Czas postprawdy – Ralph Keyes

0

1Ludzie kłamią. Stanowi to immanentny element ich formy porozumiewania się, którą jest język. Daje on ogromne pole do manipulacji, a co za tym idzie, więcej możliwości do, mówiąc delikatnie, naginania prawdy. Pisarz William Burroughs uważał go za wirus, który powolnie, acz skutecznie, niszczy ludzkość. Nauczone języka migowego szympansy kłamały częściej niż ich nieoperujący takowym bracia i siostry. Cele szympansów były dosyć ograniczone, dlatego też zwierzęta nie kłamały tak często jak ludzie. My natomiast, gdy stawką w grze jest kapitał symboliczny, ekonomiczny, społeczny itd., musimy imać się różnych środków, by ugrać jak najwięcej, również jeśli działamy w słusznej sprawie.

Ralph Keyes wydał swoją książkę w 2004 roku, ale w Polsce ukazuje się ona dopiero teraz, co każe nam nie tyle powiedzieć: „mądry Polak po szkodzie”, co raczej podkreślić, jak bardzo profetyczny jest to tekst. Wszystko, co dzieje się teraz, amerykański autor przewidział i dokładnie opisał trzynaście lat temu. To straszne, że pomimo istnienia takiego tekstu, nie zrobiliśmy niczego, by powstrzymać współczesny zalew kłamstw. Nie da się w tej recenzji pominąć prezydenta Donalda Trumpa, o którym z resztą też wspomina Keyes. Autor jednak odnosi się do megalomanii oraz zawyżania liczby odbiorców jego biografii i programu telewizyjnego. Zamiast powstrzymać się przed kłamstwem Trump z czasem poszedł jeszcze dalej i kłamie praktycznie codziennie, podczas rozmów z dziennikarzami czy na Twitterze. I jego wyborcy nie mają z tym problemu! By go obronić, często używają argumentu, że Trump nie mówi czystej prawdy, bo takowa przecież nie istnieje. Zamiast tego mówi, jak jest, podobnie do pewnego dziennikarza nadającego z obstawionej ekranami piwnicy.

Autor szuka źródeł alarmującego wzrostu liczby kłamstw w debacie publicznej i bardzo trafnie zauważa, że akceptacja kłamstwa zawsze była łatwiejsza, gdy dotyczyła ludzi spoza naszego kręgu. Między sobą możemy mówić, co chcemy, ufamy sobie, lecz na zewnątrz musimy prezentować obraz jak najkorzystniejszy dla naszej społeczności. Płeć nie ma tu żadnego znaczenia, zarówno mężczyźni, jak i kobiety kłamią tyle samo. We wszystkich społecznościach przykład zawsze szedł z góry, jeśli bowiem poddani dawali – nie mając większego wyboru – królowi prawo do okłamywania, to czemu sami mieli od czasu do czasu sobie na to nie pozwolić?

Teraz, a właściwie odkąd istnieją, kłamią politycy, odbiór ich kłamstw jest jednak odmienny, coraz bardziej akceptowalny. Dlaczego? Keyes podaje dwa bardzo interesujące powody tej społecznej zmiany. Po pierwsze na znaczeniu zyskały terapie i terapeuci, a ci pozwalają pacjentom na kłamstwo, nie jest ważne bowiem to, co naprawdę się dzieje, lecz to, co czują. Skoro ich prawda jest ważna w gabinecie, równie dobrze może być ważna poza nim. Coraz więcej osób ma problem ze zrozumieniem tej granicy. Po drugie bardzo wielu polityków jest z wykształcenia prawnikami, a ci pozwalają sobie na sporą manipulację prawdą. Prawo nie jest równoznaczne z prawdą, chociaż słowa te brzmią bardzo podobnie w naszym języku. Jak pisze sam autor: „sądowy system wartości wyszedł poza mury sądów i upowszechnił się w reszcie społeczeństwa” (s. 171).

„Czas postprawdy” jest książką bardzo interesującą i pouczającą. Jednocześnie też to pozycja, która przeraża. Jak inaczej określić fakt, że jej autor musi szukać powodów do uczciwości w życiu codziennym?`

 

Tytuł: Czas postprawdy

Tytuł oryginalny: The Post-Truth Era

Autor: Ralph Keyes

Przekład: Paweł Tomanek

Liczba stron: 389

Rok wydania: 2017

Wydawca: Wydawnictwo Naukowe PWN

Podziel się

O autorze

Łukasz Muniowski

Szef działu recenzji książkowych. Doktorant w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Autor artykułów naukowych o koszykówce, grach video, serialach, gentryfikacji i literaturze. Ma trzy psy. Chciałby mieć świnię.

Odpowiedz