Dzieci natury – Luljeta Lleshanaku

0

epwEUROPEJSKI POETA WOLNOŚCI

Polski czytelnik nie ma wielu możliwości zapoznania się ze współczesną poezją zagraniczną. Na szczęście powstaje coraz więcej inicjatyw, które umożliwiają dotarcie do wartościowej, aczkolwiek mało znanej na naszym gruncie obcej liryki. Największą uwagę przykuwa wręczana co dwa lata Nagroda Literacka Miasta Gdańska – EUROPEJSKI POETA WOLNOŚCI (w dwu kategoriach: dla poety i tłumacza). Nominowane zbiorki to poezje o niezwykłej wartości artystycznej, podejmujące temat szeroko pojętej wolności.

Wydawnictwo słowo/obraz terytoria, które publikuje specjalnie przygotowaną serię tomików uczestników festiwalu, przybliża polskiemu odbiorcy poezję bliskich i tych całkiem dalekich sąsiadów. W 2014 r. odbyła się III edycja, w której główną nagrodę zdobyła chorwacka poetka Dorta Jagić.

pozostale na wzor.indd„Dzieci natury” – Luljeta Lleshanaku

W dorobku Luljety Lleshanaku znajduje się osiem zbiorków poetyckich. Każdy z nich odznacza się wysokim poziomem artystycznym, o czym świadczą m.in. nominacje i nagrody dla albańskiej autorki. Otrzymała np. nagrodę albańskiego ministerstwa kultury, była laureatką Kristal Vilenice (dla najlepszego poety), w 2012 r. jej tomik „Dzieci natury” znalazł się w finale II edycji gdańskiej nagrody Europejski Poeta Wolności. Obecnie jest poetką, dziennikarką i autorką scenariuszy, choć aby to osiągnąć, musiała czekać aż do obalenia komunizmu (pochodziła z rodziny uważanej za reakcyjną dla ówczesnej władzy, była objęta zakazem studiowania).

Lleshanaku łączy w swoim zbiorku zwykłe sprawy codziennego życia ze skomplikowanym (wbrew pozorom) wnętrzem człowieka. Twórczość albańskiej poetki bliska jest imaginizmowi, posługuje się obrazami, które przenikają się z wyobraźnią czytelnika. Cechuje ją jasność i prostota wypowiedzi, właśnie naturalność języka jest jednym z największych walorów tej poezji.

Wolność. Słowo-klucz tej serii jest oczywiście wszechobecna w „Dzieciach natury”, poetka mierzy się z wolnością, podchodzi do zagadnienia z różnych stron, analizuje i próbuje ją zdefiniować. Poezja wyrosła na korzeniach niewoli, czy raczej zniewolenia, siłą rzeczy musi w pewnym sensie rozprawić się z tym tematem. Autorka jest jednak dość subtelna, unika politycznego wydźwięku, choć sytuacje, w których ukazuje swoich bohaterów, wiele mówią między wierszami. Lleshanaku mierzy się z człowiekiem (ludźmi z jej otoczenia, z samą sobą, ale przede wszystkim z naturą ludzką w ogóle). Nie może zgodzić się na akceptację narzuconego z zewnątrz kierunku i sposobu życia. Buntuje się, jednak bunt ten nie ma charakteru rozpaczliwego, nerwowego wołania, a jej utwory to nie wiersze-protesty.

To poezja szeptu, bezgłośnego krzyku. Poetka maluje przed czytelnikiem obrazy (od szczegółu, iskry do ogółu, wybuchu), jest surowa, bezwzględna i oszczędna. To właśnie jej sposób na wyrażanie swojego sprzeciwu.

Autorka i jej rodzina, ludzie z najbliższego otoczenia byli po politycznie niewłaściwej stronie w czasie władzy Hodży. Zapewne z troski wpojono jej jedyny „słuszny” model życia – „zmuszano mnie do niewidzialności”, tę skargę z „Autoportretu w krzemie” wypowiada w imieniu wielu jej podobnych, szczególnie kobiet. Portretowani bohaterowie zmagają się z trudną rzeczywistością. Nie ma tu piękna, nie ma ciepła, często brakuje nadziei.

W tym świecie istnieje jednak poetyckie „ja”, które wyraźnie sygnalizuje potrzebę zmiany, kreacji, stwarzania, władzy. „Będę miała głos” – tę obietnicę poetka wydaje się spełniać poprzez poezję. Jeśli nie można mówić inaczej, trzeba pisać, nie wolno być biernym, milczenie jest zgodą. „Wrócę, aby dokończyć historię / porzuconą w połowie” – i prawdopodobnie to był ten bodziec, dzięki któremu powstały „Dzieci natury”. Autorka pragnie zachować wspomnienia o najbliższych. Uważa, że nie wolno jej zapomnieć. Chce również dać świadectwo istnienia wielu prawd, w tym tej najboleśniejszej, bo ludzkiej, ale przede wszystkim musi pisać, by zasklepić ciągle otwartą, podrażnianą i bolącą ranę.

Poleruję troskliwie ich imiona.
Lata – jak zadraśnięcia na kolanie.
(„Szachy” – fragm.)

Ta poezja to surowe wyznawanie tego, co uwiera najmocniej. Może się wydawać, że autorka traktuje swoje pisanie jak próbę wewnętrznego oczyszczenia (nie tylko własnego). Ta liryka pozbawiona jest uczuć, zwłaszcza tych ciepłych, to liryka wyłącznie obrazów, analizy, „bez pocałunków w czoło na dobranoc”.

W szczególny sposób poetka traktuje ludzi, o których opowiada. W centrum zwykle umiejscawia mężczyzn, kobiety usadza w kątach, półmrokach. Ten wyraźny podział na płeć jasną i ciemną wiąże się w głównej mierze w takim właśnie postrzeganiem i szeregowaniem ludzi na albańskiej wsi (i pewnie tylko wsi) w tym konkretnym okresie historycznym. W tym tomiku kobieta jest „cieniem szukającym rzeczy, / mową w trzeciej w osobie”, podobnie w refleksyjnym wierszu „Sens tej podróży”, traktującym o sprawach ostatecznych, powraca motyw kobiety, która „jest cieniem jeszcze niezasadzonego orzecha, / życiem nieprzeżytym”.

Osobliwy stosunek poetka ma do swych najbliższych. Z jednej strony pielęgnuje w pamięci ich wizerunki, z drugiej wylewa złość, nie kryje pretensji. Głównie oskarża rodziców. O co? Można się domyślać, iż zarzuca im brak odwagi, zgodę na życie pod partyjnym pręgierzem oraz pozbawienie jej należnego każdemu szczęśliwego dzieciństwa:

Moi bliscy podziwiali głośno,
cierpieli głośno i milczeli głośno.
Ich dzieci zawsze dojrzewały przedwcześnie.
(„Zapomnienie” – fragm.)

Można pokusić się o stwierdzenie, że czytelnik dojrzewa razem z tą liryką, by finalnie odnaleźć siłę w swoim wnętrzu, by zyskać tę samoświadomość, że wszystko, czego nam potrzeba, tkwi w nas samych i warto to wydobyć na światło dzienne. Lleshanaku wyraźnie mówi, że sensem życia człowieka, najwyższą wartością jest godność, a przetrwać zło i pozostać w moralnej zgodzie z samym sobą potrafi niewielu. Mimo iż życie bywa okrutne, wymaga niekiedy postaw, które ciężko jest zaakceptować, należy pamiętać o tym, by przezwyciężyć zło wewnętrzną siłą, naturą, która jest pierwotnie nieskażona, bo trzeba iść przez życie tak, „aby nie stracić siebie z oczu”.

„Teraz czuję się uwolniona od złudzenia wolności” – wyznaje poetka, a swoim zbiorkiem pomaga czytelnikowi odnaleźć jego własną interpretację ludzkiej wolności i różnych jej wymiarów.

Kinga Młynarska

1. Tytuł: „Dzieci natury” („Fëmijët e natyrës”)
2. Autor: Luljeta Lleshanaku
3. Okładka: miękka
4. Liczba stron: 176
5. Data wydania: 2011
6. Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria

Podziel się

O autorze

Kinga Młynarska

Mama dwójki urwisów na pełny etat, absolwentka filologii polskiej z pasją, miłośniczka szeroko pojętej kultury i sztuki. Stawia na rozwój. Zwykle uśmiechnięta. Uczy się życia...

Odpowiedz