Doświadczenie świata – „Gniazdo” Marii Dahvany Headley

0

564884-352x500Magonia Marii Dahvany Headley była więcej niż lekturą – stanowiła doświadczenie. Autorce nie tylko udało się stworzyć szeroki, zachwycający, zapierający dech w piersiach świat, ale także opisać go tak, aby czytelniczka przeżywała go wraz z bohaterami. Czytanie Magonii było przeniesieniem się w inne miejsce. Przypominało rajd pirackim statkiem ponad chmurami. Powieścią można się było zachłysnąć jak świeżym powietrzem po burzy.

Spokojnie można więc stwierdzić, że Magonia wysoko ustawiła poprzeczkę.

O czym właściwie jest ta książka? Główna bohaterka, Aza Ray Boyle, topi się w powietrzu. Od dzieciństwa cierpi na tajemniczą chorobę płuc, z którą trudno jest oddychać, mówić – w ogóle żyć. Kiedy więc Aza zauważa statek na niebie, jej rodzina przypisuje to skutkom ubocznym zażywania leków. Aza jednak nie wierzy, by była to halucynacja. Słyszy ze statku głos wzywający ją po imieniu.

Pod wieloma względami to standardowa young adult fantasy z bohaterką obdarzoną niezwykłymi zdolnościami i obarczoną przeznaczeniem. Jednocześnie Headley udało się udowodnić, że nie bez powodu young adult stanowi żywy, interesujący i zmieniający współczesną literaturę gatunek. Po pierwsze autorka wykorzystała i twórczo przekształciła średniowieczne podania i mirabilia, opierając fikcyjny świat przedstawiony na czymś już zakorzenionym w kulturze zachodniej, przypominając nam coś z zapomnianej historii. W ten sposób Magonia – powieść – zyskała urzekające drugie dno i pewną wartość edukacyjną, a Magonia – państwo w chmurach – stała się zadziwiająco wiarygodna, w jakiś sposób zakorzeniona. Po drugie Aza Ray to jakość sama w sobie. To prawdopodobnie ten typ bohaterki, który się kocha albo którego się nienawidzi, i ja zakochałam się od pierwszej strony. Co można powiedzieć o Azie? Jest intensywna. Jest zrozpaczona. Jest czymś więcej, niż jesteśmy w stanie pojąć. Jest przemądrzała. I wspaniała. W przypadku Magonii większe niż życie (dopomagam sobie anglicyzmem) przestworza świata przedstawionego mają prawo działać, jeśli główna bohaterka również taka będzie. I udało się to idealnie.

Nic dziwnego więc, że na ciąg dalszy Magonii jednocześnie czekałam i obawiałam się go. Było jasne, że powieść nie została pomyślana jako część serii, jednakże zakończenie rodziło wiele pytań, nawet jeśli nie obiecywało, że udzieli na nie odpowiedzi w dalszych częściach. Możliwości Magonii jako podniebnego państwa były tak szerokie jak wyobraźnia czytelników. Gniazdo nie do końca sprawdza się jako samodzielna powieść. Stanowi zbyt wyraźną kontynuację. Ciekawe jest natomiast, że Gniazdo zachwyca z innych powodów niż Magonia.

Akcja dzieje się rok po wydarzeniach z poprzedniego tomu. Aza Ray przebywa na ziemi, ku radości Jasona. Dziewczyna rozdarta jest pomiędzy dwoma światami, należąc do obu z nich i jednocześnie nie należąc do żadnego. Jason, obsesyjnie pragnąc zapewnić ukochanej bezpieczeństwo, popełnia straszliwy błąd, a ona staje się zbiegiem w Magonii, gdzie sprzeciwia się własnej matce – surowej, żądnej krwi Zal Quel – i swojemu śpiewającemu partnerowi Daiemu. Aza musi odbyć podróż na skraj świata w poszukiwaniu legendarnej broni zwanej Stadem.

Jako że Magonia skończyła się niemal apokalipsą ekologiczną, było jasne, że Aza i Jason będą musieli zmierzyć się z konsekwencjami. Zdefiniowanie tych konsekwencji sprawiło, że powieść straciła nieco swojego bajkowego czaru. Magonia przestała być leżącą za którąś tam chmurą Nibylandią i stała się potwornie rzeczywista. W drugim tomie mamy więc rządowe agencje, spiski, brudne zagrywki, wykorzystywanie ludzi, przemoc w innej formie niż porywające pojedynki na miecze i głosy. Równocześnie jednak autorka rozszerza świat przedstawiony o inne magiczno-mityczne stworzenia. Stawką już nie jest tylko niebo i ziemia, bo nie ma takiego zakątka świata, którego nie zaludniają wspaniałe istoty. W tym sensie Gniazdo nie tyle zawęziło świat przedstawiony do ziemskiej perspektywy, ile go przedefiniowało, zmieniając jego parametry. Magonia była wertykalna, kontrastowała niebo i ziemię, Gniazdo jest wertykalne i horyzontalne, zmusza do myślenia w we wszystkich kierunkach naraz. Do ogarnięcia całości stworzenia. Nie jest to łatwe zdanie i nikt nie twierdzi, że jest wykonalne. Ale w dalszym ciągu należy się go podejmować.

