Dan Brown może się schować – recenzja komiksu „Kaznodzieja #2”

0

Są produkcje szokujące i jest Kaznodzieja. Pamiętam ogromne oburzenie, z jakim spotkała się w Polsce „Dogma” Kevina Smitha, która, z perspektywy czasu, nie ma w sobie nic szokującego (ani nie jest szczególnie dobra). Premierze pierwszej edycji „Kaznodziei” w Polsce nikt się nie sprzeciwiał, bo rzekomo nikt w Polsce nie czytał wtedy komiksów. I oto zaledwie trzy lata (2002) po premierze kontrowersyjnej „Dogmy” zło i tak zakradło się do kraju, któremu obecnie królują Jezus z Marią. Niczym komiksowe Genesis niechciany twór ponownie święci triumfy i zachwyca jak podczas swojej pierwszej wizyty w Polsce, ponad dekadę temu.

Kaznodzieja2

Napisałem na tej stronie już tyle o Ennisie, że nie ma sensu się powtarzać. Chociaż Irlandczyk jest autorem nierównym, kiedy coś mu wychodzi, mało kto może się z nim mierzyć. Ogromnym plusem „Kaznodziei” jest to, że jego autor miał świadomość, iż tworzy dzieło swojego życia. Dlatego poruszył w nim multum wątków, które rozwijał później w innych komiksach. Opowieść o ojcu Jesse Custera to przecież rozgrzewka przed wspaniałym „Born” czy chwalonymi „Opowieściami wojennymi”. Swoje rozmyślania o religii zaś Ennis pociągnął dalej w niszowym „Chronicles of Wormwood”.

kaznodzieja2_p1

Łatwiej pisać o tym, czego nie ma w tym komiksie, niż o tym, co w nim jest. Nie ma niestety Gębodupy, ale są inne, równie wyraziste i ciekawe postacie. Do tych zaliczają się Herr Starr, który chce, by Custer został drugim mesjaszem, czy Jezus De Sade – zdeprawowany zoofil urządzający imprezy przyćmiewające legendarne balangi Freddiego Mercury’ego. Co do samej fabuły… jest grubo. Nie ma innego słowa, by oddać to, co się dzieje.  Organizacja Graal utrzymuje, że Jezus nie umarł na krzyżu, lecz zapadł w trzydniową śpiączkę, po przebudzeniu zaś opuścił swój grób i wiódł normalne życie. Dlatego też przywódcy Graala rozmnażają się w swoim kręgu, żeby utrzymać w czystości „krew baranka”, oczekując na koniec świata. Gdy ten przyjdzie, najmłodszy z nich zasiądzie na tronie. Supermoce nabyte przez Custera stanowią dla nich zagrożenie, także w sensie ideologicznym – przez tysiąclecia służyli Bogu, czemu nie wybrał właśnie ich?

kaznodzieja2_p2

Parafrazując zmarłego niedawno trenera Janusza Wójcika, tu nie ma co pisać, tu trzeba czytać. Nadal zastanawia mnie, jak taki komiks może ukazywać się w Polsce, kiedy Jerzy Urban ma założone sprawy w sądzie za publikację karykatury Jezusa. Warto zauważyć, że Kaznodzieja nie neguje istnienia Boga, raczej zastanawia się, co by było, gdyby nie był on taki, jak w naszych wyobrażeniach. To nie krytyka, to dialog. I jako taki ten komiks powinny traktować, a nawet docenić, osoby, których wiara pozostaje niezachwiana.

Łukasz Muniowski

Wydanie: 2017
Seria/cykl: Kaznodzieja II Edycja
Scenarzysta: Garth Ennis
Ilustrator: Steve Dillon
Tłumacz: Maciej Drewnowski
Typ oprawy: miękka
Data premiery: 15.09.2017

Podziel się

O autorze

Łukasz Muniowski

Szef działu recenzji książkowych. Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów naukowych o koszykówce, grach video, serialach, gentryfikacji i literaturze. Ma trzy psy. Chciałby mieć świnię.

Odpowiedz