DJAMAR I PSY MELATJI, GŁÓWNI STRAŻNICY PRAWA

Dla plemion zamieszkujących zachodnią część regionu Kimberley w północnej Australii to on, Djamar, był głównym prawodawcą, twórcą i kodyfikatorem obrzędów oraz obyczajów. I to jego czyny opisywano w pieśniach i inscenizowano podczas rytualnych ceremonii.

Djamar poruszał się niezwykle szybko, a do tego kręcąc nad głową Ryczywołem, wzbudzał przemieszczającą się równie szybko trąbę powietrzną. Jego relacje rodzinne nie są do końca jasne. Podobno jego matką była Gambad, chociaż imię to określa ocean, z którego Djamar się wynurzył. Nie miał żon, ale sam wydał na świat trzech synów, którzy później w różnych rejonach kontynentu szerzyli ustanowione przez niego prawa i obyczaje.

indeks

Przywędrował w Czasie Snu prosto z morza, na lądzie stanął w miejscu nazywanym Bulgin. Przez pierwsze trzy dni odpoczywał, siedząc pod drzewem papierowym. Kiedy wypoczął, sporządził sobie Ryczywół – deseczkę z nacięciami – która kręcona w powietrzu wydaje donośne buczenie, uważane za głos przodków, a może i bogów – bo wiadomo, że pierwszym twórcą tego instrumentu był sam Biame. Jednak Ryczywół w rękach przodka mógł, jak się okazuje, służyć do różnorakich celów. Otóż Djamar rzucił nim na tyle mocno i rozmyślnie, że za jednym zamachem ściął wszystkie drzewa z polany, na której wypoczywał.

Pewnego razu Djamar przystanął nad strumieniem Ngamagun, sięgnął ręką w głąb toni i chwycił kolczastą rybę skalną. Jeden z jej ostrych kolców wbił mu się głęboko w przedramię, które zaczęło obficie krwawić. Wprawdzie zatkał ranę patyczkiem, lecz krew płynęła na tyle obficie, że wypełniła całą misę skalną. To wydarzenie dało początek sakralnej ceremonii puszczania krwi, która towarzyszy między innymi obrzędom inicjacji.

Djamar, maszerując dalej, przez cały czas kręcił Ryczywołem nad głową. Kiedy dojrzał ogromne głazy leżące nieopodal miejsca znanego dziś jako Goldjeman, roztrzaskał je na setki tysięcy kawałków. A że czyny herosów zazwyczaj okazywały się dla ludzi znaczące i dobroczynne, więc i w tym wypadku wyszło później na jaw, że skalne odłamki stanowią idealny surowiec do produkcji kamiennych noży.

Po długim marszu Djamar znów zstąpił w morze, a kiedy ponownie wyszedł na brzeg, napotkał drzewo krwawiące, którego żywica ma krwistą barwę. Ściął je i połupał na klepki. Trzymając deseczki nad ogniem, starannie je prostował, następnie w każdej z jednego końca wywiercił otwory i wszystkie sprawdził, kręcąc nimi w powietrzu. Ozdobił je magicznymi symbolami, by później ustawić w linii prostej w strumieniu, ale w poprzek nurtu. W ten sposób przygotował dla swojego ludu święte tabliczki, znane dziś jako czuringi, dostępne jedynie dla mężczyzn po przejściu inicjacji, dające im łączność z przodkiem plemiennym, a z racji potencjału skrytej w nich energii – stanowiące również magiczną broń.

Gdy przyszedł czas, Djamer złożył Ryczywół na wypiętrzonej z morza czarnej rafie, tak by potomni mogli go podziwiać, i zrobił sobie kolejny z pnia drzewa krwawiącego. Przewiercił nim następnie otwór, przeplótł przezeń sznur z własnych włosów i tak rozkręcił, że sznur pękł, a Ryczywół poszybował na niebo, aż trafił w okolice Krzyża Południa. Odtąd Djamar spogląda z góry na swój lud i sprawdza, czy jego prawa są należycie przestrzegane.

Jednak nie tylko Djamer pilnował porządku na świecie. Miał on swoje Psy Melatji, które wykonywały różne zadania.

Starsi ludu Bunuba wierzą, że w Czasie Snu do brzegów Australii przypłynęły Psy Melatji. Są one przodkami totemicznymi licznych plemion z wyżyn Kimberley. Główna trasa ich wędrówki nie budzi dziś wątpliwości. Wyszły na ląd w zatoce King Sound, by następnie skierować się w stronę gór, znanych dziś pod nazwą Napier i King Leopold. Dotarły do Wielkiej Pustyni Piaszczystej i tam zawróciły, z powrotem przeszły przez góry Napier, pokonały przełęcz Windjana, aż w końcu odnalazły dziurę w skale Barralumma. Szczegóły wędrówki opisywane są różnie, gdyż była to długa, kilkusetkilometrowa trasa. Jednak to nie jej długość jest imponująca, a same dokonania przodków totemicznych. Przodkowie Melatji, wszędzie tam, gdzie przechodzili, rzeźbili teren, formowali krajobraz, a ponadto – i to pewniej jest ich największą zasługą – kopali ziemię i odnajdywali wodę. Z ich mitem oraz imionami związane są wszystkie ważniejsze zbiorniki wodne na tej trasie, a na ślady kultu Melatji natrafiono nawet tysiące kilometrów od Kimberley. Oprócz tego do ich zadań należało pilnowanie, by mieszkańcy Australii przestrzegali pozostawionych im przez przodków praw i obyczajów.

blog_4379_l_40ef7b17

Kiedy przodkowie – psy Melatji zakończyli swoją misję, uformowali krajobraz i obdarzyli ludzi wodą, musieli – zgodnie z cyklem egzystencji wszystkich przodków – znaleźć sobie odpowiednią siedzibę. W mitologii plemienia Walbirii mówi się o trzech możliwych sposobach przyjęcia widzialnej obecności w naszym świecie: po pierwsze przodek mógł się przekształcić w obiekt materialny, na przykład w skałę, źródło czy jezioro. Po drugie – mógł się „uzewnętrznić”, wyjmując ze swojego ciała którąś część i pozostawiając ją potomnym. Po trzecie – mógł pozostawić po sobie znak, malowidło na ścianie. Wszak w mitologii wszystko jest możliwe.

Magdalena Majchrzak 

About the author
Magda Majchrzak
Studentka prawa, za najważniejsze prawa uznająca zdrowy optymizm i zdrowy rozsądek. Między kodeksami lubiąca przemycić literaturę piękną oraz książki o tematyce historycznej. Dużo podróży, dużo historii, dobrej kuchni, muzyki i wszelakiej aktywności. Ale przede wszystkim tworzenie własnych tekstów, gdzie jest dopiero na etapie raczkowania. Szuflada pozwala rozwinąć jej skrzydła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *