocnym danse macabre, a zerwana kartka z kalendarza tradycyjnie ląduje w śmieciach. Ten, który miał kiedyś imię, teoretycznie znika jak statek na widnokręgu, zmierzając w kierunku nowego portu, jeśli takowy istnieje.

Odyseusz nie wiedział, czy powróci. Penelopa również pewności mieć nie mogła, lecz z nadzieją oczekiwała powrotu męża. Historia tej pary rozgrywa się prawie w stu procentach osobno, a jednak tęsknota i nadzieja Penelopy na powrót ukochanego, jak również obierany przez Odyseusza stale, przez tyle lat kurs na dom, w jakiś sposób sprawiają, że widzę ich razem przez cały czas rozłąki.

Doświadczenie przemijalności, wiara i nadzieja nadawały sens istnienia rozpiętemu nad tektoniczną szczeliną trójnogowi, na którym zasiadała Pytia. Wydaje się, że właśnie dzięki tym trzem filarom Delfy przetrwały ponad tysiąc lat. Stanowiły starożytne centrum myśli filozoficznej i politycznej. Wszelkie ważne decyzje życiowe i państwowe konsultowane były z wyrocznią, choć przed obliczem kapłanki zazwyczaj stawali ci, którzy dysponowali pokaźnym majątkiem.

Od interpretacji słów wyroczni zależał los nie tylko poszczególnych osób, ale całych narodów. Jeśli przepowiednia się nie sprawdziła, winą należało obciążyć interpretującego, czyli zazwyczaj samego siebie. Sprytne. Przez szczelinę, nad którą wróżyła Pytia, nie przeciekało zbyt wiele informacji ze świata bogów. A może to wcale nie z Apollem rozmawiała kapłanka? Tego nie wiadomo. Może był to tylko cień idei? Nić doświadczenia popartego wiarą i nadzieją równocześnie? Wiara w bogów, w życie pozagrobowe i nadzieja, że nadnaturalne umiejętności kapłanki pozwolą jej coś uszczknąć z tajemnicy jutra?

W średniowieczu podejrzewano, że Pytie były opętane, niezrównoważone psychicznie lub po prostu pozostawały pod wpływem substancji odurzających. Możliwe też, że traktowano je instrumentalnie, były przecież medium, wierzono, że przemawia przez nie bóg. Podobnie jak w przypadku współczesnej reklamy produktu – chodziło o to, by w efekcie przywiązać klienta i przede wszystkim uzyskać znaczący wpływ na bieg wydarzeń. Starożytni, pomimo licznych utrudnień w podróży, tłumnie przybywali do Delf. To miejsce nawiedzili między innymi: Sokrates, Platon, Plutarch, Krezus, a nawet Neron (ten ostatni bez pytania wyczyścił świątynne skarbce). Większość pielgrzymów traktowała spotkanie z Apollem bardzo poważnie. Słowa, które w świątyni wypowiedziała o Sokratesie wyrocznia, nadały jego życiu całkiem nowy kierunek, stały się jego życiową misją i właściwie doprowadziły go do śmierci.

A było tak:

Jeden z przyjaciół Sokratesa zadał wyroczni z Delf pytanie: kto jest najmędrszym z ludzi. Pytia odpowiedziała, że Sokrates. Filozof jednak nie zgodził się z tymi słowami, ponieważ w jego własnym mniemaniu tylko bóg może być mądry. Postanowił zatem poszukać ludzi mądrych, może i mędrszych od siebie, testował ich, zadając im pytania. Zazwyczaj jednak oni sami byli przekonani o własnej nieomylności, co niekorzystnie wpływało na ich ocenę przez Sokratesa. Poszukiwanie mądrości doprowadziło Sokratesa do wiary w jednego boga, Dajmoniona i tym samym do wyroku śmierci, wydanego przez helleńską polis. Filozof sławny jest z powiedzenia: Wiem, że nic nie wiem. Idealna postawa, by wciąż poszukiwać właściwych odpowiedzi, prawda?

Ten najsławniejszy antyczny filozof przez swoich uczniów został nazwany człowiekiem najsprawiedliwszym i po dziś dzień jego życiowa postawa inspiruje wielu*.

