Droga do domu – Yaa Gyasi

0

droga do domuO niewolnictwie powstało już wiele książek. Zarówno o tym z czasów starożytnej Grecji czy Imperium Rzymskiego, jak i o tym stosunkowo niedawnym, budującym majątek amerykańskich plantatorów. Nie trzeba dziś nikogo przekonywać, jaką hańbą był ten układ i jakim okrucieństwem wobec rdzennych Afrykanów. Wyrwani ze swego świata, transportowani w bestialskich warunkach trafiali do piekła, z którego mogła ich wyzwolić tylko śmierć. Nową książką poruszającą ten temat jest „Droga do domu” autorstwa Yaa Gyasi.

Esi jest córką najważniejszego człowieka w wiosce plemienia Asante. Jej matka ma nawet własną służącą, dziewczynę porwaną z wioski wrogów. Ojciec Esi traktuje służącą bardzo surowo, bije ją za najdrobniejsze przewinienie mimo próśb żony i córki. Matka Esi sama była kiedyś niewolnicą i żeby uciec z chaty swego właściciela, musiała zostawić w niej swą świeżo narodzoną, pierwszą córkę. Znając żonę swego pana, musiała wiedzieć, że skazuje dziewczynkę na złe traktowanie, a mimo to uciekła. To przeżycie sprawiło, że zawsze była smutna i pełna lęku, a jej sposób myślenia daleki był od powszechnego w plemieniu kultu siły i przemocy. Esi, którą Maama nauczyła obcej swemu mężowi empatii, powodowana współczuciem do niewiele od niej starszej służącej, zgadza się na jej prośbę wysłać wiadomość do ojca dziewczyny. Nie wie, że w ten sposób wydaje wyrok nie tylko na siebie, ale również na swą rodzinę i całą wioskę. Odtąd życie jej i jej potomków będzie stanowić pasmo bólu i upokorzeń. Do końca życia kobieta nie dowie się, jaki los spotkał jej przyrodnią siostrę Effie. A był on nieco lepszy, gdyż zgodnie z wolą macochy wyszła za brytyjskiego żołnierza, zachwyconego jej urodą.

„Droga do domu” opowiada o tragicznych wydarzeniach, porusza też aspekt niewolnictwa, o którym zazwyczaj się nie mówi, w imię poprawności politycznej. Otóż – nie ujmując nic z winy białych ludzi – warto wspomnieć, że dla mieszkańców Czarnego Lądu niewolnictwo nie było niczym nowym ani nienaturalnym. Ci ludzie nie byli bynajmniej „szlachetnymi dzikusami”, „nieskażonymi cywilizacją dziećmi natury”. Zwaśnione plemiona napadały na siebie nawzajem, rabując, co się da, mordując, kogo popadnie i porywając jeńców, by zabić ich później lub uczynić niewolnikami. Szanowali tylko siłę fizyczną i bogactwo, dobroć, współczucie i litość uważając za oznakę słabości. Swoje dzieci uczyli pogardy dla wszystkich, którzy nie są z ich plemienia – i Yaa Gasi opisuje to bez ogródek. Prawda jest taka, że gdyby rdzenni Afrykanie nie sprzedawali swoich współbraci, to biali handlarze nie mieliby czym handlować, a historia Północy i Południa w Ameryce potoczyłaby się zupełnie inaczej. Powtarzam, że nie umniejsza to ich winy – ale ci, co oskarżają o niewolnictwo wyłącznie białych, powinni zrewidować swoje poglądy. A może raczej trochę uzupełnić swoją wiedzę.

Jeśli chodzi o samą treść książki, to choć jest w sumie ciekawa, rozbicie jej na rozdziały, z których każdy opowiada o kimś innym, nie było w mojej ocenie najszczęśliwszym posunięciem. Wiele opowieści jest niedokończonych, choć czytelnik wolałby może przeczytać o dalszych losach osoby, która zdążyła go zainteresować. Autorka jednak przeskakuje już do nowej postaci, którą od tamtej dzieli nie tylko wiele lat, lecz nawet tysiące mil. Nie lubię takiej konstrukcji literackiej. Wolałabym przeczytać w miarę dokładną historię Esi i Effie niż ich potomków. No ale autorka miała inną koncepcję i trzeba to zaakceptować. Jej opowieść obfituje w przemoc i cierpienia, bo też jaka może być, skoro mówi o losie Murzynów w Ameryce? Nawet po wyzwoleniu byli oni traktowani jak podludzie i musiało upłynąć wiele dekad, nim to się zmieniło. Smutne świadectwo tego, jak bardzo człowiek skłonny jest do uprzedzeń i okrucieństwa.

Wyjątkowo starannie wydana, w twardej okładce i na wysokim jakościowo papierze. „Droga do domu” jest stanowczo warta swojej ceny. Powiem więcej – dziwię się, że można ją dostać tak tanio, biorąc pod uwagę średnie ceny książek w Polsce.

Luiza „Eviva” Dobrzyńska

Tytuł: „Droga do domu”
Autor: Yaa Gyasi
Przekład: Michał Ronikier
Okładka: twarda
Ilość stron: 409
Oficyna: Wydawnictwo Literackie

Podziel się

O autorze

Technik MD, czyli maniakalno-depresyjny. Histeryczna miłośniczka kotów, Star Treka i książek. Na co dzień pracuje z dziećmi, nic więc dziwnego, że zamiast starzeć się z godnością dziecinnieje coraz bardziej. Główna wada: pisze. Główna zaleta: może pisać na dowolny temat...

Odpowiedz