Największym problemem powieści jest jej konstrukcja. Magonia dała czytelnikowi czas na poznanie bohaterów, identyfikowanie się z nimi, kibicowanie im. Tutaj mamy niemal samą akcję. Nie udaje nam się lepiej poznać i zrozumieć Daiego, Eli czy Stada, a Ava i Jason nie zmieniają się na tyle, aby zarysować jakiś rozwój postaci. Dzieje się dużo i szybko, zostajemy wrzuceni w sam środek akcji, nie mamy czasu na wzięcie oddechu, pościg i przygoda goni pościg i przygodę. Ten brak czasu na zaczerpnięcie powietrza sprawia, że nie mamy możliwości nawet opłakiwać śmierci bohatera tak, jak na to zasługuje. I dlatego też zakończenie jest bardzo nieklimatyczne. Mam wrażenie, jakby pisane to było z myślą o ekranizacji, bo całość jest bardzo obrazowa i świetnie wyglądałaby na ekranie, niemal widzę właściwe ruchy kamery, ale literatura domaga się innych środków. Dlatego też Gniazdo to coś mniej niż Magonia. Jakby czegoś w nim brakowało, chociaż operuje dokładnie tymi samymi elementami. Zabrakło tu jednak serca. Pod tym względem wielbiciele pierwszego tomu mogą poczuć się rozczarowani. Mając to na uwadze, wciąż sądzę, że warto przeczytać Gniazdo. Z innych powodów niż taki, że jest kontynuacją Magonii.

Magonia i Gniazdo to powieści posthumanistyczne w znaczeniu, jakie nadała temu terminowi jedna z najważniejszych współczesnych filozofek, Donna Hawaray – etycznego projektu zbudowania innego niż androcentryczny sposobu rozumienia świata. Podobnie posthumanistyczny jest rewolucyjny serial Sense 8. Gniazdo pokazuje świat, w którym wszyscy – myszy i walenie, ludzie i ptaki – mają głos, zdolność wypowiedzenia się, zmiany rzeczywisości przez to, jak brzmią. Świat, który rozumie swoje problemy i ich nie bagatelizuje ani nie obiecuje, że istnieją proste i oczywiste rozwiązania. To miejsce ekologicznej apokalipsy, której centrum nie stanowią ludzie, ale ludzie są w nią uwikłani. Gniazdo nie udziela odpowiedzi na palące problemy ekologicznego kryzysu, w którym żyjemy, ale pokazuje pewien stan rzeczy i daje siłę, aby się z nim zmierzyć. Poniekąd to bajka o końcu świata, który się właśnie dzieje. Tego rodzaju wrażliwości opartej na poczuciu solidarności, współistnieniu i relacyjności międzygatunkowej nie miałam przyjemności doświadczyć, odkąd po raz pierwszy przeczytałam powieści Ursuli K. Le Guin i nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo za tym tęskniłam. Gniazdo to trochę opowieść o tym, jak Aza uczy się żyć – ponieważ dotąd wiedziała tylko, jak umierać. A wraz z nią możemy nauczyć się tego także my – jak żyć w świecie i ze światem, który umiera na naszych oczach, za naszą sprawą, wbrew naszym pragnieniom. To opowieść o konsekwencjach i możliwościach, zarysowanych równie szeroko i swobodnie, co podniebne państwo Magonii. To intelektualna przygoda, którą warto podjąć.

Tytuł: Gniazdo

Autorka: Maria Dahvana Headley

Tłumaczenie: Dorota Dziewońska

Liczba stron: 286

Wydawnictwo: Galeria Książki

Podziel się

O autorze

Aldona Kobus

(rocznik 1988, Toruń) – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Współautorka "Słownika fandomu i fanfiction". Pisze pracę doktorską poświęconą przemianom autorstwa w kulturze zachodniej. Prowadzi badania z zakresu pornografii, kultury popularnej i fan studies. Entuzjastka, autorka i tłumaczka fanfiction.

Odpowiedz