Historia również nie zapomina niesprawiedliwości. Rzeczy dobre i złe zostają popełnione i nie znikają, są jakby kroplami w oceanie czasu, po którym płyną jeszcze żyjący. Każdy dociera do drugiego brzegu lub do pewnego krańca. Tam zaś staje oko w oko z prawdą, jeśli śmierć nie pozbawi go świadomości (pacjenci, którzy doświadczyli śmierci klinicznej, jednogłośnie twierdzą, że świadomość ich nie opuściła). Czy przekraczając szczelinę braku pewności, zyskuje się wiedzę? Odnajduję tu analogię do tego, co czuje matka czekająca na rozwiązanie. Zanim urodzi, jeszcze nie wie, czy przyszłość przyniesie jej zwycięstwo czy śmierć. Spodziewa się bólu, ale i ufa, że cierpienie szybko minie, że wkrótce będzie mogła ucieszyć się nowym życiem, w którym ona sama będzie uczestniczyć.

Obawa dotycząca przyszłości wydaje się stanowić mocny fundament pod narodziny zaufania. Bywa jednak i tak, że bolesne rozczarowanie zabije nadzieję. I jak w takim momencie sformułować pytanie? Ono pojawia się w podstawowej formie: gdzie sens?

Niewiele zachowało się z delfickich skarbów, niewiele ze słów tamtejszych kapłanek i kapłanów. Potęga Grecji ustąpiła ekspansywnemu Rzymowi a ten ugiął się pod mieczami Wandalów. Cesarz Konstantyn w 313 roku wydał edykt dający chrześcijanom swobodę w wyznawaniu swojej religii, za którą wcześniej byli eksterminowani. Ta nowa wiara również nie wykluczała wieczności, ale całkowicie zakazywała wróżenia.

W historii przemijania i zmiany wpływów pytanie o wydarzenia przyszłe nie zmieniło się, ponieważ każde „dzisiaj” od każdego „jutro” dzieli nie tylko kilka godzin, ale również nieprzenikniona tajemnica. Nie można zatem dziwić się, że ci najbogatsi wciąż próbują sobie kupić pewną przyszłość, lecz „jutro” stanowi dla wszystkich zagadkę, do czasu.

Na zakończenie proponuję grę w karty, gdzie czasami trzeba postawić wszystko – taki jest hazard (jeśli uczestnik przegra, zostanie wyeliminowany z turnieju i straci majątek całego życia). Dobrze byłoby przysiąść się do stolika, przy którym siedzi twórca rachunku prawdopodobieństwa, sam Blaise Pascal, i zadać mu pytanie o rezultat zakładu o życie. Uprawiał hazard, choć był wierzący!

Przewidywanie przyszłości jest sztuką, w przypadku gry w pokera – koniecznością. Opiera się na akceptowaniu rzeczy nieznanych i braniu ich pod uwagę; myśleniu o przyszłości i jej prognozowaniu. Eksperta w kartach tak samo interesuje to, co jest wiadome jak to, czego nie wiadomo. Najlepsi gracze wiedzą, że nie ma znaczenia rezultat jednego rozdania, liczy się efekt końcowy. W podejmowaniu lepszych decyzji dotyczących jutra pomaga wyobrażanie sobie wariantów przyszłości – zarówno tych dobrych, jak i złych. Takie myślenie nazywa się probabilistycznym. Chodzi tu o planowanie przyszłości, a planowanie to przepowiadanie**.

Czy zakład Pascala dotyczący życia wiecznego wyszedł mu na dobre? Cóż, pewności brak, ale gdyby wziąć pod uwagę statystykę i probabilistykę?

Co będzie ze mną? Wiadomo, że umrę. Chciałabym wtedy móc usiąść z Sokratesem i Pascalem przy jednym stoliku i wypić dobrą herbatę. Pytanie, czy mnie do niego zaproszą?

Maria Peszt

*Vogelin Eric Platon
**Duhigg Charles Mądrzej Szybciej Lepiej

About the author
Maria Peszt
przede wszystkim mama małej czwórki (Martynki, Miry, Michałka i Maksa); absolwentka iberystyki na UJ i studentka Studium Literacko-Artystycznego UJ. Uwielbia góry, las i łąkę. W wolnym czasie pisze baśnie, wiersze i opowiadania, śpiewa, maluje i szuka natchnienia w spotkaniach z przyjaciółmi i w historiach wyczytanych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *